Walth's World

Blondas poznaje świat

Grupowe licencjonowanie z Microsoft

Wczoraj byłem na ciekawym spotkaniu poświęconym przyjaznemu audytowi legalności oprogramowania oraz dwóm rodzajom grupowego licencjonowania produktów firmy Microsoft.
Pierwszy raz brałem udział w czymś takim, więc wszystko było ciekawe i nowe :)

Słowo wstępu

Spotkanie było zorganizowane przez firmę Response, która to firma zajmuje się audytem legalności oprogramowania. Głównie chodzi o legalność oprogramowania wiadomej firmy ;) aczkolwiek sprawdzają legalność całkiem sporej liczby oprogramowania firm innych (Corel, Photoshop, WinZip czy WinRar).
Cała konferencja odbyła się w Warszawie, przy ulicy Ciołka 16 w Ośrodku Konferencyjno – Wystawowym Galeria na Kole. Tak więc organizacja była całkiem dobra. Po zarejestrowaniu się wszyscy otrzymali komplet materiałów, który nie zachwycał bogactwem czy atrakcyjnością. Broszurki reklamowe firmy Microsoft… I długopis – całkiem zwyczajny na dodatek :)
Była też oczywiście ankieta.
A na koniec losowanie nagród – niestety nie miałem szczęścia.

Konferencja

Spotkanie rozpoczął pan Łukasz Przybyłek, który później, jak sam to nazwał, miał je moderować. Po jego krótkim wstępie, który miał nas rozgrzać przeszliśmy do meritum :)

Szczerze mówiąc do tej pory nie wiedziałem czym jest “Przyjazny Audyt Legalności Oprogramowania”.
Firma Response jest certyfikowanym przedstawicielem “Wspomnianej Firmy Giganta” i w zasadzie całe spotkanie było ustawiane pod MS. No trudno.

Tak więc zaczęliśmy.

Pierwsza prezentacja była prowadzona przez pana Przemysława Sobczyka. Mówił właśnie o audycie legalności oprogramowania jaki mają w swojej ofercie skierowanej do firm. Generalnie polega to na tym, że przychodzi pan i sprawdza legalność oprogramowania zainstalowanego na firmowych komputerach. Później proponują rozwiązania “konfliktów legalnościowych”, jeśli takowe zaistnieją, następnie dają firmie czas na realizację owych zaleceń.
Co ciekawe, Response w tym czasie daje cynk Microsoftowi i BSA, że taka a taka firma jest w trakcie owego audytu i w tym czasie MS i BSA zazwyczaj wstrzymują się od kontrolowania tej firmy.
Wcześniej był kij w postaci straszenia nas karami jakie można zabulić za brak atrybutów legalności posiadanego oprogramowania w firmie a teraz dostaliśmy marchewkę :) Troszkę się pośmiałem, ale starałem się panu Przemysławowi nie przeszkadzać, bo generalnie jeśli chodzi o firmy to propozycja była ciekawa i sensowna.
Tak więc po ponownym sprawdzeniu legalności i stwierdzeniu, że wszelkie “problemy” w tej materii mamy już za sobą, następuję certyfikacja firmy. I tym sposobem firma staje się legalna. Było oczywiście znacznie więcej szczegółów, ale nie wydaje mi się, żeby był sens o tym tutaj i teraz pisać. Jeśli jednak, ktoś jest zainteresowany tematem z chęcią napiszę trochę bardziej szczegółowo.

W mojej opinii ta część konferencji była najciekawsza. Dowiedziałem się naprawdę ważnych rzeczy jeśli chodzi o zabezpieczenie firmy przed problemami z legalnością oprogramowania. Będę musiał chyba porozmawiać z prezesem na ten temat, bo przydałoby się potwierdzić naszą legalność jakimś certyfikatem.

Wszyscy zgromadzeni na sali dość życzliwie przyjęli wystąpienie pana Sobczyka i posypało się sporo ciekawych pytań, które były jeszcze kontynuowane na przerwie. Czuło się profesjonalizm i nawet jak nie umiał nam odpowiedzieć, obiecywał dowiedzieć się dokładnie i odpisać na maila.

Kolejna prezentacja, pan Włodzimierz Korzeń z firmy Microsoft. Miał mówić o Software Assurance i MOLP. Dość ciekawe aczkolwiek nie wiem, czy koniecznie chciałbym w tym brać udział. Znacznie już “lepszym” pomysłem jest właśnie SA(Software Assurance), który to daje naprawdę wiele benefitów dla posiadaczy legalnego oprogramowania firmy MS. Tutaj też nie będę się rozwodził nad tym tematem. Powiem tylko, że padło wiele ciekawych pytań, które nie raz zaskoczyły i ubodły prelegenta, który próbował nakreślić jak najpozytywniejszy wizerunek swojej firmy. Trafił jednak na ludzi, którzy wiedzą czego chcą, przejechali się kilkakrotnie na sofcie firmy i mają jasno sprecyzowane wymagania. Po prostu nikt tu się nie bał trudnych pytań.
I dobrze.

Następna, ostatnia już prezentacja, była też z Microsoftu. Poprowadził ją pan Krystian Damus, który mówił o Microsoft Open Value Subscription w mojej opinii wysoce wirusowej licencji grupowej firmy z Redmont. Tutaj owa firma próbuje uzależnić swojego klienta tylko i wyłącznie od swojego oprogramowania. W kilku zdaniach:

Jeśli chcesz brać w leasing soft firmy od okienek i płacić za jego użytkowanie w ratach musisz go zainstalować na wszystkich komputerach kwalifikujących się do tego. Pomijane są serwery, komputery na których jest uruchamiane tylko i wyłącznie oprogramowanie biurowe czy magazynowe i komputery z wbudowanym systemem operacyjnym. Nie można pominąć żadnego innego komputera. Nie da się wyłączyć z takiej licencji żadnego kwalifikującego się komputera… Po prostu wirus.

Jest tam jeszcze kilka ciekawych “kruczków”, ale tak ja wyżej, nie będę się nad tym rozwodził, chyba, że moi czytelnicy, czyli Wy ;-) zażyczycie sobie szczegółów.

I tak oto doszliśmy do końca. Trwało to wszystko krócej niż trwać miało, ale było treściwe i wiele nowego się dowiedziałem.

Podsumowanie

Jestem zadowolony, że spędziłem te kilka godzin na tej właśnie konferencji. Tak jak pisałem wyżej, wiele cennych informacji wpadło mi do “koszyczka” a informacja to dobra rzecz :)

Zważywszy, że było to za darmo…

Dygresja

Nie byłbym sobą, gdybym nie był uszczypliwy. Tak więc:

  • Open w nazwach tych umów grupowego licencjonowania strasznie mnie rozśmieszył :) MS chyba chciał polecieć na fali FLOSS, ale open w rozumieniu Microsoft to:

Wasza firma od tej chwili jest całkowicie otwarta i zaczynamy ciągnąć z niej ile się da.

  • Windows Vista, który to był zainstalowany na wszystkich laptopach panów z MS :) Wystąpiła nawet krótka pogadanka na jego temat. Chodziło o brak sterowników do tego systemu i jego, jeszcze znikomą przydatność, w firmach, które używają wielu różnych, nie koniecznie standardowych, sprzętów i oprogramowania. Pan z MS, próbował sprawę bagatelizować, ale efekt był taki, że nikt nawet się nie zająknął, jak była mowa o zniżkach na “najmocniejsze” wersje najnowszego dziecka z Silicon Valley :)

No i tym pozytywnym akcentem zakończę ten strasznie długi wpis :)

Brak Odpowiedzi

Wypowiedz się jeśli chcesz.


Track with co.mments

Wasze komentarze