przewidywany czas czytania wpisu ok 3 min
Siedzę sobie w pracy. Właśnie miałem awarię dysku twardego głównego komputera głównego puntu przyjmowania zakładów naszej firmy. Jakieś inody się popsuły :) Na szczęcie fsck dał sobie z tym radę.
Trochę się wystraszyłem bo zamknięcie tego punktu nawet na godzinę to ogromne straty finansowe dla firmy. Na szczęście obeszło się bez. A w poniedziałek będzie testowanie dysku i sprawdzanie co i jak…
No i tak sobie siedzę w pracy brak weny na robienie czegokolwiek, brak weny do napisania jakiegoś sensownego wpisu.
Gabcia wczoraj pojechała do domku na urlop. Zostałem sam. Z jednej strony to fajnie, bo mogę jeść co chcę :), mogę rzucić kurtkę gdzie chcę, mogę nie pozmywać czy wreszcie mogę na materacu położyć się w dowolnej konfiguracji ja – materac i nikomu nie przeszkadzam :) Nikt też mi kołdry nie zabierze w nocy, od nikogo łokciem nie dostanę w głowę ani kolanem w brzuch ;-)
Ale to drobne plusy w porównaniu z tęsknotą.
Kurde, przyzwyczaiłem się do tej małej kobietki :) Nie powiem, że mi już strasznie smutno, bo na razie chłonę nowość tej sytuacji. Sądzę, że do piątku to już zacznę poważniej tęsknić, ale w piątek to Żywe Srebro wraca, więc na szczęście nie popadnę w jakieś większe odmęty tęsknoty :D
pewnie mi się dostanie od niej, że nic o miłości nie napisałem… ;-)
Taki ten dzisiejszy dzień przeciekający przez palce. Niby mógłbym popracować nad szablonem na bloga, mam kilka pomysłów, tylko kurde jak się zmusić do wysiłku?
Żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce, to byłbym dzisiaj tytanem pracy, a tak, siedzę i piszę głupkowaty wpis o niczym…





Brak Odpowiedzi
Wypowiedz się jeśli chcesz.