Na pewno wszyscy słyszeli o idei OLPC. Bogaty człowiek, Nicolas Negroponte postanowił zainwestować w produkcję małych, słabych ale tanich laptopów dla dzieci z krajów rozwijających się. Czyli wszędzie tam, gdzie nie ma kasy na normalny komputer. Generalnie ma to poprawić możliwości edukacyjne owych wspomnianych dzieci. Laptop miał kosztować coś poniżej 100$ czy jakoś tak. Miał być na nim tylko Linux, żeby było taniej i żeby nie uzależniać biedniejsze kraje od Microsoftu… Coż, idea szczytna, wyszło średnio. Laptop okazał się droższy i oczywiście podpisano z Microsoftem umowę na sprzedaż XO (taką nazwę ma ten notebook) ze specjalnie przykrojoną wersją Windows XP, oraz dystrybucją Linux Sugar. Żeby było ciekawiej oba te systemy są instalowane na jednej maszynie (maszynce?).
W każdym razie OLPC nie przyniosło spodziewanych efektów i generalnie ludzie nie walą drzwiami i oknami po ten sprzęt. Sporo zamieszania wprowadził Asus ze swoimi ee pc, które dość szybko zyskały sobie rzesze zwolenników.
To o czym ja tu w takim razie piszę? Otóż pan Negroponte postanowił raz jeszcze wymyślić coś nowego. Myślał, myślał i… WYMYŚLIŁ!
I mówię Wam, ja to chcę! Jak już wyjdzie na rynek w tym 2010, a znając życie pewnie na przełomie 2012/13, kupię sobie tę, lub podobną zabaweczkę. Wydaje się to być naprawdę świetna sprawa i doskonały pomysł. Ładnie wygląda, nie zajmuje wiele miejsca i pewnie nie będzie za ciężkie. Na razie za mało danych aby cokolwiek więcej o tym napisać, ale na pewno pomysł nie przejdzie bez echa. Oby znowu nie skończyło się tylko na gadaniu…
Michał “Cihy” Cichocki rzucił nam wyzwanie na swoim blogu w tym wpisie. Przedstawił on swoją wizję przyszłości i zachęca czytelników do podobne zabawy.
Tak więc postanowiłem podjąć rękawice rzuconą przez Michała ;-)
Najpierw jednak kilka uwag co do pomysłów jakie on sam zaproponował.
O ile kamera mogłaby się przydać (niekoniecznie w oku) o tyle sens takiego dysku twardego jest raczej niewielki.
Kamera taka będzie służyła do zwalczania przestępczości. Razem z nią, “wmontują” w nas mikro dysk twardy, który pomieści obraz zarejestrowany przez całe nasze życie. Od teraz nie będzie sądów – będą one zbędne. Aby sprawdzić, czy ktoś jest winny, przeanalizuje się obraz zarejestrowany przez kamerę ;).
Czy aby na pewno. Owszem, kamera może się przydać, ale w zwalczaniu przestępczości będzie raczej z niej niewielki pożytek. Jeśli nagra obraz na “lokalnym” dysku to wystarczy ów dysk z takiego kamerzysty usunąć... Miałoby to sens, gdyby dane były przechowywane poza naszym ciałem. Sądy zawsze będą potrzebne, a w takim świecie nawet bardziej niż teraz. Trzeba będzie udowodnić, że obraz nagrany na taki dysk nie został sfałszowany. Na pewno powstanie całe mnóstwo urządzeń zakłócających nagrywanie z takich kamer. Zginie prywatność.
Rozwinięcie...Podpatrzone na the thinking blog we wpisie: Intel’s Vision of the Near Future
Według mnie to ta wizja jest tak średnio fajna. Owszem, może być przydatna, ale czy rzeczywiście chcemy mieć ze sobą taką smycz? Już sam telefon komórkowy może nieźle uprzykrzyć życie, jeśli dzwonią z pracy a człowiek by chciał trochę odpocząć. Z drugiej strony te wszystkie gadżety mogą wiele ułatwić.
Osobiście najbardziej mi się nie podobał fragment, kiedy ten Chińczyk/Koreańczyk/Japończyk potrzebował tego “cacka” żeby swój samochód znaleźć, będąc 10 kroków od niego. To już oznacza, że każdy chodziłby wpatrzony w ciekłokrystaliczne wyświetlacze olewając otoczenie, bo po co… Chyba szykuje się kolejny materiał na wpis :D