Walth's World

Blondas poznaje świat

Zmiany - oby na lepsze

Domek

W ostatni piątek sporo się działo. Od ponad miesiąca mieliśmy zaplanowaną przeprowadzkę do nowego mieszkania, więc było sporo czasu na psychiczne nastawienie się, na ciężką przeprawę. Faktycznie lekko nie było, ale na dwa samochody i 4 osoby poszło to całkiem sprawienie. Oskar i Piotr przenosili nasze rzeczy z taką troską, jakby to był dorobek ich życia :D DZIĘKI WAM PANOWIE!

Powiem szczerze. Tematu bym nie ogarnął sam jeden. Gaba przez prawie tydzień, marnując Swój urlop, pakowała nasze “barabany”, dzięki czemu, wszystkie rzeczy, które miały przejechać do nowego lokum – przejechały :) Mało tego! Kilka zaginionych fantów się po drodze znalazło, a to już nie lada wyczyn jest! Gabcia rzondzi!

Cała reszta weekendu zeszła nam na układaniu naszych skarbów po szafkach, szafeczkach, na półkach i półeczkach naszego nowo wynajmowanego, małego mieszkanka. Katorga, ale obyło się bez rozlewu krwi i ofiar w ludziach. Czyli nie było tak źle, jak się spodziewałem.

Nie byliśmy jakoś specjalnie przywiązani do poprzedniego mieszkania i raczej strasznej tęsknoty nie będziemy odczuwać. Owszem, było duże, ale miało kiepsko rozplanowaną powierzchnię, gniazdka i szafki w kuchni. Widać, że było urządzone na szybko i od razu pod wynajem, bo dłuższe mieszkanie i korzystanie z dobrodziejstw tego lokum, wkurzało i irytowało brakiem sensowności. Źle się w nim wykonywało codzienne czynności i generalnie było chłodne a chłodu tego niczym nie dało się przegonić. Nowe mieszkanie jest znacznie mniejsze, ale zapowiada się całkiem wygodnie i przyjemnie, więc istnieje nadzieja, że znowu nam się będzie dobrze mieszkało przez jakiś czas. Nad przestrzenią tamtego mieszkania chyba nigdy do końca nie zapanowaliśmy.

Własne 4 kąty urządzimy, że mucha nie siada :) O tak! Marzy nam się nie od dziś własna apartamenta. No dobra, mnie się marzy apartamenta, bo Gabcia to by wille chciała :D Nie dziwię się jej w sumie, bo całe życie w jednorodzinnym, wielkim domu spędziła, więc mieszkanie w bloku, które ma powierzchnię kuchni w jej domu rodzinnym, nie może być fajne ;-) No ale w sumie ma mnie więc nie może tak strasznie narzekać.

Praca

Ale to nie wszystkie zmiany, gdyż w piątek nastąpiła jeszcze jedna. Złożyłem wypowiedzenie w pracy. Pod wpływem emocji, owszem, ale czas był już najwyższy i dojrzewałem do tej myśli od kilku ładnych tygodni. Okres wypowiedzenia kończy mi się 30 września, więc w sumie 2 miesiące jeszcze muszę tu siedzieć. No i te dwa miechy poświęcę na szukanie pracy. Wiem, wiem, takie unoszenie się honorem nie jest najlepszym wyjściem, ale czasami po prostu trzeba i już.

Praca generalnie fajna, koledzy tudzież koleżanki jeszcze fajniejsi, ale szefostwo coś się nagle popsuło i zrobiło się w związku z tym bardzo nie fajnie. Od jakiś 3 miesięcy coś się popieprzyło i nie umiałem nad tym w żaden sposób zapanować ani zrozumieć przyczyn takiego stanu rzeczy. Nie pomagały rozmowy, nie pomagało wkładanie większego wysiłku w pracę i większe się staranie ogólnie. Ciągle było źle i nie tak. Widać innego pracownika firma poszukuje, a jak się okazało teraz, to w ogóle nie potrzebują admina na stałe :)

Czas więc poszukać szczęścia gdzie indziej.

Żeby było śmieszniej dzień wcześniej dostałem pseudo “podwyżkę”. Pseudo, ponieważ w ustnej umowie przed zatrudnieniem po 3 miesiącach miałem mieć normalną podwyżkę. Minęło już 9 miesięcy a tu ani słowa o obiecanych pieniądzach. Poszedłem zapytać co i jak i dowiedziałem się, że szef nie pamięta aby mi coś takiego obiecywał… W końcu stanęło na tym, że dostanę co kwartał jakieś pieniądze, ale wcześniej muszę mu przedstawić plan co zrobię przez ten kwartał i po wykonaniu tego planu dostanę kasę.
W sumie pomysł fajny, ale nie jako podwyżka, ale system promocyjny dla pracownika. Nie ma co się oszukiwać, co innego podwyżka, a co innego premia za wykonanie planu trzymiesięcznego :D (110% normy, panowie!).

No i tak oto rozstaję się z firmami Staypoland, Old Town Apartments i ApartmentsApart ;-)

Jak widać więc sporo zmian jak na jeden piątek. Zapowiada się ciekawa druga połowa roku 2008!

5 Odpowiedzi

  1. Perpetka

    sierpień 4, 2008 at 03:41

    1

    Ty też? Samą mnie zostawiacie? :((

  2. Kasia

    sierpień 5, 2008 at 02:00

    2

    Ty chyba w ogóle lubisz zmiany;) nie czytam Cię od żadnych niepamiętnych czasów, a tu kolejna przeprowadzka, kolejna zmiana pracy… – powodzenia;)

  3. brocha

    sierpień 5, 2008 at 12:24

    3

    co do pkt 1 – czeka mnie to samo niedługo
    co do pkt 2 – właśnie do tego dorastam

    :)

  4. waltharius

    sierpień 7, 2008 at 03:44

    4

    Perpetka – coś kiedyś wspominałaś o jakiejś umowie z Tomeczkiem ;-)

    Kasia – E tam, zaraz “lubisz zmiany” :) Jasne, że lubię. Kto nie lubi? ;-) No co do zmiany pracy to nie jestem z tego powodu zadowolony, bo praca jest fajna i jeszcze wiele bym mógł tutaj się nauczyć i zrobić. No ale cóż, widać czas na zmiany wcześniej nadszedł niż planowałem.

    brocha – byleby nie jednego dnia :D Bo to naprawdę wyczerpujące psychicznie i fizycznie przeżycie jest. Trzymam kciuki :D

  5. brocha

    sierpień 11, 2008 at 08:12

    5

    może nie jednego dnia, ale mniej więcej w tym samym czasie wyjdzie

Wypowiedz się jeśli chcesz.


Track with co.mments