Walth's World

Blondas poznaje świat

"Robot" - Adam Wiśniewski-Snerg


Adam Wiśniewski-Snerg w zasadzie przy zakupie książki był mi zupełnie obcy i kierowałem się jedynie intuicją [jak już nie raz o tym wspominałem, intuicja ma u mnie pierwszeństwo przy kupnie książek].

Spore też znaczenie miały słowa Jacka Dukaja umieszczone na odwrocie książki. Nie mam zamiaru tutaj popełnić tak doskonałej recenzji jakiej dopuścił się Dukaj [link wyżej], ja tak pięknie nie umiem a i mądrości mi brak, co by z mistrzem konkurować. Coś jednak napisać muszę, w końcu nie po to ten wpis rozpocząłem, żeby teraz przestać, tylko dlatego, że ktoś już lepiej ode mnie temat ów przygotował.

“Robot”

...to książka, która w moim odczuciu, spowodowała mindfuck w moim umyśle. Oczywiście nie jest to mindfuck dokładnie taki jak opisany na wiki, jednak zamieszanie pod czachą jest i ukryć się go nie da. Cieszę się z tego, bo to bardzo przyjemne. Uelastycznić zgnuśniały umysł to pozytywne uczucie. Trochę go rozruszać – tego przecenić się nie da ;-)

Dalej…

W moim odczuciu książka jest ciężka, niebanalna i w wielu miejscach każe nam przemyśleć od nowa to, co już, jak nam się wydaje, wiemy doskonale.
Prawa rządzące Wszechświatem, nasze “ja”, człowieczeństwo. Wszystko to, co wydaje się nam być oczywiste i pewne.
Snerg zmusza nas do przenicowania tych pewników. Czy aby na pewno jest tak, jak nam się wydaje?
I tak przez całą książkę, zaskakuje, pokazuje drugą stronę medalu, po to, żeby wskazać, ze tutaj jest jeszcze trzecia strona tegoż medalu. Nic nie jest pewne… Czy aby jednak na pewno?

I tak ciągle…

Długie zdania, zagnieżdżone myśli, nie ułatwiają zrozumienia tego, co pisarz chce nam przekazać. A przekazać chce wiele.
Czytając “Robota” musimy często przypominać sobie średnio zaawansowaną wiedzę z fizyki, bo czyż nie jest oczywiste, że masa to to samo co waga? Oczywiście nie jest, więc dobrze jest się trochę dokształcić aby zrozumieć świat, w jakim bohater musi sie poruszać. A przecież to nasz świat jest…

Najciekawsza część książki, według mnie, to końcówka, dyskusja dwojga ludzi w kawiarni, podróżującego w kosmosie miasta, wyrwanego z ziemi siłą nadludzką. Dyskusja wyjątkowo ciekawa ze względów filozoficznych, egzystencjalnych i zwyczajnie ludzkich. Argumenty w niej padające porażają swoją siłą, porażają a niektórych mogą nawet przerażać.

  • Nie ma Boga i być go nie może.
  • Ludzie nie są w stanie zobaczyć więcej, niż kura.
  • Nadistoty mogą nas hodować, tak jak my hodujemy zboże czy kury właśnie.
  • Nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy takiej hodowli właśnie nie podlegamy.

Niesamowita precyzja tych wywodów sprawia, że książkę czyta się jednym tchem. Nie tylko tą arcyciekawą końcówkę, ale całą książkę, co jest rzadkością przy tak trudnych tematach jakich podjął się Adam Wiśniewski-Snerg. Komplikacja i zakres tematyczny “Robota” nie zaciemnia jednak odbioru. Owszem wysilić się trzeba, żeby zrozumieć, ale jest to możliwe i osiągalne dla współczesnego czytelnika.

Mam jednak ogromną chęć przeczytać “Robota” raz jeszcze, wolniej i dokładniej. Czuję, że wiele jeszcze bym odkrył w tej książce.

Możliwe, że tak właśnie zrobię...

4 Odpowiedzi

  1. GeedieZ

    luty 25, 2007 at 09:22

    1

    Przyznam się, że nie przepadam za starą s-f. Bo jakże to może być? “Stara” i “s-f” przecież nie idą w parzę zdawałoby się. Chyba, że ktoś stworzył dzieło ponadczasowe, w którym zawarte są uniwersalne prawdy i ta książka z Twojego opisu właśnie mi na taką wygląda. Cóż, trzeba się samemu przekonać – dodaję do poszukiwanych. Dzięki za reckę :)

  2. walth

    luty 25, 2007 at 10:57

    2

    A wiesz, że jak bym spojrzał wcześniej, przed zakupem, że została ona napisana w roku 1971 bodajże, to też bym się bardzo zastanawiał nad tym…

    Ale naprawdę warto przeczytać :)

  3. Maciej Majewski

    luty 26, 2007 at 08:07

    3

    Dla mnie Wiśniewski-Snerg w “Robocie” był takim polskim Dickiem, tylko lepszym.

    Ale to jedyna jego książka, którą zaakceptowałem.

  4. walth

    luty 26, 2007 at 08:22

    4

    Bardzo dobre porównanie :) Też uważam, że “Robot” przebija wszystkie książki Dicka jakie czytałem – a kilka ich było.

    Niestety na razie jest to jedyna książka Snerga jaką dane mi było przeczytać... ale naprawię to :)

Wypowiedz się jeśli chcesz.


Track with co.mments

Wasze komentarze