Walth's World

Blondas poznaje świat

Duże, grube, ciężkie książki

Czy też tak macie podróżując środkami komunikacji miejskiej, że współpasażerowie czytają podczas drogi jakieś książki? Ja mam tak często. Sam nierzadko czytam w tramwaju. Zaobserwowałem jednak, że sporo osób wyciąga z toreb czy plecaków duże, grube i ciężkie książki i otwiera je na pierwszych stronach, ewidentnie dopiero co zaczynając z nimi przygodę. Chyba nigdy jeszcze nie widziałem, żeby ktoś kończył czytać taką wielką, grubą i ciężką książkę w tramwaju, autobusie czy metrze. Ciekawe co jest tego przyczyną? Ja znalazłem takie oto możliwe wyjaśnienia:

  1. Właśnie co, ktoś sobie kupił/pożyczył taką dużą, grubą i ciężką książkę, dlatego zaczyna ją czytać.
  2. Kiedy się zaczyna czytanie takiej książki to opłaca się ją wozić ze sobą, bo przecież jest jeszcze jej tyle do przeczytania. Jak się już kończy czytać, to nie chce się człowiekowi takiej cegły targać bo do przeczytania zostało już tylko kilka/kilkadziesiąt stron, które stanowią jakiś niewielki ułamek całej wagi.

Dodatkową ciekawą obserwacją w tej materii było dla mnie to, że często takimi książkami mogły pochwalić się kobiety, które wyciągały je nawet w zatłoczonych tramwajach w godzinach szczytu i próbowały przewracać kartki jedną ręką, drugą trzymając się jakiejś rurki. Różnie się to kończyło i czasami było nawet zabawnie te wysiłki obserwować :)
Tak sobie myślę, że dla takiej kobitki taka cegła w torbie może stanowić dodatkowy atut obronny, co pewnie jest niebagatelne w dzisiejszych czasach ;-)

Ech…
Jak ja lubię obserwować ludzi. Jeżdżenie samochodem po zatłoczonym mieście na pewno nie dałoby mi tyle frajdy co prosta przejażdżka tramwajem w godzinach szczytu…

8 Odpowiedzi

  1. brocha

    maj 12, 2008 at 08:38

    1

    ostatnio zastanawiam się nad przesiadką na rower, tylko tego czytania w tramwaju mi szkoda…

  2. Kasia

    maj 12, 2008 at 09:21

    2

    na duże i grube książki zwykle nie mam miejsca w torbie;) wożę albo książki rozmiarów przyzwoitych, albo “Politykę” (tfu! na psa urok! masoński pomiot!:P)

  3. brt12

    maj 13, 2008 at 12:00

    3

    Ja najczęściej czytam magazyny. Aczkolwiek pamiętam, że jak raz uczyłem się do egzaminu, to ludzie w pociągu ze zdziwieniem patrzyli się na mój podręcznik wielkości 2-3 cegieł :P

  4. CoSTa

    maj 13, 2008 at 09:46

    4

    Godziny szczytu w tramwaju? Boże uchowaj… Smród, zaduch i kompletne niezrozumienie w oczach, gdy prosi się o otwarcie okna.

    Brocha, przesiadaj się na rower! Ja właśnie odkładam na jakąś zgrabną maszynkę. Też będzie mi czytania szkoda ale na samą myśl o nadchodzącym smrodzie spod pach wśród współpodróżnych… :)

  5. Lunar

    maj 13, 2008 at 02:18

    5

    “Smród, zaduch i kompletne niezrozumienie w oczach, gdy prosi się o otwarcie okna.”
    I jeszcze te staruszki, które mówią że im zimno choć +30 stopni…… eh

    Walth czytanie fajna sprawa, ale powiem Ci z własnego doświadczenia, że rankiem jak jade te 30 minut albo i więcej to jakoś mam jeszcze siłę do czytania.. ale po kilku h na uczelni to dość już…. i byle szybciej.. nawet cczytać mi się nie chce.. a może to dlatego, że jak jakiś spokojniejszy wykład to i kilka rozdziałów wchłonąć można :)

  6. waltharius

    maj 14, 2008 at 11:18

    6

    Brocha – no rower w taką pogodę to fajna sprawa, o ile masz spokojny dojazd do pracy rowerem a nie pośród tych spalin. Bo wtedy to raczej to nie jest zbyt zdrowe, przy wysiłku potrzebujesz więcej tlenu…

    Kasia – no właśnie stąd moje zdziwienie tymi paniami co wyciągają prawdziwe cegły ze swoich plecaków/toreb. Chociaż czasami jak się widzi te damskie torebki, to wyglądają bardziej jak torby na kije do golfa, niźli torebki na delikatne kobiece ramie :)

    brt12 – takie wielkie cegły zawsze budzą zdziwienie :)

    CoSTa – no teraz pogoda nie sprzyja podróżowaniu tramwajami, aczkolwiek wygląda na to, że Twoje miasto bardziej śmierdzące jest niźli Wawa ;-)

    Lunar – a ja tam lubię czytać w tramwajach i jakoś nie mam z tym problemu. Ostatnio co prawda dosypiam sobie z rana, ale pewnie niedługo znowu mi się zachce tramwajowego czytania.

  7. Perpetka

    maj 15, 2008 at 07:58

    7

    No bo cóż innego można robić w metrze/tramwaju, jak nie czytać? Ktoś te statystyki czytelnictwa w Polsce musi robić i padło na nas :)

    Ale nie doszukiwałabym się jakiegoś szpanowania, że ktoś czyta grubą książkę. Każdy czyta taką, jaką akurat ma w czytaniu, nie zauważyłam komunikacyjnej nadreprezentacji pozycji opasłych :)

  8. waltharius

    maj 16, 2008 at 09:24

    8

    Perpetka – ja nie mówię, że to szpanowanie jakieś jest. Po prostu zauważyłem iż najczęściej ludzie wyciągając grube książki zaczynając je dopiero czytać, nie zaobserwowałem kończenia grubej książki w tramwaju ;-)

Wypowiedz się jeśli chcesz.


Track with co.mments