Walth's World

Blondas poznaje świat

"Renegat" - Magdalena Kozak

“Renegat” to kontynuacja Nocarza.

Wydaje się być znacznie dojrzalszy od części pierwszej. O ile tam zarzucałem Autorce “płaczliwość” bohaterów” o tyle tutaj ton uległ znacznej zmianie. Nie ma już lamentów i łez wylewanych przy byle okazji, jest próba ukazania “twardych” uczuć. Jednak nadal wydaje się, że Magdalena Kozak nie bardzo umie wyśrodkować siłę tych emocji. Targają one bohaterem na wszystkie strony i przez to staje się taki gumowy, nie utożsamiam się z nim tak, jakbym chciał.

Fabuła jest kontynuacją i osoby, które nie przeczytały części wcześniejszej nie będą do końca wiedziały co się dzieje i dlaczego bohater tak ciska się jak żaba na patelni.

W świetle tego co napisałem wyżej jasno wynika, że Autorce i tutaj, według mnie, nie udało się stworzyć tego “męskiego świata”. Twierdzę, że to raczej będzie trudne o ile w ogóle osiągalne dla kobiety – wiem wiem, męski szowinizm przeze mnie przemawia. W każdym razie wydaje się być lepiej niż przy części pierwszej.

Znowu mamy sporo krwi, bezsensownego zabijania, ale też trochę filozoficzno-religijnych dywagacji, poznajemy odrobinę więcej historii wampirów i doświadczamy kilku dylematów moralnych nie do rozstrzygnięcia jeśli chcielibyśmy pozostać bezstronnymi.

Jeszcze jednak uwaga – czytając “Renegata” nie umiem utożsamić się z bohaterem (jak już wspomniałem). Mimo wampirzych zdolności, łaknienia krwi i wampirzego środowiska nadal jest on człowiekiem w większym stopniu niż wampirem. Albo jest kiepsko sportretowany, albo ja nie utożsamię się z niczym i nikim innym jak człowiek. Śmiem jednak twierdzić, że to raczej ta pierwsza przypadłość, bo czytałem już nie jedną książkę, w której główny bohater nie był człowiekiem lub był nim tylko w części i nie miewałem problemu z przelaniem emocji na tę postać. Tutaj te problemy miewałem. Tak jakby fałszywość i połowiczność postaci nie pozwalała mi “zostać nią tak do końca”. Nie jest to jakieś nagminne, ale pojawia się momentami i wywołuje taki uśmieszek politowania, a czasami odrobinę irytacji.

Jedno jednak trzeba przyznać – Magdalena Kozak odrobiła lekcję jeśli chodzi o działania jednostek specjalnych i antyterrorystycznych w sytuacji zagrożenia. Bardzo dobrze opisuje sposób walki takich oddziałów, ich szkolenie i mentalność jaka powinna kierować osobami spod znaku “antyterrorki”. Tutaj się popisała, prawie Cyberpunk 2020.

Książkę warto przeczytać, tak jak warto przeczytać “Nocarza”. Miło spędzony czas, taki lekki, łatwy i nie wymagający zbędnego myślenia odstresowywacz :)

2 Odpowiedzi

  1. GeedieZ

    luty 9, 2007 at 09:46

    1

    Heh, znów się zgodze z wszystkimi zarzutami co do “Nocarza” – bo “Renegata” jeszcze nie czytałem. I nie wiem czy to zrobię.

    I znów sie muszę zgodzić z zarzutami co do lektury. Płaczliwość postaci, jak to ująłeś, mnie również się rzuca w oczy. Tak samo jak i prób sportretowania męskich emocji przez kobietę. To nie szowinizm przez Ciebie przemawia tylko trzeźwa ocena sytuacji – Kozak nigdy nie będzie pisała jak facet bo nim nie jest. Tak samo ja czy Ty nigdy nie będziemy pisali jak kobiety bo nie widzimy świata tak jak one. Zresztą każdy człowiek ma swój sposób postrzegania świata ale ja nie o tym. Co do opisu akcji to faktycznie, Kozak ma talent, być może dlatego, że wie z autopsji jak takie sytuacje wyglądają. Nie, żeby walczyła z wampirami od razu ale w końcu jej zainteresowania są jak najbarzdiej militarne – skakała nawet z samolotu. Tak, miała spadochron ze sobą :P

    Poza tym to szalenie atracyjna babka :D

  2. walth

    luty 10, 2007 at 02:55

    2

    Ooooo… a tego to nie wiedziałem. Może jak znajdę chwilkę to poszukam jakiegoś zdjęcia czy życiorysu tej szalenie atrakcyjnej babki. A co do Renegata, to przeczytać można, ale mindfucka po nim nie uzyskasz raczej ;-)

Wypowiedz się jeśli chcesz.


Track with co.mments

Wasze komentarze