Walth's World

Blondas poznaje świat

"Bóg urojony" - Richard Dawkins

 No i przeczytałem. Przez kilka dni miałem nad czym się zastanowić. Od razu na samym wstępie muszę skrytykować wydawnictwo CiS za ogromną ilość literówek w tekście. Strasznie się spieszyli chyba z wydaniem tej pozycji i zaoszczędzili na korekcie tekstu… A szkoda, bo książka sporo na tym traci.
Przez pierwsze dwa rozdziały miałem obawy czy nie będzie to kolejna książka wojującego ateisty i krzykacza, ale na szczęście później ilość argumentów i ich jakość przeważyła nad krzykliwością tematu. Owszem, Dawkins stara się jak może aby to, co mówi o religii i Bogu było jak najbardziej szokujące czy wyzywające i obrazoburcze, ale nie robiło to na mnie żadnego większego wrażenia. Do mnie przemawiała jakość jego argumentacji. A ta była i jest całkiem mocna.

Komu nie polecam tej książki?

Wszystkim zbawionym, którzy są fanatykami i żadne argumenty, nigdy ich nie przekonają. Szkoda nerwów na taką lekturę ;-) Dawkins jest bezwzględny i brutalny – ma w tym swój cel i swoją rację. Zgadzam się z nim, że kwestii wiary nie powinno się traktować inaczej niż na przykład upodobań politycznych. Naprawdę ciężko się z tym nie zgodzić.
Dawkins w “Bogu urojonym” jasno podkreśla, że obala tutaj mit boga pochodzącego z jakiegokolwiek z wielkich pism świętych typu Koran, Talmud czy Biblia. Taki Bóg, jeśliby nawet istniał (ale to już moje własne spostrzeżenie), nie jest wart wiary.
Wszystkim tym, którzy Biblię traktują jak wyrocznię, odczytują ja alegorycznie tam gdzie im pasuje a dosłownie tam gdzie im wygodniej. Nie polecam lektury “Boga urojonego” tym osobom, które uznają, że o wierze nie można dyskutować i nie można zadawać pytania:

Dlaczego wierzysz w to a nie w coś innego?

Dla tych osób ta książka będzie nie do przełknięcia.

Komu polecam przeczytanie tej książki?

Wszystkim tym, którzy mają otwarte głowy i chcą popatrzeć na świat religii i wiary z innego punktu. Dawkins nie jest odkrywczy, bo i co tu można odkrywać? On stara się być sprawiedliwy, jeśli tak to można ująć. Nie chce traktować wiary delikatnie. I chwała mu za to.
Książkę tę mogę polecić wszystkim tym, którzy chcą się napawać “zwycięstwem” rozumu nad mitami czy wiarą w różnego rodzaju gusła.

Dawkins dał mi w “Bogu urojonym” sporo tematów do przemyśleń o czym zresztą nie omieszkałem na blogasku poinformować choćby tutaj i tutaj.
Dzięki lekturze tej książki poszerzyło mi się słownictwo i kilka klapek z oczu spadło :) Nie były to żadne wstrząsy intelektualne ale po przeczytaniu “Boga urojonego” czuję się psychcznie lepiej niż przed :D

On tutaj nie obalił teorii Boga w ogóle, on tylko obalił sens wiary w takiego osobowego Boga o jakim mówi większość religii monoteistycznych. Tak ja odebrałem tę książkę, ale nie widzę powodu, dla którego ktoś bardziej cięty na Boga niźli ja miałby stwierdzić, że Dawkins obala zasadność istnienia Boga w ogóle. Dla każdego coś miłego ;-)

***
Teraz określam się mianem deisty panteisty z ateistycznymi konotacjami ;-)

UPDATE:
Kilka ciekawych artykułów i wywiadów na temat tej książki i jej autora znalezionych w sieci:
Wirus wiary.
Dawkins: bronię ateistów.
Bóg, czyli wielkie zło.
Riczard Dawkins, ateista cz. I.
Riczard Dawkins, ateista cz. II.

4 Odpowiedzi

  1. brocha

    lipiec 4, 2007 at 08:04

    1

    Sam miałem napisać podobne podsumowanie, ale po co skoro ty tak fajnie napisałeś. Ja się czuje ateistą ze szczyptą panteizmu :)

  2. walth

    lipiec 11, 2007 at 04:15

    2

    Cieszę się, że mamy podobne zdanie w tej materii :)

  3. Andrzej

    sierpień 29, 2008 at 01:11

    3

    Książka i jej tytuł jest nieporozumieniem. Podobnie jak treść
    dyskusji jaką wywołuje. Kwestia Boga nie jest zależna od poziomu
    intelektualnego czy wiedzy osoby wierzącej albo niewierzącej.
    Dawkins dobiera argumentacje ludzi, którzy nie potrafią właściwie
    uzasadniać swoich poglądów. Książka jest więc konfrontacją między
    typowym naukowcem – ateistą, a specjalnie przez niego samego
    wybranymi, wygodnymi do zwalczenia poglądami. Prezentuje spotkanie
    rozumu i głupoty. Podobnie mógłby zrobić każdy wykształcony
    wierzący, dobierając np. poglądy lub ich realizację przez np.
    komunistów w ZSRR. Tam wiara w Boga na pewno nie była
    uprzywilejowana. Wiara jest jedną z form reakcji – odpowiedzi na
    zagadkę naszego istnienia na Świecie. Nauka nie daje wyczerpującej
    odpwiedzi, a ateizm jest też tylko jedną z nich. Nie gwarantuje
    wolności myślenia, gdyż taką wolność może obudzić dana jednostka w
    sobie. Wymaga to pracy intelektualnej, wyobraźni i ogromnej
    tolerancji. Książka Dawkinsa nie jest jej świadectwem. Szkoda, że
    tak doskonały naukowiec ewolucjonista zajmuje się problemami
    filozoficznymi do których nie jest przygotowany. Rozumiem jego
    zniecierpliwienie przekornymi poglądami antyewolucjonistów ale
    starając się z nimi dyskutować przeholował i wpadł w zastawioną
    przez nich pułapkę.

  4. waltharius

    sierpień 31, 2008 at 06:40

    4

    Andrzej – masz rację. Po kilku miesiącach od przeczytania tej książki, po wielu własnych przemyśleniach własnych na ten temat, uważam że Dawkins nie jest żadnym autorytetem w tym o czym pisze. Chłopak gardłuje strasznie, ale jak się temu bliżej przyjrzeć to daje się w tym gardłowaniu odczuć raczej strach, że oto on sam nie wie tak naprawdę, dlaczego są ludzie, którzy wierzą. Czegoś mu brakuje według mnie, czegoś głębokiego. A może to po prostu typ człowieka, który musi krzyczeć, żeby przyciągać uwagę a krzyczenie na wiarę jest najgłośniejsze i najłatwiej tym uwagę innych zwrócić? Bo niestety on nie o religii pisze, ale o wierze, której zupełnie nie rozumie, gdyż wydaje się być pozbawiony możliwości wiary doświadczenia…
    Zmieniło się moje postrzeganie tego tematu, od czasu napisania tego wpisu :) Aczkolwiek nadal

    (…) określam się mianem deisty panteisty z ateistycznymi konotacjami ;-)

Wypowiedz się jeśli chcesz.


Track with co.mments

Wasze komentarze