Znowu trochę się zapuściłem w umieszczaniu nowych wpisów na blogaska. Spowodowane to jest ogólnym marazmem w jaki popadłem w JnJ. Na szczęście wczoraj zrezygnowałem z pracy w Johnson und Johnson i mam nadzieję, że przygnębienie psychiczne i fizyczne będzie ustępowało z dnia na dzień. Strasznie mi się ostatnio chce słodyczy, trochę zapomniałem o tym nieodzownym składniku mojej diety i bardzo możliwe, że ten brak energii także z tego się bierze. Ciężko wleźć w cudzą skórę. Nie umiem sobie wyobrazić mojego dłuższego pobytu w JnJ na obecnym stanowisku i z obecnymi obowiązkami. To absolutnie nie dla mnie. Na szczęście jeszcze w Warszawie poszukują administratorów Linuksa, więc nie jest tak źle i pracę w wymarzonym zawodzie znalazłem.
Mam więc nadzieję, że z czasem pojawią się kolejne wpisy i moja blogaskowa aktywność wzrośnie. Pomysłów kilka mam, może nawet dzisiaj uda mi się przełamać stupor i coś jeszcze, oprócz tego nudnego tłumaczenia, Wam zaserwować ;-)





8 Odpowiedzi
brocha
październik 16, 2007 at 11:03
1stały w uczuciach (do pracy) to ty nie jesteś :)
walth
październik 16, 2007 at 12:00
2Eeee tam. Nie moja wina, że powiedzieli mi w jnj, że będę adminem IT a zostałem finansistą. Zwykłe zrobienie w konia… Ja jestem cholernie stały w uczuciach bo jak bym nie był to już po 3 miesiącach pierwszej pracy w Betako bym tym piznął o ziemię i sobie poszedł :) No i szukam pracy na kilka lat, ale muszę się w takiej pracy rozwijać zawodowo i finansowo – inaczej nie ma co się zastanawiać, tylko trzeba wiać i szukać szczęścia gdzie indziej. Szkoda czasu na sztuczne stałości w uczuciach i wierności. Jeśli mam się cofać (i to do tyłu ;-)) to ja dziękuję i wysiadam. Wskakuję do kolejnego pociągu, aż znajdę ten, który zawiezie mnie tam, gdzie chcę. A tak naprawdę to nie liczy się stacja końcowa, bo ta dla każdego jest jednaka, ale sama podróż do owej stacji ;) Ze swej strony robię wszystko, żeby jechać ICC a nie jakimś telepcem i żeby nie żałować później. JnJ myślę, że za rok czy dwa (jak już byłbym wrakiem człowieka) bardzo bym żałował, że zostałem.
Zbigniew Czernik
październik 16, 2007 at 06:52
3Wiedziałem, że tam nie popracujesz :)
walth
październik 16, 2007 at 09:09
4ooo a skąd wiedziałeś? :D
Zbigniew Czernik
październik 16, 2007 at 10:44
5Bo to nie w Twoim typie – taki niepokorny gość jako finansista, eee to chyba jakaś pomyłka ;-)
walth
październik 17, 2007 at 09:52
6Hehe a nie mógłbym być niepokornym finansistą? :)
kol. Łukasz
październik 17, 2007 at 11:43
7Niepokorni finansiści nie mają blogów.
Niepokorni finansiści siedzą w pierdlu.
Razem z kreatywnymi księgowymi.
;-)
walth
październik 18, 2007 at 10:28
8kol. Łukaszu – jak nieczęsto to Wam się zdarza (bez piwa) tak teraz macie rację :)
Wypowiedz się jeśli chcesz.