Walth's World

Blondas poznaje świat

Kolejne podejście do Windows Vista Ultimate

Ponad pół roku temu opisywałem swoje pierwsze przeżycia z Vistą Ultimate, którą to uraczono mnie przy okazji zakupu notebooka Asus G2S 7T087G. No cóż, zbyt pochlebnie ani o sprzęcie ani o systemie operacyjnym się wtedy nie wyrażałem. Od kilku dni jestem posiadaczem nowego notebooka. Tym razem postanowiłem wydać siano na sprzęt firmy Dell. O samym notebooku możecie przeczytać na przykład tutaj lub tutaj, sam też pewnie niedługo coś napiszę od siebie, i przedstawię swój punkt widzenia na ten sprzęt.

Tak więc Vista… Fabrycznie była zainstalowana wersja Home Premium czy jakoś tak, którą to wywaliłem, wraz z partycją recovery i zainstalowałem, także z płytki dostarczonej przez Della, wersję Ultimate. Plus tego taki, że to czysta Vista, bez żadnych 30-dniowych triali i innych antywirusów ślicznie pożerających pamięć i czas procesora. Instalacja przebiegła bez kłopotów, pobrałem sterowniki ze strony Della i śmiga. Zainstalowałem dodatkowe, potrzebne mi oprogramowanie i powoli zacząłem to wszystko układać w jakąś sensowną całość. Największy problem sprawiły mi…

Rozwinięcie...

Chyba jednak fanatykiem nie jestem

Kilka lat temu z radością pozbyłem się Windowsa na rzecz Linuksa. Przez jakiś czas, dość krótki ale jednak, byłem zagorzałym fanatykiem Linuksa i generalnie wszystkiego co było Open Source. Szybko mi to na szczęście przeszło, ale propagatorem Linuksa byłem jeszcze długo. Teraz jak ktoś mnie pyta czy warto instalować na desktopie Linuksa, a ja wiem, że ten ktoś jest zielony z obsługi komputerów i w zasadzie nie rozróżnia systemu operacyjnego od komputera, to mówię mu, że nie warto. Bo IMHO jak ktoś chce Linuksa tylko dlatego, że taka moda, nie sprawdził najpierw co to jest ten “Lynuks”, to na 95% nie spodoba mu się taka przesiadka.

Od pół roku pracuję jako admin, zarządzam serwerami Lin/Win i stwierdzam, że jak się wie co się chce osiągnąć to system dość szybko może stać się przeźroczysty. Tak Linux jak i Windows mają swoje słabe i mocne strony. W rzeczywistości to decyzje marketingowe decydują o tym, czy firma używa na serwerach jednego czy drugiego rozwiązania.

Rozwinięcie...

Windows Vista Bussines - moja cholernie subiektywna recenzja

Będzie już z miesiąc, jak w pracy dostałem laptopa. Zakupiono mi IBM/Lenovo 3000 N200 typ 0769-B3G. O lapku tym napisze więcej niedługo, na razie skupię się na systemie operacyjnym firmy Microsoft, który na nim zainstalowałem. Otóż jako miłośnik Linuksa musiałem pozbyć się wersji Visty fabrycznie zainstalowanej. Z 3. powodów:

  1. Beznadziejny podział na partycje, uniemożliwiający zainstalowanie innego systemu operacyjnego. Brak płytki instalacyjnej (co przy Viście i laptopach staje się nagminne) raczej nie zachęcał…
  2. Bardzo wolne działanie tego “natywnego” systemu, pomimo 1GiB ramu.
  3. Zmniejszenie przestrzeni dyskowej o prawie 5GiB. Zwyczajnie ukryta partycja na której był instalator Visty. Jak dla mnie to zwykłe złodziejstwo, niby czemu mam ciągle łazić z instalką tego systemu operacyjnego na twardym dysku?

Na początku postanowiłem zainstalować Windowsa XP, niestety w firmie mieliśmy tylko 64. bitowe wersje tego systemu i miałem ogromne problemy ze sterownikami, w związku z czym dałem sobie spokój i zainstalowałem Vistę Bussines z firmowego Action Packa. Wszystko śmignęło raz dwa i bez większych problemów. Na stronie Lenovo znalazłem dział ze sterownikami, które po pobraniu na dysk zainstalowałem w nowym systemie. W zasadzie to chyba uruchomiłem wszystko:

  1. Karta graficzna – GeForce 7300 Go,
  2. Czytnik linii papilarnych,
  3. Karta WiFi,
  4. Bluetooth,
  5. Dźwięk itd.
Rozwinięcie...

« Previous Entries