W ostatni piątek sporo się działo. Od ponad miesiąca mieliśmy zaplanowaną przeprowadzkę do nowego mieszkania, więc było sporo czasu na psychiczne nastawienie się, na ciężką przeprawę. Faktycznie lekko nie było, ale na dwa samochody i 4 osoby poszło to całkiem sprawienie. Oskar i Piotr przenosili nasze rzeczy z taką troską, jakby to był dorobek ich życia :D DZIĘKI WAM PANOWIE!
Powiem szczerze. Tematu bym nie ogarnął sam jeden. Gaba przez prawie tydzień, marnując Swój urlop, pakowała nasze “barabany”, dzięki czemu, wszystkie rzeczy, które miały przejechać do nowego lokum – przejechały :) Mało tego! Kilka zaginionych fantów się po drodze znalazło, a to już nie lada wyczyn jest! Gabcia rzondzi!
Cała reszta weekendu zeszła nam na układaniu naszych skarbów po szafkach, szafeczkach, na półkach i półeczkach naszego nowo wynajmowanego, małego mieszkanka. Katorga, ale obyło się bez rozlewu krwi i ofiar w ludziach. Czyli nie było tak źle, jak się spodziewałem.
Nie byliśmy jakoś specjalnie przywiązani do poprzedniego mieszkania i raczej strasznej tęsknoty nie będziemy odczuwać. Owszem, było duże, ale miało kiepsko rozplanowaną powierzchnię, gniazdka i szafki w kuchni. Widać, że było urządzone na szybko i od razu pod wynajem, bo dłuższe mieszkanie i korzystanie z dobrodziejstw tego lokum, wkurzało i irytowało brakiem sensowności. Źle się w nim wykonywało codzienne czynności i generalnie było chłodne a chłodu tego niczym nie dało się przegonić. Nowe mieszkanie jest znacznie mniejsze, ale zapowiada się całkiem wygodnie i przyjemnie, więc istnieje nadzieja, że znowu nam się będzie dobrze mieszkało przez jakiś czas. Nad przestrzenią tamtego mieszkania chyba nigdy do końca nie zapanowaliśmy.
Rozwinięcie...Nie, nie wzięli mnie w kamasze.
W firmie mamy taki fajny monitoring serwerów, który na sms wysyła informacje, że coś się wzięło i przestało działać. A zjebło się wzięło połączenie do jednego z serwerów MSSQL. Panie, takie rzeczy to tylko z Microsoftem. System (MS Windows 2000 Server) uznał, że należy wyłączyć konto admina, a co. A najlepiej to zablokować wszystkie konta. No i bazka przestała działać. Jakoś udało się zalogować przez RDP i to naprawić, ale musiałem budzić szanowną kol. Perpetkę co by z tą bazką zatańczyła. W końcu to dzieło jej życia i jej podopiecznych, niech też ma coś z tego ;-)
Żałuję, że wieczorem powiedziałem, że chciałbym następnego dnia wstać wcześniej… Nie o taką wczesną godzinę mnie chodziło! Jak tu nie kochać pracy sysadmina? Pewnie będzie trzeba po podwyżkę się udać za niedługo, w związku z tą do pracy miłością. A co! w końcu skoro jestem non stop pod telefonem i staram się być non stop do dyspozycji w razie jakiejś awarii to taka wyprawa będzie jak najbardziej na miejscu.
A tak na poważnie, to trzeba będzie przygotować plan sprawdzenia tego mssql-a i wyeliminowania przyczyny, bo ciągła walka z problemami o godzinie 5 nad ranem mi się nie uśmiecha. Podobno szefowej programistów też się nie podobał mój telefon przed 6 rano hehe…
A teraz do roboty!
Kilka lat temu z radością pozbyłem się Windowsa na rzecz Linuksa. Przez jakiś czas, dość krótki ale jednak, byłem zagorzałym fanatykiem Linuksa i generalnie wszystkiego co było Open Source. Szybko mi to na szczęście przeszło, ale propagatorem Linuksa byłem jeszcze długo. Teraz jak ktoś mnie pyta czy warto instalować na desktopie Linuksa, a ja wiem, że ten ktoś jest zielony z obsługi komputerów i w zasadzie nie rozróżnia systemu operacyjnego od komputera, to mówię mu, że nie warto. Bo IMHO jak ktoś chce Linuksa tylko dlatego, że taka moda, nie sprawdził najpierw co to jest ten “Lynuks”, to na 95% nie spodoba mu się taka przesiadka.
Od pół roku pracuję jako admin, zarządzam serwerami Lin/Win i stwierdzam, że jak się wie co się chce osiągnąć to system dość szybko może stać się przeźroczysty. Tak Linux jak i Windows mają swoje słabe i mocne strony. W rzeczywistości to decyzje marketingowe decydują o tym, czy firma używa na serwerach jednego czy drugiego rozwiązania.
Rozwinięcie...