Zadziwiające jak przez tydzień na chorobowym odzyskałem spokój ducha. Znowu zacząłem aktywniej pisać na blogu. Znowu zacząłem być sobą. Niestety dwa dni w pracy spowodowały, że ponownie popadam w marazm i coś na kształt stuporu. To straszne jak szybko człowiek traci chęć do bycia twórczym. Jak łatwo stracić chęć do samorealizacji w momencie, kiedy trzeba się zmagać z oporną materią umysłów ludzi płytko patrzących na świat. Ludzi zapatrzonych we własne “Ja”. Pustka i bezsens tej walki powoduje, że nie mam już sił na spojrzenie ponad i poprzez to i dojrzenie czegoś wartego skomentowania na blogu. Przykro jest też usłyszeć, że moje problemy
To są pierdoły.
Marazm mnie ogarnia i zniechęcenie. Szkoda…





3 Odpowiedzi
gosia
styczeń 17, 2007 at 08:44
1Jeny Marcino od pierwszej chwili kiedy Cię poznałam wiedziałam, ze jesteś wrażliwy, ale nie podejrzewałabym Cię o taki potencjał tworczy jaki ujrzały moje oczy i dusza, jestem pod pełnym wrażeniem. Minąłeś się z powołaniem, normalnie…...
walth
styczeń 17, 2007 at 10:19
2Heh, normalnie prozą napiszę wymówienie :)
l_uke
styczeń 23, 2007 at 12:40
3Mam w pracy dokładnie to samo co Ty. Wszystkiego się odechciewa :(
Wypowiedz się jeśli chcesz.