Walth's World

Blondas poznaje świat

No i po urlopie.

Tydzień minął jak z bicza strzelił. Był urlop, nie ma urlopu :) Pierwszy dzień w pracy po tygodniu byczenia się… Jak na razie nie jest źle, ale spodziewam się nawału roboty w ciągu kilku najbliższych godzin. Jak to filozoficznie mawiają:

…Życie…

W każdym razie odpocząłem trochę, nie za dużo ale też czuję, że miałem ten urlop. Bałem się, że będzie gorzej i po tygodniu będę miał uczucie, iż przydałby się dodatkowy tydzień odpoczynku. Wynika więc z tego prosta sprawa, otóż wypocząłem był w ciągu tygodnia nic nie robienia. To dobrze :) Co prawda nie zrealizowałem w zasadzie niczego, co sobie zaplanowałem, ale to też ma swoje plusy. Olewanie czasami fajnie robi na psychikę…

Wesoła gromadka krewnych Gabrysi w niedzielę rano wróciła w rodzinne pielesze zostawiając nas w pustym mieszkaniu. Straaaasznie pusto się zrobiło.
I cicho ;-)
To dziwne jak szybko można przywyknąć do obecności większej ilości ludzi w mieszkaniu. No i małe dziecko też całkiem sporo przestrzeni zajmowało, oraz angażowało wszystko i wszystkich do okoła w swoje wielkie-małe problemy.

Heh wszystko w swoim czasie… ;-)

Brak Odpowiedzi

Wypowiedz się jeśli chcesz.


Track with co.mments

Wasze komentarze