Często trafiam na różnych blogach na teksty o wierze ludzi w naukę. Raz są to stwierdzenia bardzo negatywne, raz znowu ich autorzy chcą udowodnić, że wiedza jest jedyną słuszną drogą w poznawaniu rzeczywistości. Jakoś do tej pory nie mogłem znaleźć wyważonych opinii, dłuższych niźli komentarze niektórych czytelników, gdzie autor zastanowiłby się obiektywnie, nad istotą wiary i wiedzy.
Sam niejednokrotnie stwierdzałem, że ślepa wiara jest głupia i niebezpieczna. Sam kilka razy pisałem o wyższości nauki nad wiarą w dogmaty religijne. Nie można jednak stwierdzić całkowicie obiektywnie, że wiara jest głupia i tylko w nauce można znaleźć Prawdę. Osoby, które tak właśnie myślą, chyba nigdy nie zastanawiały się nad tym problemem.
Argumenty ludzi wierzących są często równie celne jak te, którymi raczą swoich współwyznawców osoby wychwalające naukę. Nie da się dzisiaj zweryfikować w 100% wszystkiego co twierdzą naukowcy. Trzeba by latami zagłębiać się w daną dziedzinę wiedzy, aby potwierdzić lub obalić wiele z naukowych odkryć. Chyba nikt w zaciszu domowym nie jest w stanie tego dokonać i być jeszcze przy tym całkowicie obiektywnym. Zwykłemu zjadaczowi chleba pozostaje tylko czytanie o najnowszych odkryciach i…
…wiara, że owe odkrycia są prawdziwe.
Nie, nie do końca tak.
Zwykłemu zjadaczowi chleba pozostaje tylko wiara, że naukowcy byli obiektywni dochodząc do danych wniosków poprzez swoje badania. Wiara, że naukowcy nie postanowili, że dowiodą prawdziwości swoich przemyśleń, zanim jeszcze rozpoczęli prawdziwe badania naukowe. Tak naprawdę nie chodzi o to, czy teoria Darwina jest bardziej prawdziwa, niźli to, co prezentuje nam Biblia. Chodzi o intencje jej twórców. Tak naprawdę liczy się, to czy naukowcy starający się znaleźć odpowiedź na pytanie “skąd się wzięliśmy” szukają uczciwie odpowiedzi. Ludzie pokroju Dawkinsa zdają się być ślepi na wszystko, co mogłoby zaprzeczyć ich świętej wierze, że dzisiejsza nauka już znalazła odpowiedź na to wielkie pytanie. Nie przyjmują do wiadomości, że jest jeszcze wiele do odkrycia, że cały czas pojawiają się wątpliwości w zasadność teorii ewolucji. To cały czas jeszcze jest teoria właśnie.
Owszem, kreacjonizm zdaje się być niezbyt miłą alternatywą, jednak żaden otwarty umysł nie może powiedzieć, że wiemy już z całkowitą, niezachwianą pewnością, że życie zawsze ewoluowało. Tak samo jak żaden człowiek pozbawiony religijnych klapek na oczach, nie może stwierdzić, iż kreacjonizm jest jedynym sensownym wyjaśnieniem naszego tutaj istnienia. Walka ewolucjonistów z kreacjonistami to zaledwie szczyt góry lodowej.
Nauka walczy z religią na wielu frontach i jak na razie to religia musiała częściej weryfikować swoje rozumienie świata, pod wpływem odkryć naukowych.
Sądzę, że zawsze raczej będę po stronie nauki, gdyż fascynuje mnie odsłanianie kolejnych kawałków tej układanki, jednak nie wierzę, że za 1000 lat nauka nadal będzie podążała tą samą drogą co teraz, tylko dlatego, że dzisiaj nie dostrzegamy innych możliwości. Na razie nie widzimy innych możliwości jednak wielu naukowców i sympatyków nauki zachowuje się tak, jakby wszystko przemawiało za tym, że owych możliwości po prostu nie ma. Ateiści i racjonaliści skupiają się na ośmieszaniu wiary i fanatyzmu religijnego sami zakładając ciemne okulary swojej nauki na oczy. Przestają dostrzegać sensowne argumenty zajęci głoszeniem wiary w to, że to oni mają rację. Fanatycy religijny robią to samo, tylko mają dłuższe doświadczenie, gdyż ich fanatyzm ciągnie się już od tysięcy lat i na przestrzeni tych tysięcy pozostawił za sobą długi ślad krwią znaczony. Nie warto iść za nimi. Ani za naukowymi ślepcami, wierzącymi tylko w to, co zbadają w swoich laboratoriach, ani za tymi krwawymi prymitywami duchowymi, wierzącymi, że jeden człowiek może wiedzieć więcej o Nadprzyrodzonej Istocie, zwanej przez nich Bogiem, niż inni ludzie, dzięki czemu może zabijać tych, co patrzą na to inaczej. To złe i pozbawione sensu zachowanie, prowadziło zawsze do złych i pozbawionych sensu wydarzeń, które niestety często kosztowały wielu ludzi życie.
Ja, na tym blogu, niejednokrotnie pokazałem się jako fanatyczny przeciwnik pewnych skrajnych zachowań, tym samym wpisując się niechlubnie do owego zbioru skrajnie zachowujących się ludzi. Przyznaję się do tego i zdaję sobie doskonale z tego sprawę. Staram się jednak, tak jak pewnie wielu innych, nie dopuścić do tego, żeby przestać patrzeć na świat samodzielnie. Wielokrotnie zachęcałem wszystkich głęboko wierzących (czy to w jakąś religię, czy w naukę), aby czasami odrzucili okowy swojej wiary i przyjrzeli się obozowi przeciwnika, bez intelektualnych i religijnych klapek na oczach, jakimi na co dzień zniekształcają swoje postrzeganie. To oczywiście jest niemożliwe. Można jednak postarać się o więcej zdrowego rozsądku. Nie jest prawdą, że człowiek musi w coś wierzyć bo inaczej życie traci sens. Jedyne w co warto wierzyć, to to, że musimy szukać, bo w tej chwili nie ma na tym świecie jasnej i czytelnej odpowiedzi na nasze zasadnicze pytania. Owszem, możemy uwierzyć, że religia takiej odpowiedzi nam dostarczy, jednak religii jest wiele i każda wierzy, że zna Prawdę. Ba, każda WIE, że posiadła Prawdę Ostateczną. Już samo to sprawić powinno, że otwarty umysł zatrzyma się i zastanowi nad tym drobnym faktem. Wiara religijna różni się tym od nauki, że nie da się jej falsyfikować. Nie da się stwierdzić, czy dany człowiek naprawdę miał kontakt ze swoim bóstwem, które przekazało mu Prawdę. Wiara naukowa tym różni się od nauki, że nie pozwala na krytykowanie utartych już i przyjętych przez światek naukowy, dogmatów i stwierdzeń jako niepodważalne i udowodnione Prawdy i Prawa Przyrody. Każdy, kto próbuje je zanegować staje się od razu oszołomem i jest marginalizowany oraz ośmieszany przez ludzi wierzących w naukę i mieniących się jej największymi kapłanami – naukowcami.
Jest wiele tajemnic, których nie rozumiemy, a których istnienie wcale nie jest dowodem na to, że któraś z religii ma rację. Przez setki lat nauka przekuwała niezrozumiałe w zrozumiałe, interwencje BOGÓW zamieniała w proste i piękne prawa przyrody. Myliła się i błądziła, ale to dzięki niej możemy dzisiaj cieszyć się laptopami, zapłodnieniem in vitro oraz innymi cudami, które wcześniej były nie do pomyślenia.
Nie można odrzucać tego wszystkiego tylko dlatego, że przeczy naszej wierze. Sama wiara nie jest zła. Należy wierzyć w sukces, w swoje możliwości, w ludzi. Nie wolno jednak ślepo wierzyć ludziom, tylko dlatego, że mówią iż posiedli WIEDZĘ OSTATECZNĄ.





8 Odpowiedzi
CoSTa
luty 7, 2008 at 03:29
1Wiesz Walth czym się różni nauka od wiary? W nauce wszelkie twierdzenia trzeba udowodnić a jeśli trzeba, także przeprowadzić doświadczenie w możliwych do powtórzenia warunkach. Po co? By wyeliminować przypadek i twierdzenia “bo tak”. W naukę się nie wierzy. Tu nie ma w co wierzyć. Nauka to fakty a nie sprawa wiary w nie. Fakty są mierzalne, podlegają procesowi dowodowemu i doświadczalnemu. Nie ma czegoś takiego jak wiara w naukę. Woda w określonych warunkach zawsze będzie zmieniała się w lód. To jest po prostu fakt. W to się nie wierzy tylko się to obserwuje i poznaje. Dlatego przeciętny zjadacz chleba nie musi ślepo wierzyć w to, co mu mówią naukowcy, bo w każdej chwili można dowód czy doświadczenie powtórzyć i otrzyma się takie same wyniki.
Z wiarą jest ten problem, że wierzący wierzą, że to są fakty i próbują to nawet przekuć w naukę (teologia – aż mnie trzęsie kiedy słyszę, że jest to dla niektórych nauka). Tu nie ma czego obserwować, tu nie ma czego poznawać. No może poza ludzką psychiką.
Mylisz Walth wiedzę z wiarą.
waltharius
luty 7, 2008 at 03:44
2CoSTa – napisałem wyraźnie o intencjach naukowców. Zdarzało się już tak, że jakiś naukowiec publikował swoje odkrycia, a po jakimś czasie okazywało się iż robił wiele rzeczy tak, aby udowodnić jakąś tezę przewodnią. Napisałem o falsyfikowaniu nauki, że to stawia ją w moich oczach wyżej niźli czystą wiarę religijną.
Co do niewierzenia nauce, to jednak się mylisz. Wierzysz, że naukowcy, którzy publikują swoje badania zrobili je rzetelnie. Sam nie możesz tych badań przeprowadzić a często nie ma innych naukowców, którzy by te badania weryfikowali. Inną sprawą jest, że często się słyszy o wynikach badań, które nie zostały potwierdzone przez innych a mimo to, nie zostały też obalone.
Innym problemem jest, że wiele zjawisk jakie zachodzą w naszym świecie nie jesteśmy w stanie w żaden sposób zweryfikować. Nie wiemy po prostu jak tego dokonać. Jeszcze :)
Masz rację, jednak doświadczeń z fizyki gdzie potrzeba cyklotronów czy coś, to już se w domu nie przeprowadzisz. I o to mi raczej chodziło.
Szczególnie w wydaniu fanatycznym, bo generalnie nie mam nic przeciwko wierze w Boga. Byleby nie wciskano tego każdemu i na siłę. Ślepa wiara w naukę jest moim skromnym tak samo głupia jak religijna ślepota. Zobacz do czego doprowadziła nauka na polu medycyny. Mamy antybiotyki, które niszczą wszystko, tylko, że wirusy i inne świństwa bardzo szybko się uodparniają na antybiotyki. Wielu naukowców przewiduje, że taki stan rzeczy doprowadzi do zniszczenia ludzkości. Tego się nie publikuje, to jest nie modne, a przecież to też nauka. Dowody są na to. I co? I nic… Lepiej o tym nie mówić. Po co? Zarabiajmy nadal na kolejnych antybiotykach. Niszczmy genetyczny materiał ludzkości, osłabiajmy go. To jest jak religia, tylko trochę inna.
Nie pisałem nic o wiedzy, pisałem o nauce a ta nie zawsze jest taka racjonalna :)
brocha
luty 8, 2008 at 10:39
3http://brocha.wordpress.com/2008/01/26/nie-wierze-w-bzdury-w-tym-w-boga/
Lookanio
luty 8, 2008 at 11:38
4Costa piszesz o nauce bardzo przyziemnej (że tak to ujmę), weryfikowalnej, która nie budzi kontrowersji. Do tego co podał Waltharius (trudność powtórzenia, potwierdzenia doświadczenia/wniosków) dochodzi coś takiego jak nauka teoretyczna. Najlepszym przykładem jest fizyka (żeby pozostać w tej dyscyplinie): teoria wielkiego wybuchu, teoria strun, kwarki, podróże w czasie czy z biologii (choć nie tylko) wspomniana, teoria ewolucji (należy pamiętać iż jest ona tautologią, co na gruncie nauki a szczególne logiki, ją dyskredytuje). I źle jest gdy ludzie nie traktują ich jako mniej bądź bardziej prawdopodobnych teorii, lecz jako prawdy absolutne i “ewangelizują” nimi otoczenie równie gorliwie jak niejedne ruchy religijne.
Poza tym weryfikacja niektórych fałszerstw naukowych wymaga czasu (najbardziej chyba znany przykład: człowiek z Piltdown, przez ok. 40 traktowany – z większym czasem mniejszym respektem – jako dowód). A są pewnie przypadki, których weryfikacja wymaga czasu dłużego niż życie człowieka…
Pozdr.
Lookanio
b.YISK
luty 8, 2008 at 10:47
5Mhm. Dobrze, że trzymasz się cały czas swojego zdania. Czytając, od jakiegoś już czasu, Twojego bloga zauważam, że w zasadzie, w sprawach religijnych, mówisz o ciągle o tym samym, ale w każdym kolejnym poście zagłębiasz się w pewien korzeń jednego tematu.
Masz fajne podejście do sprawy religii. Można się od Ciebie wiele nauczyć. Zmieniłeś troszkę moje myślenie. I fajnie.
Pozdrawiam,
b.YISK
waltharius
luty 9, 2008 at 12:15
6Lookanio – chyba dobrze zrozumiałeś moje intencje :)
b.YISK – strasznie się cieszę, że moje teksty w jakiś sposób zaprzątnęły Twoje myśli. Cieszy, że taka pisanina dla samego siebie, może komuś dać coś do myślenia. Dzięki :)
astromaria
luty 20, 2008 at 05:06
7Zarówno nauka, jak i religia mogą dostarczyć cennej wiedzy.
Nauka daje racjonalną wiedzę, a religia przypomina o duchowej stronie istnienia.
Nie każdy “wierzący” to brodaty talib i fanatyk i nie zawsze religia to prymitywny zestaw dogmatów. Każda religia ma swoją elitę duchowych nauczycieli, zgłębiających ezoteryczną jej stronę. Jeśli nie wierzysz (a wiem, że ty akurat wierzysz), że to prawda, posłuchaj sobie w radiu TokFm (w archiwum) audycji z cyklu “Lekcja religii” (prowadzonych zresztą przez ateistę!). Tam wypowiadają się tacy właśnie mądrzy nauczyciele religijni (starozakonna i muzułmanin).
Opinię o religii wyrabiamy sobie patrząc na wyczyny jej wyznawców oraz kapłanów, a to niekoniecznie jest obiektywna prawda na jej temat.
Z kolei w nauce, a może raczej wokół niej, przeraża mnie narastający ostatnio fanatyzm, przypominający zacietrzewienie religijne. Coraz bardziej niepokoi mnie “sakralizacja” teorii Darwina, która powoli staje się takim właśnie religijnym dogmatem, za którego obrażanie można porządnie oberwać. Jak tak dalej pójdzie, to kto wie, czy nie zaczną się pogromy, a nawet mordy tych, którzy nie z panem Darwinem.
Ja czerpię wiedzę z nauki i nadzieję z mądrej wiary (aczkolwiek nie wyznaję żadnej konkretnej religii).
anekk
grudzień 4, 2008 at 03:35
8Nauka wielokrotnie się myli i popełnia błędy. Kolejne teorie są najpierw budowane, po czym zostają obalone na rzecz innych. Nauka nie jest doskonała, bo nie doskonałe są jej środki i metody poznawcze.
Jestem jednak za nauką, bo stara mi się wszystko udowodnić i zweryfikować. Wiemy tak naprawdę bardzo mało o otaczającym nas świecie, wszechświecie, multiwszechświecie….
Dopiero odkrywamy na przykład, czym tak naprawdę jest grawitacja…
Ślepa wiara blokuje umysł przed poznaniem.
Wypowiedz się jeśli chcesz.