Walth's World

Blondas poznaje świat

Filozoficznych rozważań kilka o czasie.

Tak jakoś zastanowiło mnie czemu przywiązujemy tak wielkie znaczenie do dat? Wielkie rzeczy w naszym życiu chcemy rozpoczynać wraz z początkiem miesiąca czy też roku. W piątek, trzynastego dnia miesiąca, nie chcemy wstawać z łóżka, a takie daty jak dzisiejsza też próbujemy jakoś “wykorzystać”.

Moim zdaniem wynika to z chęci uporządkowania swojego życia. Wprowadzenia jakiegoś ładu do otaczającego nas świata. Dzięki datom mamy wrażenie, że panujemy nad tym, co się wokoło nas dzieje. Z jednej strony zdajemy sobie sprawę, że to nieracjonalne i głupie podejście, z drugiej nie chcemy tych myśli dopuścić do siebie.

Dla świata nie ma najmniejszego znaczenia, że dzisiaj jest 08.08.08. Słońce świeci tak samo, drzewa szumią na wietrze, jak co dzień. Niebo jest niebieskie a woda mokra.
Walczymy z czasem. Wiemy, że przegrywamy, ale próbujemy go jakoś zapuszkować w mniejsze, łatwiej poddające się naszej woli, kawałki. Złuda i iluzja takiego działania nam nie przeszkadzają. Czujemy się przez to lepiej, więc takie postępowanie jest dobre. No i można dopatrywać się w tym jakiejś wielkiej tajemnicy, magii życia. Mnie osobiście, to ta tajemnica, magia życia właśnie najbardziej pociąga. Nie chcę dopuszczać do siebie myśli, że każdy dzień jest taki sam, że to wszystko nic nie znaczy a moje życie przeminie i kropka. Wierzę, że w życiu naszym codziennym dzieje się magia, którą możemy dostrzec i cieszyć się jej istnieniem. Taki świat ma dla mnie sens i w takim świecie uważam, że żyję :D Odmawiam przyjęcia do wiadomości, że moje życie to tylko przypadek, wielkie szczęście, że się na tym świecie przypadkowo pojawiłem. Brzydka koncepcja i mając do wyboru ładniejszą a tak samo uprawnioną wiadomo, którą wybiorę.

Czas jest procesem dziwnym. Trudno o nim dyskutować bez używania skomplikowanych, fizycznych pojęć. Nasza biologia determinuje nasze jego postrzeganie, przez co pamiętamy przeszłość nie mając pojęcia o przyszłości. Wszystko to jest kolejnym klockiem w wielkiej układance, którą codziennie mam przed oczyma i której nie spodziewam się nigdy ułożyć :)

Naczelna Rada Lekarska vs. Homeopatia

Naczelna Rada Lekarska dnia 4 kwietnia bieżącego roku postanowiła postawić sprawę jasno – homeopatia i pokrewne to nie są metoda leczenia a homeopaci to szarlatani. Wiadomo, wprost tego nie napisali, ale jasno wynika, że tylko naukowe metody można uznać za dobre i uprawnione.

Pusty śmiech mnie bierze. Ludzie z tej całej Rady chyba nie rozumieją co zrobili. Naukowe podejście do leczenia doprowadziło nas na skraj pandemii. W tej chwili szczepionki i antybiotyki to nie są już nasi jedyni przyjaciele. Wydaje im się, w swoim zaślepieniu, że tylko sztucznie wytwarzane lekarstwa są coś warte. Odcinają się od tego, czego nie rozumieją tak samo, jak religia odcina się od logiki i naukowego podejścia do opisu świata. Naprawdę żałosne, smutne i przerażające.

Staram się zrozumieć co kierowało tymi ludźmi, kiedy wydawali owo postanowienie. Oczywiście w końcowym akapicie wszystko wyjaśniono. Chodzi o racjonalność! Racjonalne podejście do leczenia i wydawania pieniędzy. To nic, że homeopatia i pokrewne metody leczenia się sprawdzają, ważne, że według tych ludzi są nienaukowe i bezwartościowe.

Rozwinięcie...

W imię swoje

Zastanawialiście się kiedyś jakby to było nosić inne imię? Czasami bawię się w taką zabawę, że nazywam ludzi jakimiś imionami, które według mnie do nich pasują. Chyba nigdy nie udało mi się trafić ;-)

W każdym razie sądzę, że byłbym zupełnie innym człowiekiem gdybym miał inaczej na imię niż mam. Jakoś nie odnajduję się w roli Karola, Tomasza czy Henryka :)

Ciekawa na ile nasze imię determinuje nas? Wierzę, wydaje mi się, że jest to istotne. Coś jest takiego w imieniu, że nie zawsze chcemy je upubliczniać i podawać wszystkim do wiadomości. Nie lubimy jak ktoś je zmienia czy przekręca. Nasze imię jest naszą wizytówką.

Nazwisko to już inna sprawa, inny kaliber. Ja swojego nazwiska nie lubię za bardzo ;-)

Tkwi moc w naszych imionach…

« Previous Entries