Walth's World

Blondas poznaje świat

Jak się wali to wszystko i na amen

 Kilka dni temu padły mi w robocie dwa dyski podpięte do kompa. Najgorzej, że jeden z nich to był mój prywatny Western Digital 40 GiB… Fatalnie się zdenerwowałem bo następnego dnia musiałem jechać na kilka dni na delegację... Wrrr a tyle było spraw do załatwienia tego dnia jak te dyski padły. Oczywiście z większością z nich się nie wyrobiłem. Później reinstall systemu bo oczywiście wszystko poszło się je….ć. Nowemu naszemu koledze nie mogłem zostawić nieskonfigurowanego przynajmniej w minimum komputera. Cokolwiek chociaż musiałem tam zainstalować.

 Swoją drogą to dziwna sprawa, że dwa dyski padły nieodwołalnie w tym samym czasie. Szkoda mi tej mojej czterdziestki. Mam nauczkę, żeby nie przynosić do pracy własnego sprzętu, nawet jeśli by to miało przyspieszyć działanie komputera, na którym pracuję po 11h dziennie.

Ale weź tu człowieku i nie przynieś jakiejś kości RAM czy twardziela, kiedy wiadomo, że przyspieszy to pracę a firma na pewno nie da kasy, żeby można było to zrobić za firmową kasę...

Przez pad tych dysków straciłem kilka godzin na sprawdzanie wszystkiego i później na ponowną konfigurację systemu… Gdyby nie to, że planuję odejście z tej firmy, to zastanowiłbym się nad jakimś własnym LiveCD, który po zainstalowaniu byłby już optymalnie skonfigurowany i dopieszczony.
Hmmm w sumie to i tak się nad czymś takim zastanowię. Wczoraj bawiłem się Ubuntu Customization Kit. W pracy mi to działało w domu nie chce. Nie może się podmontować przy tworzeniu obrazu… Ale dojdę jeszcze co i jak ;-)

***
Wiem, długo się rozkręcam po tej przerwie w pisaniu. Jeszcze pewnie minie trochę czasu zanim wrócę do dawnego stanu. Mam nadzieję, że będzie mi to wybaczone, gdyż nie zamierzam jednak rezygnować z blogaska tego.

Brak Odpowiedzi

Wypowiedz się jeśli chcesz.


Track with co.mments

Wasze komentarze