Od ponad 3 miesięcy jestem szczęśliwym posiadaczem notebooka Dell XPS M1730. W końcu udało mi się kupić takiego laptopa jak chciałem. Po nieudanym podejściu jakie miałem prawie rok temu z komputerem firmy Asus temat sobie dość dobrze przemyślałem i pewnego dnia postanowiłem nabyć wyżej wymienionego Della. Zanim się jednak na to zdecydowałem przeczytałem chyba wszystkie recenzje jakie znalazłem w sieci, obejrzałem chyba wszystkie filmiki na youtube i gdzie tylko jeszcze się dało, gdzie pokazywali ten sprzęt. Porównywałem i porównywałem aż w końcu wybrałem. Odczucia miałem mieszane, ale o tym będzie dalej. W każdym razie moim wpisem chcę się przyczynić do powiększenia “bazy wiedzy” o tym notebooku.
Od razu uprzedzę wszystkich ludzi o wysublimowanym pojęciu piękna i znawców komputerowego dizajnu – ten laptop Wam się nie spodoba :) Ja sam, raczej totalne bezguście jeśli chodzi o takie sprawy, miałem poważne wątpliwości co do jego wyglądu. W sieci zdjęcia i filmy nie zachęcały… a jednak się zdecydowałem. W rzeczywistości, po wyłączeniu tych wszystkich światełek wygląda to to całkiem znośnie, a po jakimś czasie człowiek zaczyna się nawet przyzwyczajać i już tej brzydoty nie widzi nawet. Na pewno przy kontakcie z Dellem nie miałem takiego uczucia, jakie mi towarzyszyło patrząc na produkt Asusa i to mi wystarczyło.
No dobra, czas na kilka słów mojej pseudo recenzji.
Rozwinięcie...Na pewno wszyscy słyszeli o idei OLPC. Bogaty człowiek, Nicolas Negroponte postanowił zainwestować w produkcję małych, słabych ale tanich laptopów dla dzieci z krajów rozwijających się. Czyli wszędzie tam, gdzie nie ma kasy na normalny komputer. Generalnie ma to poprawić możliwości edukacyjne owych wspomnianych dzieci. Laptop miał kosztować coś poniżej 100$ czy jakoś tak. Miał być na nim tylko Linux, żeby było taniej i żeby nie uzależniać biedniejsze kraje od Microsoftu… Coż, idea szczytna, wyszło średnio. Laptop okazał się droższy i oczywiście podpisano z Microsoftem umowę na sprzedaż XO (taką nazwę ma ten notebook) ze specjalnie przykrojoną wersją Windows XP, oraz dystrybucją Linux Sugar. Żeby było ciekawiej oba te systemy są instalowane na jednej maszynie (maszynce?).
W każdym razie OLPC nie przyniosło spodziewanych efektów i generalnie ludzie nie walą drzwiami i oknami po ten sprzęt. Sporo zamieszania wprowadził Asus ze swoimi ee pc, które dość szybko zyskały sobie rzesze zwolenników.
To o czym ja tu w takim razie piszę? Otóż pan Negroponte postanowił raz jeszcze wymyślić coś nowego. Myślał, myślał i… WYMYŚLIŁ!
I mówię Wam, ja to chcę! Jak już wyjdzie na rynek w tym 2010, a znając życie pewnie na przełomie 2012/13, kupię sobie tę, lub podobną zabaweczkę. Wydaje się to być naprawdę świetna sprawa i doskonały pomysł. Ładnie wygląda, nie zajmuje wiele miejsca i pewnie nie będzie za ciężkie. Na razie za mało danych aby cokolwiek więcej o tym napisać, ale na pewno pomysł nie przejdzie bez echa. Oby znowu nie skończyło się tylko na gadaniu…
Od kilku tygodni mam przyjemność używać notebooka Dell Latitude D620 w pracy. Jest to komputer całkowicie biurowy i nastawiony na maksymalną mobilność. Czas pracy na bateriach nie jest może zbyt imponujący gdyż pod Windows 2000 Pro z zainstalowanymi wszelkimi poprawkami komputer nie pociągnie dłużej niż 2h. Pod Linuksem odpalonym z Live CD pociągnie jakieś 2,5h (dłużej niż pod Windows). Istnieje możliwość, że zwyczajnie dostała mi się starsza bateria, aczkolwiek sam notebook nie wygląda na stary i używany, jest raczej nowy. W przeciwieństwie do Asusa G2S-7T087G wszystkie złącza rozmieszczone są, w mojej opinii, bardzo ergonomicznie i rozsądnie. Tak więc z tyłu mamy zasilanie, port szeregowy i wyjście VGA, 2x USB 2.0, LAN i modem. Z prawej strony jest nagrywarka DVD i 2x USB 2.0, dzięki czemu bardzo łatwo można podłączyć myszkę (osoby praworęczne). Z lewej strony jest blokada Kensingtona, gniazda audio (mikrofon i słuchawki), port podczerwieni, gniazdo SmartCard, gniazdo PC Card oraz włącznik WiFi. Przód jest czysty. W zasadzie nie ma żadnych jasnych światełek, błyszczących powierzchni czy innych tego typu rozpraszaczy uwagi i koncentracji. To oczywiste w tego rodzaju notebooku, więc wcale się takich “ficzerów” tutaj nie spodziewałem. Światełka, które tutaj w ogóle występują są zielone i mało przeszkadzające. Umieszczone na prawym zawiasie klapy.
Dodatkowe przyciski umieszczone nad klawiaturą sterują głośnością. Obok znajduje się duży przycisk w(y)łączający.
Rozwinięcie...