Od ponad 3 miesięcy jestem szczęśliwym posiadaczem notebooka Dell XPS M1730. W końcu udało mi się kupić takiego laptopa jak chciałem. Po nieudanym podejściu jakie miałem prawie rok temu z komputerem firmy Asus temat sobie dość dobrze przemyślałem i pewnego dnia postanowiłem nabyć wyżej wymienionego Della. Zanim się jednak na to zdecydowałem przeczytałem chyba wszystkie recenzje jakie znalazłem w sieci, obejrzałem chyba wszystkie filmiki na youtube i gdzie tylko jeszcze się dało, gdzie pokazywali ten sprzęt. Porównywałem i porównywałem aż w końcu wybrałem. Odczucia miałem mieszane, ale o tym będzie dalej. W każdym razie moim wpisem chcę się przyczynić do powiększenia “bazy wiedzy” o tym notebooku.
Od razu uprzedzę wszystkich ludzi o wysublimowanym pojęciu piękna i znawców komputerowego dizajnu – ten laptop Wam się nie spodoba :) Ja sam, raczej totalne bezguście jeśli chodzi o takie sprawy, miałem poważne wątpliwości co do jego wyglądu. W sieci zdjęcia i filmy nie zachęcały… a jednak się zdecydowałem. W rzeczywistości, po wyłączeniu tych wszystkich światełek wygląda to to całkiem znośnie, a po jakimś czasie człowiek zaczyna się nawet przyzwyczajać i już tej brzydoty nie widzi nawet. Na pewno przy kontakcie z Dellem nie miałem takiego uczucia, jakie mi towarzyszyło patrząc na produkt Asusa i to mi wystarczyło.
No dobra, czas na kilka słów mojej pseudo recenzji.
Na pierwszy ogień, jak zawsze, pójdą
Wady:
- Ciężar i wielkość – taka moc musi ważyć i zajmować sporo miejsca. Praktycznie komputer nie nadaje się do codziennego ganiania z nim po mieście. Owszem, mam do niego świetny plecak, jednak wielkość i ciężar dyskwalifikują ten sprzęt w kategorii przenośności. Przez jakieś półtora miecha codziennie chodziłem z nim do roboty i z powrotem, tak więc wiem co mówię. Jednak nie oszukujmy się, ktoś kto decyduje się na zakup XPS M1730 musi się liczyć z tym, że nabywa DTR a nie zwykłego notebooka. Ja, w każdym razie, się z tym liczyłem :) Sam zasilacz do niego jest większy niż cegła (czasy Commodore normalnie).
- Ciepło – nie jest tak upierdliwe jak się spodziewałem. Wada pierwsza w zasadzie sprawia, że ciepło wydzielane przez dwurdzeniowy procesor i dwie karty graficzne nie sprawia problemu. Po prostu nie masz jak go odczuć, ponieważ laptop raczej stoi na biurku i nie sądzę, żeby ktokolwiek chciał go usadowić na swoich kolanach :)
- Jakość wykończenia – to w zasadzie powinno powędrować jako wada numer 1, nie dlatego, że jest aż tak źle, ale dlatego że w ogóle jest na co narzekać w sprzęcie za takie pieniądze. Trochę się zawiodłem pod tym względem. Owszem, obudowa jest cholernie solidna, stopy magnezu itd. robią swoje. Wkurzają jednak drobne niedoróbki. Klawiatura się lekko ugina (to akurat nie przeszkadza mi za bardzo, jednak na pewno nie jest to zamierzony ficzer), plastyk czy co tam pokrywa środkową część laptopa, także miejscami poddaje się naciskowi palców i sprawia wrażenie tymczasowości. Generalnie nie jest źle i widać, że sprzęt jest wytrzymały, jednak jak to mawiają diabeł tkwi w szczegółach i jak powiedziałem, takich rzeczy nie powinno być w sprzęcie, który kosztuje tyle siana.
No, to skoro już wady mamy za sobą czas na
Zalety:
- Wydajność – to w zasadzie pierwsza i podstawowa przyczyna, dla której kupiłem ten właśnie komputer. Procesor z dwoma rdzeniami każdy po minimum 2,8 GHz (z możliwością podkręcenia do jakiś 4 GHz), dwie karty graficzne nVidia 8800M GTX, dwa dyski twarde, matryca 17’ (1920 × 1200) i kilka innych bajerów (jak chociażby karta do obliczeń fizyki w grach), czynią ten komputer naprawdę fantastyczną maszyną do rozrywki. Wiem, stacjonarny miałbym za mniejsze pieniądze i pewnie wydajniejszy, nie o to jednak mi chodziło i o tym nie będę dyskutował :)
- Komfort pracy – według mnie bardzo wysoki. Klawiatura, pomimo tego lekkiego uginania się na środku, jest cichutka, miękka i przyjemna w dotyku. Klawisze reagują precyzyjnie, nie są ani za twarde ani za miękkie. Mimo dość wysokiej podstawy przy dłuższym pisaniu, nie czuję bólu nadgarstków jaki odczuwałem przy stosunkowo niższym Asusie G2S. Dzieje się tak pewnie dlatego, że klawiatura w Dellu, jest bardziej wysunięta do przodu, niż ta w Asusie. Mimo intensywnej pracy powierzchnia klawiatury nie rozgrzewa się a miejsca, gdzie opierają się nadgarstki też pozostają akceptowalnie ciepłe. Nagrzewają się chyba tylko od ciepła rąk. Oczywiście klawiatura jest pełna, czyli wraz z numeryczną co mi osobiście bardzo się podoba. Touchpad, nie przeszkadza w pisaniu, jak to ma często miejsce w innych laptopach, których używam/używałem. Można go wyłączyć automatycznie, jeśli mamy podłączoną myszkę. Nie jest może zbyt wygodny jeśli trzeba z niego korzystać przez dłuższy czas, gdyż jest za mały, jednak rzadko bardzo miewam takową potrzebę.
- Szybkość działania – oczywiście przy takiej mocy uruchamianie programów, czy ładowanie systemu trwa naprawdę krótko. Czas reakcji systemu i programów jest więcej niż zadowalający.
- BIOS – jak to w dellach, dużo możliwości ustawień, za co naprawdę cenię sprzęt tej firmy. Zabrakło mi tylko jednego ustawienia, które widziałem chyba we wszystkich tańszych modelach tej firmy, możliwości wyłączenia gładzika z poziomu biosu. Szkoda, bo to było bardzo przydatne, aczkolwiek tutaj nie boli tak bardzo.
- Jakość obrazu – jak dla mnie genielna. Uruchomiłem sobie Wiedźmina, oczywiście wszystko ustawione na full i obraz po prostu mnie powalił, przeciągnął po ziemi i rozjechał cofając. Gabcia też była zachwycona. Kolory nasycone, prawdziwe i po prostu piękne. Ostrość jak ta lala. Moim zdaniem jest to najlepszy obraz jaki w życiu dane mi było oglądać.
- Dźwięk – nie spodziewałem się, że z laptopa (jak duży by nie był) może się wydobywać tak dobrej jakości dźwięk. Serio. Muzyki na tym słuchałem bo brzmienie było czystsze i wyraźniejsze niż na mojej (nieco już leciwej) wieży Technicsa ;-) Do tego dołączony pilot daje pełen komfort, tak przy oglądaniu filmów jak i przy słuchaniu muzyki. Podkręcenie głośności na maksa naprawdę daje czadu i aż się wierzyć nie chce, że to te małe głośniczki, tam w środku mają taką moc :D
- Podświetlanie klawiatury – nie myślałem, że to takie przydatne jest. Jakoś w makach mnie to nie urzekło i nie podobało mi się za bardzo, tak więc i w moim Dellu uznałem to tylko za zbędny bajer. Do czasu. Kiedyś pisałem coś przy kiepskim świetle, którego nijak nie dało się poprawić i podświetlanie klawiszy naprawdę było genialnym ułatwieniem.
- Hałas – podobnie jak nadmiar ciepła, też nie jest to problematyczne. Przy małym i średnim obciążeniu w zasadzie go nie słychać, przy graniu i maksymalnym obciążeniu nie ma to znaczenia i tak mam słuchawki na uszach. Dlatego właśnie hałaśliwość znalazła się z zaletach a nie wadach, ponieważ autentycznie nie jest wcale tak głośno, jakby się można było spodziewać po tego rodzaju sprzęcie.
Chyba więc czas na moje wysoce obiektywne
Podsumowanie:
Laptop ma wady i są one widoczne na pierwszy rzut oka. Wielkość i ciężar… Jednak, nie są to wady, których bym się nie spodziewał po tego typu sprzęcie, więc od samego początku wiedziałem, na co się decyduję. Generalnie poszukując laptopa do noszenia w torbie nie zdecydowałbym się raczej na XPS M1730. Jak łatwo wywnioskować z tego wpisu jestem zadowolony z zakupu i po kilku miesiącach użytkowania tego Della mogę powiedzieć tylko, że dokonałem dobrego wyboru. Gry po prostu śmigają w najwyższych rozdzielczościach i ze wszelkimi bajerami jaki można w nich ustawić. Wszystko działa, tak jak powinno. Jest sporo miejsca na dyskach, muzyka jest wyśmienitej jakości itd. Nie wypróbowałem jeszcze blu-reya, ale chyba poczekam, aż płytki w tej technologii produkowane stanieją trochę :D
Jeśli szukacie notebooka do grania to ten nada się wyśmienicie. No i zamiast zielonych światełek sygnalizujących włączenie laptopa, gmeranie po dysku czy ładowanie baterii, Dell ma niebieściutkie diodki :) Na niektórych robiło to największe wrażenie, zaraz po wielkości, hehe.





7 Odpowiedzi
Kasia
sierpień 23, 2008 at 11:35
1nie będę czytać całej specyfikacji aka recenzji, ale… mam nadzieję, że Ci nie wybuchnie jak niegdysiejsze Dell’e;)
waltharius
sierpień 25, 2008 at 08:23
2Też mam taką nadzieję :) Podobno problem z wybuchającymi bateriami został już rozwiązany dość dawno temu.
Surion E.
sierpień 31, 2008 at 11:58
3Też od niedawna cieszę się dobrym laptopem Della :)
xoxo
wrzesień 2, 2008 at 07:11
4dobre dobre :D
a najlepsze w tym wszystkim jest, ze kolega dalej “jedzie” po AUSIE :D
jak na tydzien pracy z tym komputerem trauma jak widac byla okrutna i nie wazne, ze ilosc “bajerow”, swiacych lampeczek i innego tego calego “blacharskiego” tajatajstwa bije w Dell-u na glowe nasz szyje inne wyslinione cukierki….grunt ze koledze sie podoba ; D he
i klawiatura wygodna…i dobrze rozmieszczona..normlalnie palce lizac ….uwaga nie obslinic klawiszy ! – chociaz przy takim slodziuchnym cukierku przyznam, ze moze byc to trudne ;D
w kazdym razie ciesze sie niezmiernie, ze koledze (ups! chyba urazilem ….PANA ;) ) nareszcie podoba sie ….jakis ….komputer
przyznam, ze przy tak wysublimowanych gustach (tudziez guscikach – jak kto woli) wybor musial byc wyjatkowo trudny i czasochlonny …grunt, ze nareszcie moze PAN sie cieszy niczym MISTRZ DOBREGO ZAKUPU …cieszyc …ze swojej nowej zabawki ;D
Pozdrawiam raz jeszcze serdecznie ….autora kolejnej tafionej i jedynie slusznej recenzji :D…czuj czuj czuwaj!
CoSTa
wrzesień 7, 2008 at 10:38
5Nie rozumiem: po jaki członek kupować komputer przenośny, którego z uwagi na wagę i całą resztę nosić się nie da??? kompletna antyteza tego, co nazywam przenośnością. 5 KILO?!!!?
OK, to twoje pieniądze, nic mi do tego. W życiu bym nawet na to nie spojrzał :) (o matko, BRZYDKIE!!!!). 9k PLN do wydania? Kupiłbym se iMaca 24” i MacBooka do noszenia. No ale to nie ja miałem siano do wydania :)
Fajnie, że się cieszysz. Miłego używania!
waltharius
wrzesień 9, 2008 at 01:34
6CoSTa – bez przesady, że się nosić nie da. Da się, znacznie lepiej niż stacjonarny ;-) Po prostu nie jest on tak przenośny jak ee-pc czy inncy 14’ laptop. Ale tak jak pisałem, nie o takiego laptopa mi chodziło. Ten spełnia wszystkie te wymagania jakie miałem i jest git :D
Lookanio
wrzesień 11, 2008 at 09:58
7Eeee… jeśli jest to recenzja konkretnego modelu (a tak chyba jest) to pierwsze 2 punkty wad są pomijalne gdyż są to cechy z def. “wpisane” w taki typ laptopa. To tak jak by narzekać na mercedesa s że jest duży i ciężko się parkuje…. , nie to co corollką….
Co do reszty… chyba bliższy mi jest wybór/pomysł Costy, choć nie wiem czy akurat 2 x Mac.
PS Dla mnie latanie swego czasu z dość toporną 15” było sporo uciążliwością… 17” na plecach dźwigać – podziwiam :-)
Wypowiedz się jeśli chcesz.