Walth's World

Blondas poznaje świat

Wiara i wiedza w jednym stały garnku?

Wstęp.

Niejednokrotnie na tym blogasku pisałem niepochlebnie o religii, w szczególności o chrześcijaństwie, które z racji miejsca zamieszkania znam najlepiej. Czasami nawet zdarzało mi się wchodzić w dość rozwlekłe dyskusje z czytelnikami, chcącymi przekonać mnie, że się mylę. Kilka razy nawet zostałem wyzwany od idiotów itp.
Dyskutowanie z kimś o odmiennych poglądach uważam, za rzecz bardzo cenną i nie dbam o kolor skóry, religię czy preferencje seksualne mojego adwersarza. Niestety zazwyczaj, bardzo szybko okazuje się, że dyskusji nie będzie. Pomijam wyzwiska jakimi czasami dostałem w twarz (nie tylko na blogasku moim, ale na różnych katolickich, czy generalnie religijnych forach). Wyzwiska zawsze mnie informowały, że trafiałem celnie swoimi komentarzami i ludzie ze mną rozmawiający nie mieli na to kontrargumentów. Tak więc, nie wyzwiska kończyły często dyskusję. Szybko odkryłem co gasi każdą wymianę poglądów.

Fanatyzm.

Rozwinięcie.

Tak. Ta postawa zabija możliwość rozmowy i dyskutowania. Nie da się wymieniać poglądów z kimś, kto święcie WIERZY i na dodatek jeszcze twierdzi, że

Wiara to też wiedza… Ale BARDZO swoistego rodzaju. Bo ma być świadoma, także wybrana. A jeśli wybrana, to ze wszystkim konsekwencjami tej decyzji. Nawet tymi, które wydają się być niemodne, niewygodne czy nieżyciowe. Ale to temat na inną dyskusję.

Rozwinięcie...

Co jest takiego złego w tym całym seksie?

Dni temu kilka Mr. Brocha poruszył na swoim blogu ciekawy temat. Otóż we wpisie Nie pożądaj żony swojej odniósł się do artykułu z Polityki. Tego artykułu. Warto go przeczytać.

Szczękę z kolan zbierałem. Naprawdę. Mimo całej mojej dobrej woli nie jestem w stanie zrozumieć, jak można oddawać cześć istocie, która uważa, że seks z kimś, kogo się kocha, jest złem? Skoro instytucja Kościoła jest tak skostniała i w ogóle nie bierze pod uwagę, że człowiek może się pomylić i wybrać za pierwszym razem źle, to jaki jest sens tego całego sakramentu? Czy ma sens mówienie o Miłości i Przebaczaniu w takim kontekście? Czy ma sens mówienie o Zrozumieniu?

Zawsze mnie zastanawiało dlaczego w Chrześcijaństwie cielesność jest czymś grzesznym, dlaczego seks z kimś, kogo się kocha ma być niemiłym tak – podobno – dobremu Bogu jakim jest Bóg Chrześcijański? Strasznie mi szkoda tych ludzi z tego artykułu. Szkoda mi ich, ponieważ dali się zmanipulować instytucji, która wcale o nich nie dba. Stali się powolni ludziom, którzy tak naprawdę nie mogą niczego zagwarantować, jedynie wierzą, że ich Bóg byłby niezadowolony gdyby uprawiali seks nie ze swoim współmażonkiem. Takie manipulowanie czyimś życiem powinno być zakazane przez państwo. Powiedzcie mi proszę, czym różni się to, co zrobiono tym ludziom z artykułu, od tego, co robią różne sekty, swoim wyznawcom? Przecież tak jedni jak i drudzy piorą mózgi ludziom! Mieszają w cudzych duszach do tego stopnia, że ludzie stają się marionetkami w ich rękach. Skoro możesz komuś wmówić, że seks z ukochaną osobą jest grzechem i doprowadzić do tego, że ta osoba będzie się przed tym seksem powstrzymywała a każde seksu uprawianie opłaci ogromnym poczuciem winy, to możesz sprawić, naprawdę wiele. Czy ludzie naprawdę tego nie widzą? Czy tak ciężko dostrzec, że ktoś gmera w naszej osobowości?

Rozwinięcie...

Aborcja z mojego - męskiego - punktu widzenia

Aborcja jest kolejnym ciężkim słowem w naszym ultrakatolickim kraju. Generalnie jest tylko jedno “właściwe” podejście do tego problemu. Aborcja to grzech i nie ma wyjątków. Aborcja to morderstwo i nie ma wyjątków.

Jestem facetem, więc moje spojrzenie na ten problem jest pewnie różne od spojrzenia kobiet, których aborcja dotyczy bardziej bezpośrednio. Odnoszę jednak wrażenie, że nie wybiję się za bardzo jako facet w tłumie innych mężczyzn wypowiadających się tak autorytarne na ten temat w naszym kraju. Żeby było jasne, nie jestem za legalizacją aborcji. Za bezmyślną legalizacją usunięcia płodu, do któregoś tam tygodnia ciąży. Dlaczego? Aborcja nie może być “luksusem”, na który można sobie pozwolić mając kilka tysięcy w kieszeni. Aborcja nie może być remedium na bezmyślność czy błędy. Aborcja ma ratować życie i/lub zdrowie matki. Ma też ratować jej honor czy możliwość o samostanowieniu, kiedy takiej możliwości została pozbawiona poprzez gwałt. Dlatego jestem właśnie przeciwko całkowitej legalizacji aborcji. Zaskoczeni? Pewnie niektórzy z moich stały czytelników nawet bardzo :) Jednak tylko w tym punkcie zgadzam się z wszelkimi katolickimi przeciwnikami aborcji.

Otóż dalej uważam, że aborcja powinna być dopuszczalna w określonych przypadkach, a każdy przypadek musi być rozpatrywany oddzielnie. Kolejną istotną sprawą jest też podejście lekarzy do tego tematu. Jeśli prawo zezwala na dokonanie aborcji w przypadku gdy ciąża zagraża zdrowiu i życiu matki, i to matka decyduje czy chce zabiegu usunięcia ciąży, czy też donosi ciążę do końca, to lekarz musi ów zabieg przeprowadzić. Gdy jednak lekarz nie zgodzi się a matka dozna uszczerbku na zdrowiu czy też poniesie śmierć, prawo powinno takiego lekarza osądzić z całą surowością. Skoro prawo mówi, że matka może usunąć ciążę, to lekarz powinien tego dokonać.

Rozwinięcie...

« Previous Entries