Aborcja jest kolejnym ciężkim słowem w naszym ultrakatolickim kraju. Generalnie jest tylko jedno “właściwe” podejście do tego problemu. Aborcja to grzech i nie ma wyjątków. Aborcja to morderstwo i nie ma wyjątków.
Jestem facetem, więc moje spojrzenie na ten problem jest pewnie różne od spojrzenia kobiet, których aborcja dotyczy bardziej bezpośrednio. Odnoszę jednak wrażenie, że nie wybiję się za bardzo jako facet w tłumie innych mężczyzn wypowiadających się tak autorytarne na ten temat w naszym kraju. Żeby było jasne, nie jestem za legalizacją aborcji. Za bezmyślną legalizacją usunięcia płodu, do któregoś tam tygodnia ciąży. Dlaczego? Aborcja nie może być “luksusem”, na który można sobie pozwolić mając kilka tysięcy w kieszeni. Aborcja nie może być remedium na bezmyślność czy błędy. Aborcja ma ratować życie i/lub zdrowie matki. Ma też ratować jej honor czy możliwość o samostanowieniu, kiedy takiej możliwości została pozbawiona poprzez gwałt. Dlatego jestem właśnie przeciwko całkowitej legalizacji aborcji. Zaskoczeni? Pewnie niektórzy z moich stały czytelników nawet bardzo :) Jednak tylko w tym punkcie zgadzam się z wszelkimi katolickimi przeciwnikami aborcji.
Otóż dalej uważam, że aborcja powinna być dopuszczalna w określonych przypadkach, a każdy przypadek musi być rozpatrywany oddzielnie. Kolejną istotną sprawą jest też podejście lekarzy do tego tematu. Jeśli prawo zezwala na dokonanie aborcji w przypadku gdy ciąża zagraża zdrowiu i życiu matki, i to matka decyduje czy chce zabiegu usunięcia ciąży, czy też donosi ciążę do końca, to lekarz musi ów zabieg przeprowadzić. Gdy jednak lekarz nie zgodzi się a matka dozna uszczerbku na zdrowiu czy też poniesie śmierć, prawo powinno takiego lekarza osądzić z całą surowością. Skoro prawo mówi, że matka może usunąć ciążę, to lekarz powinien tego dokonać.
Zapytacie a co z sumieniem lekarza? Hmmm tak coś w tym jest. Czy można sądzić lekarza za to, że postępuje zgodnie z własnym sumieniem? Uważam, że tak. Nie sumieniem lekarz wykonuje swoją pracę. Jeżeli lekarz uważa, że nie może spełniać swojej powinności tak, jak widzi to prawo, nie powinien być lekarzem. Mnie, jako pacjenta nie obchodzi, że lekarz jest mormonem. Jeśli uratuje mnie przetoczenie krwi, to ma mi to przetoczenie zrobić i już. Jego moralne rozterki religijne są jego moralnymi rozterkami religijnymi. Ja nie jestem mormonem i mam prawo oczekiwać, że lekarz zrobi wszystko co można, żeby mnie uratować. Kropka.
Wydaje mi się, że to tak jak z policjantami. Glina musi bronić wszystkich obywateli, bez względu na kolor skóry, płeć czy wyznanie. Nie może sympatyzować z mordercą, który zabija tych złych. Musi go złapać. Na tym opiera się społeczeństwo. Jeśli pozbędziemy się takiego myślenia zapanuje chaos i anarchia, aż znowu ktoś weźmie wszystkich “za mordę” i ustanowi jakieś prawa. Może się mylę, ale jak na razie historia ludzkości pokazuje, że prawo jest konieczne abyśmy żyli w zgodzie i jako takim pokoju. Ale mniejsza z tym. Wróćmy do aborcji.
Problem duszy. Wielu wierzących uważa, że te kilka komórek ludzkiego płodu jest człowiekiem. Ja nie podzielam tej opinii. Wszelka dyskusja na tym polu mija się z celem, bo każdej ze stron brak mocnych, rozstrzygających argumentów. Dlaczego nie wierzę, że płód, przed rozwinięciem układu nerwowego nie jest człowiekiem? Ponieważ uważam, że w największym stopniu o człowieczeństwie stanowi właśnie układ nerwowy. Skoro u zwierząt jest on na znacznie mniejszym poziomie rozwoju i mało kto martwi się przejechanym kretem czy rozdeptanym robakiem, dlaczego mam uważać, że kilka komórek ludzkich posiada coś tak abstrakcyjnego jak dusza? Z drugiej strony, nie można tego wykluczyć. Jednak muszę tutaj rozpatrzyć jeszcze jeden aspekt sprawy. Zadaję więc pytania:
- Czy matka jest człowiekiem?
- Czy matka ma duszę?
Jak widać problem aborcji jest wielowymiarowy i bardzo trudny do rozstrzygnięcia. Podsumujmy więc:
- Legalizacji wszelkich działań aborcyjnych do jakiegoś tam tygodnia ciąży – NIE.
- Dopuszczenie aborcji w pewnych wypadkach – takich jak gwałt czy zagrożenie dla życia i zdrowia matki – TAK.
- Powoływanie się na sumienie lekarza jako czynnik usprawiedliwiający niedokonanie aborcji i tym samym narażenie matki na śmierć lub utratę zdrowia, uważam za bezpodstawne.
- Problem duszy czy też człowieczeństwa ludzkiego zarodka/płodu jest w tej chwili nierozstrzygalny.
Jeżeli ktoś z czytelników ma na ten temat jakieś własne uwagi czy spostrzeżenia – komentarze mile widziane. Możliwe, że na któryś z problemów, albo wręcz na wszystkie, nie spojrzałem wystarczająco szeroko. Naprawdę będę wdzięczny za wszelkie komentarze, które pomogłyby mi na sprawę aborcji spojrzeć w jeszcze innym świetle. Lubię czytać odmienne opinie od mojej pod warunkiem, że niosą w sobie zarodek dyskusji a nie przerzucanie się religijnymi wierzeniami. Wiara jest na tyle grząskim “produktem”, że nie nadaje się do rzeczowej dyskusji. Jeszcze raz więc zachęcam do poważnych argumentów i przemyślanych komentarzy, gdyż na pewno nie pozostaną bez echa z mojej strony.
No i dzięki za doczytanie tego do końca :)
Chyba będę potrzebował na blogu kolejnej kategorii – Społeczeństwo ;-)





3 Odpowiedzi
karwasz
marzec 30, 2008 at 12:23
1Moje skromne zdanie na ten temat.
Aborcja nie powinna być zakazana. Każdy z nas jest w pewien sposób dojrzały. Każdy potrafi myśleć za siebie. I każdy w pewnym momencie dochodzi do wniosku – kurde, życie jest zajebiste! Dlaczego więc odmawiać go niektórym, a innym dawać szansę? Skoro doszło do zapłodnienia to może warto zastanowić się, czy życie tego małego człowieka nie będzie warte więcej niż nasze własne.
Podałeś dwa przykłady kiedy uważasz, że aborcja jest moralnie dopuszczalna. Dodałbym jeszcze do tej listy uszkodzenia płodu i wady genetyczne. Wydaje mi się, że w każdym z tych przypadków, tak samo jak i w każdej innej sytuacji życiowej, decyzja powinna należeć do rodziców. To oni powinni podjąć się (lub nie) wychowania małego człowieka. Jeżeli decydują się na usunięcie ciąży to powody muszą być poważne i muszą dotyczyć samego dziecka a nie naszych widzimisie, czy to materialnych czy innych urojonych. Życie to wartość największa i tym należałoby się kierować przy podejmowaniu decyzji.
Z powyższego wynika kolejny dylemat – co ma większą wartość – życie matki, czy życie dziecka. Tutaj polegałbym na decyzji samej kobiety wspomaganej decyzjami lekarzy. Są setki możliwości, o których dyskutując w ten sposób nie mamy pojęcia, każda sytuacja jes indywidualna i nie należy narzucać reguł przepisami.
Jak już wspomniałem wcześniej – życie to największa wartość. Wierzę, że ludzie którzy decydują się na aborcję robią to z ważnych powodów. Wierzę, że istnieje w ludziach pewien próg moralności, który nie pozwala podejmować takich decyzji pochopnie i bez przemyślenia. Polegam na tym bardziej niż na ustawach i przepisach.
Lunar
marzec 30, 2008 at 11:36
2oo i zdanie Karwasza bardziej mi odpowiada :) Zawsze byłem za legalizacją aborcji, bo nie oszukujmy się, jeśli ktoś chce, to i tak ją sobie może zafundować, więc to TERAZ jest ona luksusem dla bogatych..
Co więcej, jeśli jakaś młoda para ‘wpadła’ i nie czuje się dostatecznie dojrzała do wychowania potomstwa, albo ma w myśli coś w stylu ‘urodzimy dziecko i oddamy do sierocińca’ to IMO dla tego przyszłego dziecka lepiej, żeby nie ożyło*. Czasem to samo tyczy się samotnych matek.. ale wtedy to już zależy od matki i rodziny.
No oczywiście dodajem do tego wszelkie wady itp….
Wiem moje poglądy są hm… całkowicie rozbieżne z powszechnie przyjętymi w naszym cudnym kraju, ale uważam, że kobieta ma prawo zrobić ze sobą co chce.
*- nikt mi nie wmówi, że dziecko z domu dziecka będzie normalnie wychowane.. serio mam kumpla, który spędził tam kilka lat i wiecie co, teksty w stylu, że lepiej nigdy nie poznać miłości niż ją stracić to bzdura… a w domu dziecka nie da się doznać prawdziwej miłości. :(
karwasz
marzec 31, 2008 at 11:51
3Mam propozycję: nie mieszajmy kwestii pieniędzy (luksus dla bogatych) oraz kwestii moralnych, filozoficznych i w pewnym sensie prawnych. To nie idzie w parze.
Lunar:
——
Co więcej, jeśli jakaś młoda para ‘wpadła’ i nie czuje się dostatecznie dojrzała do wychowania potomstwa, albo ma w myśli coś w stylu ‘urodzimy dziecko i oddamy do sierocińca’ to IMO dla tego przyszłego dziecka lepiej, żeby nie ożyło*. Czasem to samo tyczy się samotnych matek.. ale wtedy to już zależy od matki i rodziny.
——
Tutaj się rozjeżdżamy – wydaje mi się, że nawet jeżeli dziecko ma trafić do bidula, to lepiej dla niego żeby żyło niż żeby ktoś podejmował za nie decyzję czy w ogóle i jak ma żyć.
Lunar:
——
Wiem moje poglądy są hm… całkowicie rozbieżne z powszechnie przyjętymi w naszym cudnym kraju, ale uważam, że kobieta ma prawo zrobić ze sobą co chce.
——
Wręcz przeciwnie, twoje poglądy pokrywają się z ogromną większością opinii ludzi w tym kraju. Każdy człowiek ma prawo decydowania o sobie. Zaskoczyło mnie Twoje stwierdzenie, że “kobieta może zrobić ze sobą co chce”. Każdy człowiek ma możliwość decydowania o sobie. Aborcja to właśnie w pewnym aspekcie odmówienie istocie ludzkiej możliwości samostanowienia.
Wypowiedz się jeśli chcesz.