Walth's World

Blondas poznaje świat

Jesień...

Strasznie lubię początek jesiennej pory. Kiedy jeszcze spadające liście nie są całkowicie żółte, posiadają jakieś odcienie zieleni, które ślicznie kontrastują z narastającym brązem. Uwielbiam patrzeć na te plamy pastelowych kolorów przykrywające (jeszcze) soczyście zieloną trawę. To takie znaczenie terenu przez drzewa. Które ma więcej… które dalej wyciągnęło gałęzie… Ach szkoda, że nie mam jeszcze lustrzanki, tyle zdjęć mi przeleciało koło nosa… Dobrze, że za rok też będzie jesień, a po drodze wiosna jakaś się znajdzie – kolejna moja ulubiona pora roku. Lato i zima nie są tak fascynujące, szczególnie lato, bo mroźne, słoneczne zimowe dni mogą również powalać na kolana.

W końcu może w najbliższych miesiącach uda mi się nabyć potrzebny sprzęt fotograficzny i zimowych zdjęć nie zabraknie na moim blogasku. Ale to jeszcze chwila na uzbieranie koniecznej i wymaganej kwoty. Oczywiście jak napisał empiryk sprzęt po jakimś czasie staje się przezroczysty, jednak z własnego doświadczenia wiem, że znacznie lepiej pracuje się na sprzęcie, który dobrze leży w dłoni, jest przyjemnie ciężki i wyważony, niż na sprzęcie tanim, plastikowym, który sprawia wrażenie kruchości i tymczasowości.

Obserwować jednak jesień można i bez aparatu i też jest przyjemnie :)

2 Odpowiedzi

  1. Kasia

    listopad 7, 2007 at 12:02

    1

    troszeńkę się spóźniłeś z tym wpisem, bo u mnie dziś definitywnie skończyła się ta ładna jesień – teraz trzeba przetrwać okres, który dzieli nas od ładnej zimy;)

  2. walth

    listopad 7, 2007 at 10:15

    2

    Wiem, że się spóźniłem. U mnie w Warszawie wczoraj (dzień pisania wpisu) padał śnieg z deszczem. Co prawda więcej deszczu było, ale fakt jest faktem.

Wypowiedz się jeśli chcesz.


Track with co.mments

Wasze komentarze