Walth's World

Blondas poznaje świat

W imię swoje

Zastanawialiście się kiedyś jakby to było nosić inne imię? Czasami bawię się w taką zabawę, że nazywam ludzi jakimiś imionami, które według mnie do nich pasują. Chyba nigdy nie udało mi się trafić ;-)

W każdym razie sądzę, że byłbym zupełnie innym człowiekiem gdybym miał inaczej na imię niż mam. Jakoś nie odnajduję się w roli Karola, Tomasza czy Henryka :)

Ciekawa na ile nasze imię determinuje nas? Wierzę, wydaje mi się, że jest to istotne. Coś jest takiego w imieniu, że nie zawsze chcemy je upubliczniać i podawać wszystkim do wiadomości. Nie lubimy jak ktoś je zmienia czy przekręca. Nasze imię jest naszą wizytówką.

Nazwisko to już inna sprawa, inny kaliber. Ja swojego nazwiska nie lubię za bardzo ;-)

Tkwi moc w naszych imionach…

4 Odpowiedzi

  1. Kasia

    maj 8, 2008 at 11:32

    1

    i pomyśleć, że kiedyś nie lubiłam swego imienia, a dziś nie wyobrażam sobie nosić innego;) natomiast dość często udaje mi się z dużą trafnością przypisać komuś nieznajomemu imię – lubię się w to bawić, używając skojarzeń rozmaitych.

  2. kamil

    maj 9, 2008 at 11:10

    2

    Ja tez nie czuje sie dobrze ze swoim imieniem. Imie, to jak napisales taka wizytowka, a ja bym chcial ladniejsza (chociaz wiadomo ze to rzecz gustu), bardziej miedzynarodowa (chociaz jakos sobie radza z moim imieniem). A tak swoja droga, ciekawe czy mnie przechrzciles? ;-)

  3. waltharius

    maj 9, 2008 at 03:31

    3

    Kasia – no to pogratulować celności mi chyba się nie udawało nigdy… :D

    Kamil – chyba nie miałem możliwości Cię przechrzcić :D Przedstawiłeś się od razu hehe.

  4. Perpetka

    maj 15, 2008 at 08:19

    4

    Nie wierzę, że imię cokolwiek determinuje w człowieku. Znam po kilka/kilkanaście osób noszących takie same imiona i nie widzę, żeby miały jakieś cechy wspólne, co jak dla mnie jest wystarczającym kontrprzykładem na wszelkie “magiczne moce imienia”.

    Wierzę natomiast, że imię wpływa na pierwsze wrażenie, jakie robimy i czasami może to mieć daleko idące, zupełnie niespodziewane konsekwencje dla naszego życia. Ale dotyczy to raczej imion rzadkich i nietypowych – np. myślę, że nawet na zupełnie nieświadomym poziomie potraktowałabym nieco inaczej CV kandydata o imieniu Michał, Marcin, Tomek czy Bartek niż Alfons, Euzebiusz czy Symplicjusz (I dlatego zawsze jak sobie przypomnę, że cieszę się, że urodziłam się kobietą, bo w rodzinie był jakiś przerażający plan, żeby synowi dać Ursyn :)).

    Gdzieś czytałam o jakichś badaniach (bodajże hamerykańskich), które miały wykazać, czy nauczyciele inaczej traktują dzieci o pewnych imionach. Ponoć wyszło im tam, że niektóre imiona są premiowane, ale dopóki nie przeczytam całego opracowania z opisem metody badawczej, to trochę sceptycznie jestem do tego nastawiona.

Wypowiedz się jeśli chcesz.


Track with co.mments

Wasze komentarze