Tak, dzisiaj w nocy było nam dane przeżyć mój pierwszy poród kamienia nerkowego (i oby ostatni). Było strasznie… Wiem, że Gaba dzwoniła po karetkę bo myśleliśmy, że mam atak wyrostka – objawy i strona ciała się zgadzały. Z tego co pamiętam z rozmowy Gaby z panią, to była ona odsyłana pod różne numery telefonów i w końcu stwierdzono, że skoro nie wie gdzie jest moja przychodnia, gdzie byłbym zarejestrowany w wawie, to mogę się spuścić z wodą w kiblu, do którego z bólu rzygałem. Ci, którzy już rodzili kamienie nerkowe wiedzą co to znaczy ;-)
Nie będę opisywał jak to taksówką trafiłem do Izby Przyjęć Szpitala Bielańskiego gdzie się mną bardzo fachowo zajęto. Naprawdę fachowo i za to chciałem podziękować tak lekarzowi jak i paniom pielęgniarkom. Zawsze byłem za podwyżkami w służbie zdrowia! Niestety lek przeciwbólowy działał średnio i dopiero po jakichś 5h walki poród dobiegł końca.
Nigdy nie wymiotowałem z bólu – dziś w nocy był mój pierwszy raz :-) Na szczęście dzięki temu całemu wydarzeniu wiem, że z moimi narządami wewnętrznymi wszystko jest grejt. RTG i USG wykazały, że mam żyły jak trzeba, a zbliżenia narządów wewnętrznych do torebek – cokolwiek to znaczy – są prawidłowe. Miło to wiedzieć, że wszystko funkcjonuje dobrze, tylko trochę piasku się wysypało z człowieka…
Generalnie jestem twardszy niż niejedna kobieta – po porodzie kilka godzin a ja w pracy siedzę ;-) A tak na poważnie to pan doktor powiedział, że mężczyzna ma przechlapane, bo nie jesteśmy przygotowani fizycznie na taki ból i przeżywamy go gorzej niźli płeć piękna. Na szczęście kamienie do urodzenia mamy też mniejsze :D
A teraz dużo płynów… Piwo? ;-)





10 Odpowiedzi
abiekt
luty 4, 2008 at 05:20
1A kamień dali w prezencie :>
Kasia
luty 5, 2008 at 03:58
2współczuję – poznałam już kilka relacji…
Lunar
luty 5, 2008 at 10:52
3można rzec, że jesteś teraz tatusiem ;P
brocha
luty 5, 2008 at 02:56
4współczuje i gratuluje szczęśliwego finału!
waltharius
luty 5, 2008 at 04:59
5Heh kamień albo zamienił się w piasek albo był piaskiem, który bardzo boleśnie przeciskał się przez moje nerki. W każdym razie został wysikany przeze mnie i mam ogromną nadzieję, że już więcej nie będę musiał takich katuszy przechodzić.
CoSTa
luty 6, 2008 at 08:48
6U stary, ten wpis zabolał :)
pasiwo
luty 6, 2008 at 10:42
7wspolczuje – znam ten bol:(
b.YISK
luty 8, 2008 at 10:53
8Spójrz na to z uśmiechem.
Gdyby nie ten poród – nie napisałbyś wpisu. Gdybyś nie napisał wpisu – nie byłbyś pierwszy w Google dla frazy ‘poród kamienia nerkowego’ (http://www.google.pl/search?q=por%C3%B3d+kamienia+nerkowego&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=com.ubuntu:pl-PL:official&client=firefox-a)
:)
A tak na serio… Współczuję, bo jesteś młody i nie powinieneś jeszcze chorować.
astromaria
luty 20, 2008 at 05:47
9Moje dziecko (płci męskiej) w wieku ok. 8 lat też nabawiło się kamienia i z tego powodu wpadłam w niezłą panikę. Musiałam mieć bardzo przerażoną minę, bo lekarka w przychodni spytała, czy jestem gotowa podjąć niekonwencjonalne działania. Byłam gotowa, kupiłabym nawet sproszkowane czarcie łajno. Na co ona wyjęła spod szybki na biurku karteczkę z numerem telefonu, a tam było napisane: “doktor Jacek O., homeopata”. Powiedziała następnie: “z całą pewnością nie zaszkodzi, a może pomoże”.
No to wzięłam tę karteczkę i czym prędzej zadzwoniłam. Doktor kazał przyjść z wynikami badań przeróżnistych, a potem zadawał jakieś czarodziejskie pytania. Następnie sprawdzał coś w baaardzo grubaśnej księdze i zapisywał. Po dłuższym wypytywaniu i zapisywaniu wypisał receptę oraz instrukcję użycia. Potem byliśmy jeszcze na kilku innych wizytach, znowu było wypytywanie, zapisywanie i kolejna recepta. Leki kosztowały śmieszne grosze, a i sama wizyta droga nie była.
Wszystko trwało kilka tygodni. Potem doktor kazał iść na badanie USG. Poszliśmy (podobnie jak poprzednio) do Centrum Zdrowia Dziecka.
I co się okazało?
Po kamieniu nie było nawet śladu!
Gdybyś miał nawrót, radzę spróbować. Z całą pewnością nie zaszkodzi, portfelowi również.
waltharius
luty 20, 2008 at 03:35
10astromaria – ale spróbować czego? :) Bo nie napisałaś…
Wypowiedz się jeśli chcesz.