Tak, właśnie. Kościół mnie przeraża. Jest w tej instytucji, a w szczególności w jej pracownikach, coś mrocznego. Jakaś taka chęć zniewolenia świata. Podporządkowania sobie wszystkiego i wszystkich. Myślenie typu kto nie jest z nami jest przeciwko nam, wmawianie, że skoro szukasz Boga i nie znajdujesz Go w naukach Kościoła to za słabo szukasz, nie doznajesz Łaski Oświecenie i inne takie teksty. Strasznie to irytujące ale w zasadzie niegroźne. Najgorsze są roszczenia ludzi religii do prawa o decydowaniu o etycznym i moralnym kształcie życia innych osób, często nie będących współwyznawcami. Drażnią, ale i napawają grozą stwierdzenia wierzących polityków, że bez religii nie ma demokracji. Przecież to jakieś bzdety. A gdzie jest niby ta demokracja w wybitnie przecież zhierarchizowanym Kościele? Kpina jakaś.
Oczywiście tak naprawdę to nie Kościół mnie przeraża, ale fanatyzm tych, którzy w tej instytucji “siedzą” i którzy chcą rządu dusz.
Nie rozumiem jak można pozwolić, aby jakaś instytucja religijna zawładnęła czyimś życiem. Jak można dopuścić, żeby ktoś myślał za nas i mówił nam, co powinniśmy wiedzieć o świecie i jak powinniśmy pojmować ów świat? Przeraża mnie łatwość w zdobywaniu wyznawców. Przeraża mnie mnogość ludzi, którzy nie chcą sami decydować o swoim życiu i wolą, aby ktoś zadecydował za nich w tych najtrudniejszych sprawach. Rozumiem jeśli ktoś naprawdę wierzy, a nie robi tego tylko ze strachu przed ewentualnymi konsekwencjami, lub dlatego, że środowisko naciska na niego lub tradycja tego wymaga – to jestem w stanie zrozumieć i uszanować. I nie mam nic przeciwko wierze, nie jestem fanatycznym racjonalistą i naprawdę – wbrew temu co czasami tutaj piszę – nie nabijam się z wiary jako takiej. Dlatego właśnie instytucja Kościoła mnie tak przeraża. Jego moc nad ludźmi. Straszne jest to, że w swoje fanatyczne łapska dostaje noworodki, które przecież nie są wierzące jeszcze dłuuugo po tym, jak zostaną polane wodą podczas chrztu.
Kościół w mojej skromnej opinii, powinien zostać zakazany i uznany za instytucję wysoce szkodliwą dla życia społecznego. Takie jest moje zdanie, gdyż naprawdę nie widzę niczego pozytywnego, co by było unikalną cechą tej instytucji oraz wynikało z jej działalności. Po prostu nie widzę czegoś takiego…





8 Odpowiedzi
Zbigniew Czernik
listopad 9, 2007 at 07:27
1A tak zapytam: na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski? Czy któryś z tych katolików Cię nachodzi i próbuje nawrócić? Obracasz się w takich kręgach, gdzie Cię indoktrynują?
Nie mówię, że się nie zgadzam z tym co napisałeś – myślę, że jest w tym dużo prawdy, ale zastanawia mnie czemu jesteś taki anty?
Kasia
listopad 10, 2007 at 01:17
2czy “przeraża” to nie jest za mocne słowo? mnie nie przerażają ani nachalni Świadkowie Jehowy, ani niemrawi buddyści, ani wojujące sekty – na szczęście zagrożeń rodem z islamu jeszcze nie musimy się specjalnie obawiać…
żyj i pozwól żyć innym;) a na bycie przerażonym chyba szkoda życia:)
walth
listopad 10, 2007 at 01:09
3Zbigniew – a owszem, znam kilku księży, którzy jak usłyszeli o moich przekonaniach od razu zaczęli działania w celu zbawienia mojej duszy. Znam też kilka osób wierzących, którzy tak samo uznają, że to co myślą i wierzą jest prawdą a ja błądzę. I to jest oczywista oczywistość. Jestem anty kościelny, przeciw instytucji jako takiej.
Kasia – no tak, bo Islam w wykonaniu chrześcijan już mieliśmy, tylko na szczęście nie było wtedy takich środków ekspresji jakie islamiści mają teraz.
Wcale nie uważam, żeby było szkoda życia na bycie przerażonym. Nie mam nic przeciwko buddystom (nie wiem czy są niemrawi, czy po prostu wiedzą w co wierzą i dlaczego, nie mają kompleksów), ale przerażają mnie ludzie pokroju JP2 czy B16, władający tak potężną instytucją, pchający się do naszych domów, sejmu i szkół z moralnymi radami a nie umiejący sobie poradzić z własnymi mrocznymi sekretami. Fanatyzm jest zawsze przerażający. Czy to będzie Dawkins czy Rydzyk czy inna osoba mówiąca mi, że ma rację bo ma i już. Bez dyskusji. A ja skoro nie podzielam jej racji, jestem w oczywistym błędzie (semantycznym?).
O Dawkinsie w tym kontekście pewnie też napiszę później wpis ;-)
Zbigniew Czernik
listopad 10, 2007 at 10:39
4A Ty? Nie masz ochoty wyprowadzić ich z błędu?
walth
listopad 11, 2007 at 11:48
5Zbigniew – to zależy. Jak zbyt mono naciskają to w końcu mogę się kurzyć, ale generalnie nie uważam, że to jest błąd. Jeżeli ktoś wierzy i wie w co wierz, zna swoją wiarę, zasady jakie w niej obowiązują to jaki tu jest błąd? Gorzej jeżeli ja, jako niewierzący, znam lepiej Biblię niźli ten napalony chrześcijanin. To dla mnie on nie wierzy, nawet nie wie o czym do mnie gada. Takich to nie lubię. Profesjonalistę zawsze miło posłuchać, o ile nie przegina. Pamiętam jak poznałem Linuksa, przez kilka miesięcy byłem misjonarzem tego systemu operacyjnego, na szczęście mi przeszło… Mniej więcej tak to wgląda w moich oczach ;-)
imme1981
listopad 11, 2007 at 05:21
6a mnie się wydaje, że trzeba dać sobie na wstrzymanie i robić swoje. Uważam, że coraz więcej ludzi odchodzi lub w ogóle nie wchodzi do Kościoła i za jakiś czas instytucja ta straci ogromne wpływy jakie dziś ma na całym świecie. Mnie przerażają chyba właśnie te wpływy, to poczucie globalnej misji ewangelizacyjnej, pranie mózgu i granie na emocjach. Katolicyzmem typu polskiego się przestałam przejmować, bo jestem pewna, że jak odejdzie pokolenie RM problem się skończy.
pozdrawiam
brocha
listopad 12, 2007 at 08:30
7na szczęście ostatnie decyzje (wypowiedzi) B16 wystarczająco kompromitują tę instytucję KK
walth
listopad 12, 2007 at 03:47
8imme1981 – bardzo dobrze napisane i słuszny punkt widzenia. Ja ostatnio próbuję w sobie wyhamować tę złość jaką mam na KK. Dojrzeć emocjonalnie, żeby jakoś zdystansować się do tego “problemu”. Powoli zaczynam nabierać dystansu, jednak wyznaję zasadę, że nie można milczeć jeśli sytuacja wymaga jakiejś reakcji. Inaczej to tak, jakbyśmy się zgadzali na daną sytuację. Trzeba jakoś reagować. Masz jednak rację, że KK traci swoje wpływy i to jest pocieszające. Coraz więcej ludzi ma odwagę otwarcie mówić/pisać o nie byciu katolikiem i to jest pozytywne. Jednak nadal wpływy KK pozostaję wielkie, oraz rola tej instytucji w życiu publicznym. A przecież realnie KK nic dobrego nie zdziałał już od wielu wielu lat.. Dysponując tak wielkim bogactwem nie robi nic, aby pomóc swoim wiernym. Ale to temat na oddzielny wpis :)
brocha – wiesz co jest najdziwniejsze, że wielu zaciekłych katolików nie wie co mówi ich papież, bo to już nie jest ich papież tylko jakiś Niemiec. Mało tego, wielu z nich po swojemu interpretuje doktryny KK oraz to co B16 wymyśla. I żeby było zabawniej oni nadal się uważają za katolików :)
Wypowiedz się jeśli chcesz.