Właśnie wróciliśmy z kina. Byliśmy w C.H. Arkadia. Kolejki do kas kinowych masakryczne. Film był na 19:15, staliśmy prawie 30 minut za biletami, oczywiście kupiliśmy je o 19:30 bo wcześniej się nie dało. Żeby było śmieszniej to problem był z rezerwacjami biletów dokonanymi przez internet i większość kolejki stanowili właśnie ludzie, którzy mieli owe rezerwacje… Lipa. Z tego co usłyszałem, to po prostu jakieś problemy z systemem mieli w kinie. Nie ściągnęli wszystkich rezerwacji. No cóż, myśmy szli “na pałę” i gdyby pani przy kasie nie chciała nam sprzedać biletu na “Królów nocy” teraz bym pisał recenzję “Skarb narodów” ;-)
No, to może teraz coś o filmie.
Mnie się podobał. Fabuła całkiem niezła, bardzo dobra obsada i gra aktorska. Zero komputerowych efektów specjalnych :) To naprawdę dzisiaj robi wrażenie. Nie będę Wam tutaj pisał o czym jest film, bo takie informacje z łatwością znajdziecie wpisując w Google odpowiednie frazy. Nie o to przecież chodzi. Chodzi o to, żeby owa fabuła nie denerwowała, ani nie powodowała, że człowiek żałuje wydanych na nią pieniędzy. Ja nie żałuję.
Film zrobił na mnie wrażenie realnego. Owszem, nie wszystko było w 100% prawdziwe, czy możliwe, jednak drobne niedociągnięcia jestem w stanie poświęcić na ołtarzu zachowania ciągłości akcji. A akcja naprawdę trzymała mnie w napięciu. Długo nie byłem pewien kto przeżyje a kto zginie, kto jest naprawdę zły a kto tylko pionkiem w grze. To miłe przy tych wszystkich nędznych produkcjach jakie się ostatnio przewijają przez ekrany TV czy kin.
Jeszcze raz podkreślę, że nawet jeśli tam były jakieś wypaśne specjalne efekty komputerowe, to ja ich nie zauważyłem i za to szacunek dla twórców. Bardzo dobrze prowadzona kamera, budująca napięcie samym kadrem, świetnie dobrana muzyka, tak dobrze, że w teraz nie jestem pewien czy w jednym z kluczowych momentów była muzyka czy też nie. Mam wrażenie, że jej nie było i dlatego cała ta scena wywarła na mnie aż tak wielkie wrażenie.
Podsumowując, to wyjście do kina na “Królów nocy” było całkiem miłym zakończeniem całkiem udanego weekendu. Polecam ten film, ale ostrzegam, to nie jest lekkie kino. Mną, może nie wstrząsnęło, to za mocne słowo, zostawiło jednak pewien ślad, który lubię w sobie nosić przez jakiś czas po obejrzeniu filmu. To w pewien sposób mówi mi, że film był dobry, nie przeciekł przeze mnie jak Alien versus Predator 2.
Tak więc jeśli będziecie mieli okazję to plecam.





3 Odpowiedzi
brocha
luty 11, 2008 at 09:07
1widziałem – niezły. tego samego reżysera polecam też Ślepy Tor i Małą Odessę.
Godlark
luty 11, 2008 at 03:28
2Ja też nie lubię filmów gdzie od razu wiadomo kto jest dobry, a kto zły. Gdyby tak w życiu było(wiadome kto dobry, a kto zły) świat byłby lepszy, ale też dziecinnie prosty.
pajeczaki
luty 15, 2008 at 06:46
3bylam – troszke przeslodzili z tym nawroceniem, ale generalnie film na plus – duzo emocji – chociaz nie wiem czy koniecznie warto isc do kina. mozna spokojnie poprzestac na dvd ;)
Wypowiedz się jeśli chcesz.