Moja Ukochana zafundowała mi dzisiaj niechcący przedłużenie weekendu. Zapytacie jak to zrobiła? Ano w najprostszy z możliwych sposobów. Zamknęła mnie w mieszkaniu i zabrała obie pary kluczy :)
Na szczęście swoją pracę mogę w większości wykonywać poza biurem ;-) Tak oto siedzę przed laptopem i pracuję będąc w domu.
W weekend za bardzo nie wypocząłem niestety. Dwa spotkania ze znajomymi i jak zawsze za mało czasu dla siebie. Spotkania były super, jednak przydałoby się odwrócić proporcje czasu pracy do czasu wolnego od tejże. Zaczynam powoli dostrzegać pierwsze objawy przepracowania. Od dawna widzę, że nowa (w sumie już nie taka nowa bo ponad 4 m-ce ;-)) praca zabiera mi za dużo czasu. I nerwów… Lubię to co robię, jestem zadowolony pod względem finansowym, jednak powoli czuję, że knot w mojej świeczce się dopala, a ja przecież dopiero przed trzydziestką jestem, Od niedawna mam pomocnika, niestety na 1/2 etatu tylko i zanim się wdroży to jeszcze trochę czasu minie. Pracy jednak nie ubywa a przybywa i ogólnie coraz mniej możliwości na pozytywne doładowanie akumulatorów. Co jakiś czas noszę się z zamiarem całkowitego zaprzestania pisania na blogasku. Obawiam się, że prędzej czy później do tego właśnie dojdzie jeśli nie uda mi się zapanować nad potokiem spraw “do załatwienia na wczoraj”.
Na razie jednak pracuję nad wpisem o aborcji, kiedy tylko mam wolną chwilę – czyli niezbyt często oraz krystalizuje mi się wpis o tajemnicach świata, teoriach spiskowych i innych dziwach. Mam nadzieję znaleźć odrobinę czasu we święta i coś spłodzić w tym temacie.
A na razie przedłużyłem sobie weekend hehe ;-)





8 Odpowiedzi
brocha
marzec 17, 2008 at 02:56
1A lodówkę przynajmniej pełną zostawiła? ;)
waltharius
marzec 17, 2008 at 04:02
2Hehe, na szczęście ja jestem mało wymagający co do jedzenia. Ale lodówka pełniusia :)
Kasia
marzec 17, 2008 at 11:54
3od jakiegoś czasu znów miewam weekendy – cudowna sprawa! i delektuję się faktem niemuszenia wychodzenia z domu;)
kol. Łukasz
marzec 18, 2008 at 11:19
4“Spotkania były super, jednak przydałoby się odwrócić proporcje czasu pracy do czasu wolnego od tejże” – rozumiem, że weekendowe spotkania to też praca? :) Jeśli tak, to należy Ci się nagana z wpisaniem do akt za niesumienne wykonywanie obowiązków służbowych, boś się w niedzielę nawet Waćpan ze mną piwa nie napił :).
A tak ogólnie to fajnie, że blogasek jeszcze dycha i coś nowego się na nim pojawia! No i pozdrowienia dla Gaby za to, że Cię zamknęła w areszcie i miałeś czas na pisanie :).
Lookanio
marzec 18, 2008 at 10:01
5Trzymam kciuki!
Blogi co prawda co dzień padają (i powstają), ale Twój jest jednym z ostatnich, któremu bym tego życzył. Zatem jeszcze raz: keep going! :-)
Pozdr.
waltharius
marzec 19, 2008 at 11:02
6Dzięki za ciepłe słowa. To miło, że dla kogoś, to co piszę, jest miłe do czytania :)
Postaram się nie zamknąć tego kramiku, ale zaczyna mnie drażnić częstotliwość dodawania nowych “produktów”, a może raczej płodów mojego umysłu ;-)
kamil
marzec 21, 2008 at 09:29
7Ale fajnie sie zlozylo z tym zamknieciem. Cale szczescie, ze nie musiales wychodzic :
) I oczywiscie dolaczam sie do glosow protestu przeciw ewentualnemu znikaniu tego bloga :)Lunar
marzec 25, 2008 at 12:12
8u hehe.. Walth jak się mogłeś tak dać zamknąć?… hehe no nic przynajmniej trochę odpocząłeś :P
Wypowiedz się jeśli chcesz.