Właśnie co wróciliśmy z kina. Film jest OK. Nie zachwyca i nie powala na kolana, ale nie nudziłem się na nim za bardzo. Co prawda jak na dzisiejsze filmy z dużą dawką grafiki komputer “Opowieści z Narnii” były przeciętnie zrobione, nie przeszkadzało to jednak w oglądaniu. No, może trochę wkurzało, to, że te zwierzaki łaziły w powietrzu i nie potrącały w zasadzie trawy czy kamieni. Nie mówię tu o borsuku czy myszy, którym poświęcono znacznie więcej uwagi, ale o zwierzętach na drugim planie. Stworzone komputerowo ale nie dopieszczone już tak, jak te “ważniejsze”. W każdym razie jak ktoś nie zwraca na takie szczegóły uwagi, to wszystko było ok.
Nie byliśmy na pierwszej części ekranizacji powieści Clive Staplesa Lewisa i przyznam, że bałem się czy przypadkiem nie będzie to utrudniało zrozumienia fabuły. Na szczęście nie było z tym problemu.
Cóż, co mógłbym jeszcze napisać o tym filmie? Nie wiem… Oglądało się to fajnie, mogli troszkę go skrócić, ale nie dłużyło mi się tak jak na “Władcy Pierścieni”.
Aha, zapomniałbym, obraz był kiepskiej jakości. Byliśmy w kinie w Arkadii. Miałem wrażenie, zresztą nie tylko ja bo Gaba też na to narzekała, że oglądam film na kiepskim prześcieradle, ze starej, celofanowej kopii, która już bardzo dużo przeszła. Trochę to było dziwne i zastanawiam się czy era takich kin powoli nie przemija. Dzisiaj, w dobie filmów HD czy FullHD taki rozmazany obraz na dużym ekranie jest cholernie widoczny. Nie wiem czy to była kiepska kopia, czy po prostu przyzwyczaiłem się do lepszej jakości oferowanej przez komputer. W każdym razie męczące to było.
I to chyba na tyle. Film raczej nie zapadnie mi na dłużej w pamięci. Jak ktoś lubi fantasy, magię, mityczne potwory i inne takie, plus trochę scen batalistycznych – polecam :)





6 Odpowiedzi
Perpetka
czerwiec 1, 2008 at 12:51
1No właśnie się w najbliższych dniach wybieramy. Jak zobaczyłam tytuł notki, to się przestraszyłam, że mnie zniechęcisz :)
Najbardziej przy Narnii jedynce się obawiałam, że pójdą w tłumaczenie, co twórca miał na myśli i pojadą w podkreślanie symboliki Aslan = Chrystus. Szczęśliwie nie, była to po prostu wierna adaptacja dobrej książki.
waltharius
czerwiec 1, 2008 at 01:02
2No cóż, plusem ogromnym, o którym zapomniałem wspomnieć było to, że oglądaliśmy film w wersji z napisami. Dabing (czy jak to się pisze), który słyszałem w reklamówkach w TV po prostu rozwalał… Nie wiem jak można coś takiego słuchać/oglądać? No ale widać przyzwyczajamy już dzieci do dabingu i niedługo będzie tak jak w niemieckiej tv, gdzie wszystkie filmy zagramaniczne są z podkładanymi głosami…
Lunar
czerwiec 1, 2008 at 10:52
3i kiedy to nadejdzie porzucimy tv i zaczniemy ściągać filmy z neta >.< … oby jeno filmy z wypożyczalni ostały się w tradycyjnych wersjach :P
anyway.. takie nie ruszające się trawki czy inne baboki grafików, to widzą albo kompletni maniacy filmowi, albo informatycy >.< heh takie przekleństwo tej profesji :P
Perpetka
czerwiec 1, 2008 at 11:24
4No wiesz, to jest jednak film dla dzieci, dubbing jest tu konieczny, maluchy jednak nie czytają dość szybko, jeśli w ogóle. Pierwsza część pod tym względem zrobiona była zjadliwie. W ogóle dubbing filmów dla dzieci robiony jest w Polsce całkiem znośnie, czego nie da się powiedzieć o np. dubbingu seriali dla dorosłych w Canal+ swego czasu. Spisku bym się nie dopatrywała, jak my byliśmy mali, to też wszystkie bajki dla dzieci były dubbingowane :)
Kasia
czerwiec 1, 2008 at 02:42
5kiedyś zaczytywałam się w Narnii, w kinie na pierwszej części nie byłam i nadal nie mam ochoty. albo wyrosłam, albo wolę zostać we wrażeniach sprzed lat;)
Monika xD
sierpień 23, 2008 at 06:54
6Ja uważam,że ten film jest świetny…i aktorzy tez zxD
Wypowiedz się jeśli chcesz.