Zdawałoby się, że im więcej dobrych rzeczy tym lepiej. To oczywiste chyba jest. Szczególnie im więcej znajomych tym fajniej. Trudno się z tym nie zgodzić i zgadzam się z tym w 101% Znajomi to sól naszego życia. W ogóle bliscy nam ludzie wokół nas…
Tak więc zaczynam.
Otóż jakiś czas temu zmieniłem operatora sieci komórkowej na Play. Przy okazji zmieniłem telefon. Zanim całkiem zostałem odłączony od Orange miałem jakiś miesiąc z okładem na przeniesienie numerów telefonów na nową kartę/komórkę. I wiecie co? Oczywiście tego nie zrobiłem :)
Wysłałem do wszystkich znajomych ze starego numeru smsa z informacją jaki będzie mój nowy numer i tylko najbliższe mi osoby przepisałem do nowej książki telefonicznej, lub też te, których w danej chwili potrzebowałem. Ciągle odkładałem dopisanie reszty numerów.
Zaskakujące jest, jak się okazuje, że wcale nie potrzebuję mieć ich aż tyle. W zasadzie używam jakieś 10% – 15% z tych numerów, które miałem na starej komórce. Przed przejściem do nowej sieci wydawało mi się, że wszystkich będę potrzebował :)
Jedziemy dalej.
Podobnego odczucia doznałem po powrocie z weekendu majowego, kiedy odpaliłem Pidgina i odebrałem nową wiadomość na gadu. Trzeba Wam wiedzieć, że do komunikacji za pomocą Gadu-Gadu używałem transportu z chrome.pl. Otóż chciałem odpisać na ową wiadomość na owym gadu jednak pojawiła się informacja, że muszę zapłacić, aby z tego “ficzera” skorzystać. Wiedziałem o tym, bo jakiś czas temu Smoku wysłał do wszystkich na chrome.pl informację, że wprowadzi takie płatności. I wiecie co? Oczywiście nie zapłaciłem za możliwość wysyłania wiadomości za pomocą transportu Smoka. Skonfigurowałem Pidgina do korzystania bezpośrednio z protokołu gadulcowego. Ale co to ma wspólnego z poprzednim akapitem o kontaktach telefonicznych? Otóż nie chciało mi się przepisywać wszystkich kontaktów z transportu chrome.pl więc w opisie do gadu, dałem informację, że straciłem listę i żeby ludzie się odzywali. Doszedłem do wniosku, że te osoby, którym zależy na utrzymywaniu gadowego kontaktu ze mną odezwą się, a te, które mają to gdzieś, albo już dawno nie mają mnie na swojej liście, mogę jakoś odżałować :) To straszne, ale wygląda na to, że taka jest prawda.
Konkluzja.
Oczywiście nie odkryłem żadnej “Hameryki”. Po prostu znowu cybernetyzacja i globalizacja naszego życia dały znać o sobie. Znowu okazuje się, że nadmiar informacji wcale nie oznacza lepszego ich wykorzystywania. Wielkie pojemności nowych dysków twardych też czasami pewnie warto przeczyścić ze starego zaległego śmiecia, zamiast dokupować kolejne petabajty na kolejnych dyskach twardych :)
—————————————————
To taki wpisik jaki mi się wyklarował pod prysznicem ;-)





3 Odpowiedzi
brt12
maj 6, 2008 at 10:21
1Nie prościej używać eksportu kontaktów na serwer? :)
A co do komórki, to zazwyczaj używam ctrl+c na kartę sim i ctrl+v na nowy aparat ;)
Zbigniew Czernik
maj 7, 2008 at 01:54
2Ogólnie się z Tobą zgadzam, jednakże wśród tych śmieci czasem perły się trafiają, ino trochę przykurzone ;)
Lunar
maj 11, 2008 at 09:24
3huh a więc to temu nie miałeś listy… >.<
Wypowiedz się jeśli chcesz.