Walth's World

Blondas poznaje świat

Pieśń przed bitwą - John Ringo

 Z racji braku czasu wynikającego ze zmiany pracy i przeprowadzką ciągle odkładałem przedstawienie Wam kolejnej książki s-f jaką przeczytałem. Tak więc skoro teraz tego czasu mam w nadmiarze postanowiłem nadrobić zaległości i zaprezentować książkę Johna Ringo (tutaj po Polsku) “Pieśń przed bitwą” otwierającą cykl “Dziedzictwo Aldenata”. Całość składa się z 6 tomów i muszę przyznać, że “Pieśń…” zachęciła mnie do sięgnięcia po resztę.

Książka ta wprowadza nas w świat pełen obcych ras, wojen i kosmicznej technologii. Ludzkość odkrywa, że nie jest sama, mało tego, to właśnie “ONI” nawiązują pierwszy kontakt i wychodzą z cienia informując Ziemian, że trwa międzygalaktyczna wojna. Czyli główny motyw rozruchowy książki jest dość oklepany. Mamy ufoludków “dobrych” i tych “złych”, którzy walczą ze sobą na śmierć i życie. Oczywiście ci “dobrzy” dostają łupnia od “złych” i wygląda na to, że nic nie jest w stanie pokonać “złych”. W tej sytuacji Obcy wyciągają swoją ostatnią mocną kartę, którą jesteśmy my. Dlaczego? Bo ludzie to drapieżcy, mordercy i nie boją się zabijania. Ba! z chęcią to robią i sprawia im to ogromną przyjemność i nieskrywaną frajdę. Wołają tylko o potężniejszą broń i z uśmiechem na ustach idą wyżynać kolejne żywe (i najlepiej myślące) istoty. W związku z tym są wymarzonymi kandydatami do obrony “dobrych” ufoludków przed “złymi” Posleenami.

Trzeba przyznać Ringo, że taka charakterystyka ludzi jest wyjątkowo celna i nie mam jej nic do zarzucenia. Za to bardzo się zawiodłem na prezentacji “szoku” jaki musiała przeżyć nasza ziemska cywilizacja dowiadując się, że wcale nie jest Koroną Stworzenia. Żadnych rozruchów, ruchów i innych takich pływów jakie musiałyby się dokonać w takiej sytuacji. Najważniejsi ludzie przemówili do tych mniej ważnych i wyjaśnili im sytuację… Pachnie mi to takim “amerykanizmem” gdzie społeczeństwo to stadko owieczek, którym kieruje pasterz. Szkoda, że zdecydował się na takie uproszczenie tego tematu, gdyż można by tu umieścić wiele ciekawych wątków i akcji fabuły. Widać zabrakło chęci/umiejętności/pomysłu/czasu – szkoda i duży minus za tak macosze potraktowanie problemu zderzenia tak odmiennych kultur. Widać zależało na maksymalnie szybkim przejściu do sedna tematu… Moim zdaniem to błąd, ale nie jest on decydującym podczas lektury książki.

Generalnie dobra, ciekawa fabuła i sprawnie nakreśleni bohaterowie sprawiają, że książka wciąga i zachęca do sięgnięcia po dalsze części. Jak przystało na porządną s-f mamy całe tony kosmicznego i wypaśnego sprzętu, którym z mistrzostwem i w sposób bardzo widowiskowy, posługują się obie strony konfliktu. [Ach, gdyby tak mieć taki pancerz wspomagany… ;-)]

Akcja jest dość szybka, bez zbędnego zagłębiania się w szczegóły psychologiczne czy socjologiczne [co niekoniecznie jest plusem].

Wszystkim miłośnikom science-fiction gorąco polecam “Pieśń przed bitwą” Johna Ringo jako ciekawą i momentami nawet bardzo ciekawą lekturę. Na pewno nie zmarnowałem czasu podczas czytania, aczkolwiek nie umiem odpuścić autorowi tak skromnego i po łebkach potraktowania problemu “ludzkość traci koronę stworzenia”. Tutaj naprawdę spore pole do popisu było. No ale cóż…

Brak Odpowiedzi

Wypowiedz się jeśli chcesz.


Track with co.mments

Wasze komentarze