Walth's World

Blondas poznaje świat

Odpluskwianie żywota mojego

Zwolnienie się z pracy może czasami trwać dłużej i być bardziej skomplikowane niż by wydawać się mogło na pierwszy rzut oka.

Oto niecałe 2 tygodnie temu złożyłem wypowiedzenie. Poproszono mnie o napisanie dlaczego tekst ów składam na ręce Prezesa. Tak też uczyniłem. Nie musiałem tego robić. Nie chodzi o zniszczenie komuś opinii jak sugerował to Paweł Komarnicki w swoim komentarzu. Po prostu miałem napisać dlaczego nie mogę pracować w takich warunkach jakie tworzy mój przełożony i opisać jakie to są warunki. Psucie opinii to efekt uboczny, aczkolwiek opinia pana G. jest już i tak bardzo popsuta w tej firmie i nie ja się do tego przyczyniłem. A bronić swojego też czasami trzeba, jeśli czujemy że to słuszne i właściwe postępowanie. Tyle tytułem wprowadzenia.

Jak pisałem w poprzednim wpisie na ten temat, Prezes poprosił mnie abym dał firmie jeszcze 2 tygodnie a sprawa zostanie rozwiązana. Dobrze, w końcu praca sama w sobie nie jest zła a jak już człowiek podjął decyzję to łatwiej się pracuje. Ani Prezes nic nie obiecywał ani ja. Sytuacja czysta.

Inną sprawą jest czy będę składał kolejne wypowiedzenie. Dzisiaj Prezes potwierdził, że pewne zmiany w dziale IT firmy nastąpią i jak rozumiem w ten sposób będzie chciał naprawić chora atmosferę w ITi. Zobaczymy.

Przed chwilą znowuż pokłóciłem się z G. i kazał mi złożyć wypowiedzenie :D Trochę się zagalopował bo tylko ja lub pracodawca może takie wypowiedzenie kazać mi złożyć. Inną sprawą jest, że takie wypowiedzenie już u Prezesa leży od 2 tygodni ;-) Cóż przepływ informacji w dziale IT jest jaki jest…

Naprawdę ciężko mi się współpracuje z tym człowiekiem. Nie lubię być złośliwy, nie lubię oczerniać nikogo, ale ten facet jest pierwszym, którego bym “sztuknął” w czachę. Nigdy nie spotkałem takiego emocjonalnie niedojrzałego dorosłego mężczyzny. Jak mam dni wolne od pracy to nie jestem już w stanie odbierać telefonów od niego – ignoruję je po prostu.

Jedno jest w tym wszystkim ważne i pozytywne. Trzymam się swojego stylu życia, nie uginam się za bardzo i staram się jak najrzadziej upadać do poziomu G. Owszem, czasami nerwy poniosą i nie dziwię się sobie (zważywszy, żem wybuchowy człowiek i z dużym poczuciem własnej godności i honoru) aczkolwiek nie jestem z tego powodu z siebie dumny.
Można by powiedzieć, że:

Co nas nie zabije to nas wzmocni.

Oby, bo często czuję się osłabiony tą sytuacją a nie wzmocniony…

Brak Odpowiedzi

Wypowiedz się jeśli chcesz.


Track with co.mments

Wasze komentarze