Walth's World

Blondas poznaje świat

Poparzonymi palcami kiepsko się pisze

No niestety. Wczoraj uległem drobnemu wypadkowi spowodowanemu moją głupotą. W efekcie owego wypadku moja prawica uległa dość nieprzyjemnemu poparzeniu (lewicy zresztą też się dostało, ale mniej). Dzisiaj sytuacja została trochę już opanowana, na szczęście mam wolne więc mogłem trochę pocierpieć w domowym zaciszu. Jutro niestety wyjazd do instalacji dwóch nowych punktów… Na szczęście nie jadę sam :)

A wracając do poparzenia, najlepsze na to jest nasiusiać na poparzone miejsce, aczkolwiek ból jest po prostu ko-smi-czny…
Później tarte, surowe (najlepiej prosto z lodówki) ziemniaki i okładać poparzoną skórę. No i oczywiście standardowe Bepantheny czy Panthanole, aczkolwiek przy tak mocnym poparzeniu jak moje to średnio się sprawdziły.
Śmiesznie się teraz korzysta z komputera. Opuszki poparzone inaczej odczuwają nacisk :) Trackman też staje się znacznie trudniejszy w używaniu.

Jak jednak widać jestem uparty i nawet w takim stanie nic mnie od blogowania nie odciągnie :)

10 Odpowiedzi

  1. Lunar

    kwiecień 3, 2007 at 02:14

    1

    ee a coś ty robił, żeś palce poparzył? :o

  2. walth

    kwiecień 3, 2007 at 02:23

    2

    Frytki… no comments…

  3. Lunar

    kwiecień 3, 2007 at 10:06

    3

    .... ee robiłeś frytki i palcami z oleju je wyciągałeś? ;)

  4. pajeczaki

    kwiecień 5, 2007 at 11:08

    4

    takie poparzenia dlugo sie goja – wspolczuje!!

  5. Kasia

    kwiecień 5, 2007 at 07:28

    5

    no to muszę uważać na jutrzejszy obiad;)

  6. walth

    kwiecień 5, 2007 at 07:39

    6

    Hehe, ale są i plusy :) Sam się teraz nie wykąpię... ;-) Trochę gorzej bo naczyń też nie pozmywam na razie, wiele rzeczy nie dam rady zrobić, jednak plusy są :)

  7. krzychu

    kwiecień 6, 2007 at 09:32

    7

    O qrcze. Współczuję. Mało to wszystko przyjemne. Kiedyś doznałem poparzenia słonecznego i wiem, że sprawa jest bolesna. Słonecznego dlatego, bo pracowałem fizycznie latem kładąc betonowe płyty chodnikowe wokół domu bez koszuli. W czasie dnia, pracując, byłem rozgrzany pracą i nie zwracałem uwagi na to, co się dzieje. Ale popołudniem w ciągu paru chwil już wiedziałem … całe plecy w wielkich bąblach … u mnie sprawdziła się serwatka podawana jako okład na plecy. Przy okazji straciłem przytomność etc. ... :)

  8. walth

    kwiecień 6, 2007 at 11:35

    8

    Nie, no ja przytomności nie straciłem. Ty miałeś więcej powierzchni ciała poparzonej to się nie dziwię, że zemdlałeś.
    U nie bolało jak jasny gwint, olej ma większą temperaturę, potopiła mi się skóra :) Fajnie to wygląda :D

  9. Lunar

    kwiecień 6, 2007 at 08:19

    9

    tylko zdjęć nie dawaj :)

  10. walth

    kwiecień 6, 2007 at 08:24

    10

    Hehe to ciekawe, bo właśnie (i to przy obiedzie) Gabrysia zapytała czy może sfotografować poparzenie… Zdębiałem :|

Wypowiedz się jeśli chcesz.


Track with co.mments