Walth's World

Blondas poznaje świat

Przyszłości wizja moja

Michał “Cihy” Cichocki rzucił nam wyzwanie na swoim blogu w tym wpisie. Przedstawił on swoją wizję przyszłości i zachęca czytelników do podobne zabawy.
Tak więc postanowiłem podjąć rękawice rzuconą przez Michała ;-)

Najpierw jednak kilka uwag co do pomysłów jakie on sam zaproponował.

Kamera w oku, dysk twardy w mózgu

O ile kamera mogłaby się przydać (niekoniecznie w oku) o tyle sens takiego dysku twardego jest raczej niewielki.

Kamera taka będzie służyła do zwalczania przestępczości. Razem z nią, “wmontują” w nas mikro dysk twardy, który pomieści obraz zarejestrowany przez całe nasze życie. Od teraz nie będzie sądów – będą one zbędne. Aby sprawdzić, czy ktoś jest winny, przeanalizuje się obraz zarejestrowany przez kamerę ;).

Czy aby na pewno. Owszem, kamera może się przydać, ale w zwalczaniu przestępczości będzie raczej z niej niewielki pożytek. Jeśli nagra obraz na “lokalnym” dysku to wystarczy ów dysk z takiego kamerzysty usunąć... Miałoby to sens, gdyby dane były przechowywane poza naszym ciałem. Sądy zawsze będą potrzebne, a w takim świecie nawet bardziej niż teraz. Trzeba będzie udowodnić, że obraz nagrany na taki dysk nie został sfałszowany. Na pewno powstanie całe mnóstwo urządzeń zakłócających nagrywanie z takich kamer. Zginie prywatność.

To już nie jest kilkaset kamer umieszczonych w newralgicznych punktach miasta. To są setki tysięcy kamer ciągle się poruszających, których ruchów nie da się przewidzieć. Owszem, wizja możliwa do zrealizowania – kiedyś, ale w państwie policyjnym. Tak jak microchip wszczepiony w człowieka i monitorujący stan jego zdrowia. W razie zawału serca czy innej zapaści natychmiast powiadamiający najbliższe pogotowie. I znowu wszystko rozbija się o prywatność. Czy lepiej być permanentnie na podsłuchu ale mieć większe szanse przeżycia czy jednak zaryzykować, lecz zachować więcej prywatności.
Nie wspomnę już o kradzieży tak zdobywanych danych. Jakież to cenne informacje dla zakładów ubezpieczeń na przykład. Chociaż nie tylko.

Wrócę jeszcze na chwilę do pomysłu kamery w oku. Dlaczego sądy nie znikną? Manipulacja materiałem zebranym przez taką kamerę będzie zbyt kuszącym zadaniem, aby wszystko to, mogło być niepodważalnym materiałem dowodowym. I nie chodzi mi tutaj o jakieś komputerowe wprowadzanie zmian. Wiele razy na pewno spotkaliście się z sytuacją, w której coś, co dla Was wyglądało na X dla innych było Z. Wszystko zależy od punktu patrzenia – i tutaj to będzie i dosłownie i w przenośni. Oczywiście identyfikacja innych świadków będzie banalna, ale znowu wraca to straszne ograniczenie wolności i prywatności.

Tak więc sądzę, że wizja z kamerą w oku nagrywającą całe nasze życie na minidysk jest mało prawdopodobna. I szczerze mówiąc mam głęboką nadzieję, że za mojego życia nikt czegoś takiego nie wymyśli i nie wcieli w życie.

Komórka wbudowana w ciało/rękę

Po co? Nie lepiej żeby taka komórka była w zegarku, kolczyku czy innym gadżecie? Komórka wbudowana w rękę to już w ogóle mało przydatny gadżet. Taką zwykłą komórkę mogę podczas rozmowy przytrzymać między podbródkiem a ramieniem, uwalniając tym samym dłoń, komórki wbudowanej w rękę już tak nie przytrzymam.
Wbudowanie komórki w ciało – ok, ale niech to będzie jakiś chip w uchu i ustach na przykład a jeszcze lepiej niech to będzie chip, który nie potrzebuje wcale dźwięków do działania, wystarczą nasze myśli.
Ale i tutaj jest całe mnóstwo problemów i negatywów. To musi być coś, co można włączyć i wyłączyć na życzenie. Tak jak “zwykłą” komórkę. Coś, co nie będzie mogło nas szpiegować (zwykła komórka to może), coś co nie będzie mogło nam zaszkodzić w razie jakiegoś zawirusowania. I tutaj też mam wielce negatywne podejście do takiego pomysłu.

Gaszenie pożarów

Ten pomysł mi się spodobał. Już widzę jak ogromne helikoptery nakładają na gaszony obszar wielkie “coś” i wysysają z tego powietrze.

Swoje propozycje jednak ujmę w pewne ramy czasowe. Otóż zaproponuję kilka “wynalazków”, które mogłyby się pojawić w ciągu najbliższych 200 – 300 lat (o ile mamy szanse przeżyć jako gatunek jeszcze tyle czasu).

  1. Loty na Księżyc – staną się czymś dość normalnym i wielu ludzi postawi swoją stopę na naszym naturalnym satelicie. Większość w ramach wycieczek organizowanych przez biura podróży, ale może wiele osób zamieszka na Księżycu?
  2. Rozwój Internetu – tutaj chyba będzie się działo najwięcej. Powstawać będą całe wirtualne światy, które będą miały jakiś wpływ na świat rzeczywisty dzięki dużym koncernom, chcącym zarobić na nas jeszcze więcej pieniędzy. Nie wiem jak to będzie wyglądało, przypuszczam jednak, że pewne “zarobione” dobra wirtualne będą miały przełożenie na dobra materialne. Może wirtualna praca stanie się czymś całkiem normalnym? Szczególnie dla szeroko pojętej grupy informatyków.
  3. Rozwój alternatywnych źródeł energii – węgiel i ropa nie wystarcz na długo. Wiatr, woda i słońce – to nasza przyszłość. Atom jest niebezpieczny, zbyt niebezpieczny.
  4. Część ludzkości zamieszka pod powierzchnią wody – większa część naszej planety jest utopiona. Dlaczego tego nie wykorzystać?
  5. Cybernetyzacja – sądzę, że tutaj raczej wiele się nie zmieni. Mało kto będzie chciał dać sobie wszczepić jakiś gadżet do mózgu, po to, żeby włączyć TV czy kierować samochodem. Aczkolwiek już nie jeden wizjoner się przejechał na swoich wizjach przyszłości – vide videofon ;-)
  6. Samochody – ha! mam nadzieje, że nie będzie już możliwości własnoręcznego kierowania pojazdami naziemnymi. Mówisz dokąd a komputer w aucie sam zaplanuje najlepszą trasę i przewiezie cię znaczni bezpieczniej z punktu A do B. Tak, wiem ja nie mam benzyny we krwi i jazda samochodem mnie w ogóle nie bawi. Ale jak widzę śmierć na drodze bo jakiś idiota jechał za szybko i nie przewidział zmieniających się warunków – bo niby jak miał to zrobić przy dużej prędkości – to uważam, że ta wizja nie jest taka zła. ;-)

Tak, to były takie “większe” zmiany jakie jestem w stanie przewidzieć czy wymyślić. Trochę to jak film czy książka s-f :-) Dlaczego nie ma teleportacji? Bo nie wierzę, że w ciągu najbliższych tysiąca lat będziemy w stanie coś takiego osiągnąć.

Kolejna sprawa – wzrost analfabetyzmu co widać w USA. Stanie się to zjawiskiem coraz powszechniejszym. Jako, że większość prac będzie wykonywanych przez komputery człowiek zacznie się uwsteczniać. Nie będziemy w stanie panować nad tym, co się w naszym życiu będzie działo. Efekt będzie taki jak w starożytnym Egipcie. Powstanie sekta kapłanów, którzy będą mieli jako takie pojęcie o tym, co i jak działa i rządy ich będą krwawe i straszne. Nastaną wieki ciemności…

...ekhem chyba się lekko rozpędziłem ;-)

P.S.
To chyba najdłuższy wpis jaki popełniłem… Ciekaw jestem czy ktoś to w ogóle w całości przeczyta. Raczej wątpię :)

5 Odpowiedzi

  1. cihy

    maj 5, 2007 at 02:08

    1

    Miło, że ktoś podchwycił pomysł.
    Wszystkie pomysły ok – jak już pisałem w komentarzach mieszkanie pod wodą przypadło mi do gustu. Notabene, kiedyś oglądałem program o mieście budowanym właśnie na wodzie. Dosyć ciekawie to wyglądało.
    Tylko jedno do czego się doczepie: wzrost analfabetyzmu. Mam wrażenie, że im bardziej rozwinięta technologia, tym więcej ludzie chce ją poznać, więc i się uczyć.

  2. walth

    maj 5, 2007 at 02:59

    2

    Co do analfabetyzmu to z mojego doświadczenia wynika, że ludzie nie chcą poznawać techniki. Po co? Ona ma działać a jak nie działa to wzywają specjalistę. On naprawi. Takie są moje spostrzeżenia :)

  3. ikari

    maj 6, 2007 at 04:14

    3

    Wirtualne światy, wpływ, komercja i regulacje przepływu pieniędzy do rzeczywistości i z powrotem – to już jest. Słyszałeś o grze (?) “Second Life”?

    Teleportacja? Naukowcy teleportowali już światło. Poczytaj sobie też “Linię czasu” Michaela Crichtona :) Tam masz trochę nieprzyjemny kawałek fizyki kwantowej, gdzie możemy stworzyć duplikat danej osoby (przedmiotu, etc.) w innym miejscu/świecie/czasie, ale… No właśnie… Duplikat, czyli jeszcze trzeba zniszczyć oryginał, żeby nikt się nie zorientował. Wierzący wszczęliby bunt – a co się dzieje z duszą? Czy ona odnajdzie “swoje nowe” ciało, czy może ginie z oryginałem? I tak dalej… ;) Zawsze mnie to zastanawiało. Koniec podstawówki i wczesne gimnazjum – rozwijałem w głowie historię właśnie o jakichś... kimkolwiek, z postępującą cyborgizacją, którzy mieli zacząć się w końcu zastanawiać, czy dusza istnieje i co się dzieje, kiedy zastąpisz ostatni kawałek tkanki mózgu jego elektroniczną kopią – a może dzieje się to dużo wcześniej? Pomysł porzuciłem, kiedy okazało się, że został dawno zrealizowany i jest szeroko znany jako film “Ghost in the Shell” ;) (podobnie miałem kiedyś z “Matrixem”...)

    W ogóle dużo tu mówić... ;)

  4. walth

    maj 6, 2007 at 04:32

    4

    Słyszałem o Secund Life, ale miałem na myśli coś znacznie bardziej rozbudowanego niż ta gra.

    Co do teleportowania światła to od tego jeszcze daleka droga do teleportowania człowieka czy listu :)
    A duplikowanie czegokolwiek to nie teleportacja tylko…
    ...duplikowanie właśnie.

  5. ravana

    maj 7, 2007 at 12:40

    5

    Ciekawy temat…. długi majowy weekend był dobrą okazją do refleksji….
    A poruszony tu wątek zmotywował mnie do zredagowania kilku mysli.
    Przedstawiona przez Michała – (cihy) wizja przyszłości napawa mnie przerazeniem…
    Czyżbyśmy dążyli do “robotyzacji” człowieka??
    Wszczepianie coraz to nowych gadżetów: dysków, sond, kamer do organizmu jest dla mnie ingerencją w proces ewolucji gatunku… Czyńmy sobie “ziemię poddaną” przez dostosowywanie jej do potrzeb cywilizacji z wykorzystaniem najnowszych technologii, ale po co zaraz wprowadzać nośniki informacji do środka…? Nasz mózg jest tak cudnie tajemniczym organem… Nadal nie wiemy jak go wykorzystywać... Sądzę, że poznanie jego możliwości może być pewną alternatywą dla wszelkich “wszczepów” ;)
    Postep techniczny, technologiczny jest fenomenalny! Oszałamia wszystko to co ludzkość zdefiniowała i wykonała przez ostatnie kilkaset lat, a możliwości nadal są imponujące!
    Rozwój naszej wiedzy o miejscu we wszechświecie, które zajmujemy, kształtuje się wykładniczo.
    I dobrze! Niech się dzieje, bo mimo, że Słońce ma już pięć miliardów lat za sobą, to najprawdopodobniej jeszcze kilka miliardów lat zostało.
    Co człowiek w tym czasie zrobi na Ziemi i we Wszechświecie…..?
    Może zamieszkamy pod wodą, może przez terraforming inne planety uda sie upodobnić do Ziemi, i pewnie bedziemy umierali ze starości, a nie gaśli w wyniku dręczących chorób I pewnie jeszcze długo by można wymieniać...
    Ale tak sobie myślę, czy nie zapomnimy o naszej poczciwej Ziemi, która teraz jest zaskakująco pełna życia. A źródło tego życia jest wspólne dla wszelkich form, a dowodem na to może być choćby lewoskrętna symetria cząsteczek wystepujących w organizmach żywych. W “żywym” świecie nie ma prawoskrętnych waznych biologicznie czasteczek… Czyli wszyscy jesteśmy spokrewnieni, ale czy potrafimy to docenić? ? ?
    Myśląc nad przyszłością zastanawiam się raczej nad tym jakie bedą nasze cele za 100, za 1000lat? Jakie instynkty beda dominować? Czego rodzaj ludzki bedzie poszukiwał? Czy bedą to przyjemności czysto fizyczne, związane z fizjologią (jedzenie, sex, narkotyki) a może przyjemność wynikająca z sztucznego pobudzenia odpowiednich części mózgu? Nie umiemy przewidzieć jak potoczy się los przyszłych pokoleń, czy różnorodność i pomieszanie naszych wartosci doprowadzi do konfliktów, czy może jednak do wspólnych celów i co wazniejsze, konkretnych rezultatów…?
    Cóż, poczekamy…. zobaczymy….

Wypowiedz się jeśli chcesz.


Track with co.mments

Wasze komentarze