Walth's World

Blondas poznaje świat

L4

Siedzę sobie od poniedziałku na L4.

Czasami człowiek po prostu musi (inaczej się udusi, uuu!). Jakoś tak się wydarzyło, że w zeszły czwartek jakieś straszne choróbsko mnie dopadło, rzygałem w robocie dalej jak widziałem i w końcu musiałem wcześniej urwać się tejże roboty. Dobrze, że kolega, który się też wyznaje w tej całej tematyce co ją tam uskuteczniam w pracy, i zgodził się mnie zastąpić (dzięki Ci Mario! :-)). Jako, że do mojego bezpośredniego przełożonego dodzwonić się nie mogłem nic o mojej zapadłości w chorobę był nie wiedział. Trudno. Najgorsze, że w piątek dnia następnego też telefonów nie odbierał, a czułem się równie podle co dzień wcześniej.
Chciałem po prostu uzgodnić z nim, żeby mieć piątek wolny. Wydedukowałem, że piątek i weekend wystarczą mi na wydobrzenie, niestety się mi ta sztuka nie udała i podrałowałem w piątek rano do pracy z gorączką bliską 39 stopniom Celsjusza. No cóż... Bezpośredni przełożony pojawił się jakiś czas później. Wszyscy mówili, żeby szedł do domu albo do lekarza albo i jedno i drugie. Niestety mój szef się na tyle długo z tym ociągał i był na tyle głupi, że w końcu spędziłem w pracy bite 10h i postanowiłem, że skoro tak, to idę na L4. Na tak długo na ile się da. A jak się okazało dało się na tydzień.

Zostało mi jeszcze dwa dni + dzisiejszy :)
Oj przydał się ten odpoczynek. Przydał się i to bardzo. Znalazłem chwile na założenie nowego bloga :) W końcu mogę siedzieć (_ku zgrozie i zdenerwowaniu mojej Ukochanej_) nawet do 6 – 7 rano. Ależ jak to uwielbiam!!

Brak Odpowiedzi

Wypowiedz się jeśli chcesz.


Track with co.mments

Wasze komentarze