Właśnie co wróciliśmy z kina. Film jest OK. Nie zachwyca i nie powala na kolana, ale nie nudziłem się na nim za bardzo. Co prawda jak na dzisiejsze filmy z dużą dawką grafiki komputer “Opowieści z Narnii” były przeciętnie zrobione, nie przeszkadzało to jednak w oglądaniu. No, może trochę wkurzało, to, że te zwierzaki łaziły w powietrzu i nie potrącały w zasadzie trawy czy kamieni. Nie mówię tu o borsuku czy myszy, którym poświęcono znacznie więcej uwagi, ale o zwierzętach na drugim planie. Stworzone komputerowo ale nie dopieszczone już tak, jak te “ważniejsze”. W każdym razie jak ktoś nie zwraca na takie szczegóły uwagi, to wszystko było ok.
Nie byliśmy na pierwszej części ekranizacji powieści Clive Staplesa Lewisa i przyznam, że bałem się czy przypadkiem nie będzie to utrudniało zrozumienia fabuły. Na szczęście nie było z tym problemu.
Cóż, co mógłbym jeszcze napisać o tym filmie? Nie wiem… Oglądało się to fajnie, mogli troszkę go skrócić, ale nie dłużyło mi się tak jak na “Władcy Pierścieni”.
Aha, zapomniałbym, obraz był kiepskiej jakości. Byliśmy w kinie w Arkadii. Miałem wrażenie, zresztą nie tylko ja bo Gaba też na to narzekała, że oglądam film na kiepskim prześcieradle, ze starej, celofanowej kopii, która już bardzo dużo przeszła. Trochę to było dziwne i zastanawiam się czy era takich kin powoli nie przemija. Dzisiaj, w dobie filmów HD czy FullHD taki rozmazany obraz na dużym ekranie jest cholernie widoczny. Nie wiem czy to była kiepska kopia, czy po prostu przyzwyczaiłem się do lepszej jakości oferowanej przez komputer. W każdym razie męczące to było.
I to chyba na tyle. Film raczej nie zapadnie mi na dłużej w pamięci. Jak ktoś lubi fantasy, magię, mityczne potwory i inne takie, plus trochę scen batalistycznych – polecam :)
Właśnie wróciliśmy z kina. Byliśmy w C.H. Arkadia. Kolejki do kas kinowych masakryczne. Film był na 19:15, staliśmy prawie 30 minut za biletami, oczywiście kupiliśmy je o 19:30 bo wcześniej się nie dało. Żeby było śmieszniej to problem był z rezerwacjami biletów dokonanymi przez internet i większość kolejki stanowili właśnie ludzie, którzy mieli owe rezerwacje… Lipa. Z tego co usłyszałem, to po prostu jakieś problemy z systemem mieli w kinie. Nie ściągnęli wszystkich rezerwacji. No cóż, myśmy szli “na pałę” i gdyby pani przy kasie nie chciała nam sprzedać biletu na “Królów nocy” teraz bym pisał recenzję “Skarb narodów” ;-)
No, to może teraz coś o filmie.
Mnie się podobał. Fabuła całkiem niezła, bardzo dobra obsada i gra aktorska. Zero komputerowych efektów specjalnych :) To naprawdę dzisiaj robi wrażenie. Nie będę Wam tutaj pisał o czym jest film, bo takie informacje z łatwością znajdziecie wpisując w Google odpowiednie frazy. Nie o to przecież chodzi. Chodzi o to, żeby owa fabuła nie denerwowała, ani nie powodowała, że człowiek żałuje wydanych na nią pieniędzy. Ja nie żałuję.
Film zrobił na mnie wrażenie realnego. Owszem, nie wszystko było w 100% prawdziwe, czy możliwe, jednak drobne niedociągnięcia jestem w stanie poświęcić na ołtarzu zachowania ciągłości akcji. A akcja naprawdę trzymała mnie w napięciu. Długo nie byłem pewien kto przeżyje a kto zginie, kto jest naprawdę zły a kto tylko pionkiem w grze. To miłe przy tych wszystkich nędznych produkcjach jakie się ostatnio przewijają przez ekrany TV czy kin.
Rozwinięcie...Się jakoś tak złożyło, że wylądowaliśmy w kinie na tym właśnie filmie. Ja to nawet chciałem go bardzo obejrzeć. “Jedynka” mi się podobała, bo lubię ten klimat dlatego też liczyłem, że druga część będzie przynajmniej na podobnym poziomie. Niestety…
Moim zdaniem zmarnowano tyle możliwości fabuły, że w zasadzie została tylko krwawa, niczemu nie służąca, prócz może zaspokojeniu najniższych pobudek, masa. Reżyser, scenarzysta i kto tam jeszcze nie czuje klimatu ani Predatora ani Aliena. Po prostu totalne dno. Te filmy nie mogą być ambitne z definicji, ale klimat muszą mieć. Niestety tutaj ten klimat nie zaistniał nawet w jednej sekundzie filmu. No dobra, zaistniał i został cały w skondensowanej formie umieszczony w tych 30 sekundowych zajawkach jakie można było oglądać w sieci czy w kinie. Tam to wszystko wyglądało naprawdę fantastycznie. Niestety pełna wersja absolutnie nie ma szans na uznanie jako film w klimacie Aliena i Predatora.
Nie będę Was tu zanudzał opisami, bo nie o to chodzi. Zawiodłem się na tym filmie i może tylko ze dwie sceny przykuły moją uwagę na dłużej, ale nie będę ich tutaj zdradzał.
Generlanie nie polecam płacenia za ten film. Nie warto…