Walth's World

Blondas poznaje świat

Rutynowe stawianie ptaszka?

No właśnie.
Chcę poprawić swoje życie. Co chcę w nim poprawić? Głównie organizację. Wiem, że jestem cholernie słabo zorganizowany, czuję potrzebę zwiększenia efektywności swoich działań. Chcę efektywniej wykorzystywać mój czas.
W związku z czym poszukuję sposobów na poprawienie jakości moich codziennych działań. Zacząłem od materiałów na ten temat zmieszczonych w sieci. Jeszcze nie przeczytałem a tym bardziej nie przeanalizowałem wszystkiego co tam znalazłem, ale powoli wyłania mi się pewien obraz tego, co zrobić powinienem aby postawiony sobie cel osiągnąć.

Wpaść w rutynę

Brzmi niezbyt ciekawie i inspirująco, jednak chyba dobrze jest mieć kilka codziennych czynności, które wykonujemy zawsze. Z tego co wyczytałem w Sieci, takie daily routines pomagają. Gdzieniegdzie proponują stworzenie dwóch list z takimi czynnościami rutynowymi. Jedna miałaby być dla porannych działań a druga dla wieczornych. Inni zaś twierdzą, że w zupełności wystarczy jedna lista.

Codzienne stawianie ptaszka

Tak, tak. Bez tworzenia codziennego planu zadań niewiele da się zrobić. Tak więc wypadałoby zorganizować swój dzień, zaplanować go, a potem już tylko odhaczać (od ptaszkować) kolejne, wykonane punkty z planu dnia. Ten pomysł wydaje mi się bardzo dobry i od niego zaczynam swoje zmienianie się w well organized human being. Gdzieś radzili aby nie zawalić się na początku zbyt wielką dawką tudusów. Ważne za to, żeby każdy tudus miał swojego dedlajna czyli nieprzekraczalny termin wykonania. Czyli, jeśli planujemy coś wykonać dzisiaj, to dzisiaj to musi zostać wykonane. Nie ma przeproś. Dlatego lepiej na początek zbyt wiele od siebie nie wymagać bo łatwo się zniechęcić.
Kolejną sprawą jest nagradzanie się. Taka metoda kija i marchewki, gdzie kijem jest już samo postanowienie zmiany, a marchewką nagroda za extra działanie. Czyli jeśli skończymy coś przed zaplanowanym czasem, lub zrobimy więcej niż planowaliśmy – NAGRODA być musi. Wtedy, oprócz stawiania ptaszka, która to czynność musi nam obowiązkowo przynosić mnóstwo przyjemności i samozadowolenia, powinniśmy sprawić sobie odrobinę dodatkowej radości. Jak to zrobimy? Tu pozostawia się sporą dowolność, czyli kupić sobie coś ekstra, zjeść coś na co mamy wielką ochotę, ale stanowi to rzadkość w naszym jadłospisie itd. itp. Myślę, że nie będę miał problemu z tym punktem programu :-)

Im więcej tym lepiej… A później po kolei

Podobno Nec Hercules contra plures (w wolnym tłumaczeniu: “I Herkules dupa, kiedy wrogów kupa”). Jednak ludzie zawodowo zajmujący się poprawianiem swojego, oraz innych, życia twierdzą, że problem najlepiej rozwiązać poprzez rozłożenie go na części i zajmowanie się każdą cząstką oddzielnie. Wtedy, tak twierdzą, żaden problem nie ma szans. Muszę przyznać, że coś w tej polityce jest. Ten punkt programu samorozwoju stosuję nie od dziś, głównie w swojej pracy i faktycznie spisuje się lepiej niżby można było sądzić. Kiedy trafiam na problem, który mnie przytłacza, szukam jego części składowych i rozbieram go na kawałeczki. A później to już faktycznie okazuje się, że większość z tych kawałków w ogóle mnie na przykład nie dotyczy i mogę je olać. Tym sposobem trafiam na te najważniejsze dla mnie składowe i… znajduję rozwiązanie. W większości przypadków zadziałało.

Analfabeta nie skorzysta

Otóż to. Zapisywanie wszystkiego co uznamy za ważne czy interesujące. Żółte karteczki czy inne takie pomysły i wynalazki, ostatnio coraz częściej w postaci programów komputerowych, bywają diablo fajnym pomysłem. To też sposób, którego skuteczność mogę potwierdzić. Myślę, że nie ma znaczenia czy karteczki faktycznie będą żółte, byleby zawsze było coś pod ręką, gdzie można dokonać szybkiego, i zazwyczaj krótkiego wpisu.

Życie nie kończy się na dniu dzisiejszym

Ano właśnie. Modnym jest życie tu i teraz, bez obciążania się “zbędnym” balastem przeszłości i przyszłości. Ja osobiście uważam, że to nie najlepsze podejście, ale co kto lubi. Sądzę jednak, że planowanie swojej przyszłości to całkiem nie głupi sposób na uporządkowanie życia.
Tworzenie konkretnych planów długofalowych daje wiele korzyści i ciężko mi się sprzeczać z takim dictum. Sam nigdy nie zabrałem się za sporządzenie jakiegoś master planu…
No dobra, kiedyś zrobiłem sobie taki master plan. Jednak mimo jego wielkiej “masterskości” zawierał tylko jedną pozycję:

  1. Zawładnąć światem.

Pamiętam, że długo się później głowiłem nad punktem drugim, aż w końcu kartka (bo wtedy jeszcze komputer był w zasadzie nieosiągalny dla dziecka z prowincji), wyglądała mniej więcej tak:

1. Zawładnąć światem.

  • Zawładnąć światem.

Jak na razie cały czas dopracowuję ten plan :)

6 Odpowiedzi

  1. Kasia

    wrzesień 13, 2008 at 11:59

    1

    proszę Cię… jestem zmęczona i nie powiem, jak przeczytałam ten tytuł w pierwszej chwili:D

  2. waltharius

    wrzesień 15, 2008 at 02:45

    2

    No co Ty? Jak można to było przeczytać? Przecież jasno pisze, że chodzi o rutynowe stawianie ptaszka, ale już mi się nie chciało dodawać, że w kwadraciku, bo raz, że tytuł byłby zbyt długi a dwa, że ciężej by to było zrozumieć ;-)

  3. Lookanio

    wrzesień 16, 2008 at 12:22

    3

    Walth, ciągnąc wątek: np. “ranne…” zamiast “rutynowe…” :) Don’t ask! No comments! :/

  4. waltharius

    wrzesień 16, 2008 at 04:00

    4

    Lookanio a zastanawiałem się nad tym, ale stwierdziłem, że byłoby już za bardzo wyzywające.

  5. Kasia

    wrzesień 16, 2008 at 11:16

    5

    ale ja przeczytałam “ranne”!!! :P

  6. Lookanio

    wrzesień 17, 2008 at 02:26

    6

    No właśnie, rzecz w tym, że nie Ty jedna :) Czyli coś na rzeczy jest… ;)

Wypowiedz się jeśli chcesz.


Track with co.mments