Wczoraj zrobiłem aktualizację baselayout do wersji 1.12.7 i oczywiście dzisiaj po odpaleniu komputera nie miałem co liczyć na odpalenie X :)
Tak to jest jak się robi bezmyślnie etc-update i daje -5 :D Za błędy trzeba płacić. No więc zapłaciłem i chciałem niniejszym przedstawić rachunek ;)
Pierwsze co zrobiłem to zdziwiłem się troszkę, że xdm nie wystartowało i na dodatek nie ma go w ogóle zainstalowanego. Dodatkowo zostałem wesoło poinformowany przez system, że jakiś program nie ma jakiejś biblioteki, więc raczej nie mogę liczyć na jego poprawne działanie. Ba! nie mogę liczyć na jego jakiekolwiek działanie.
Skoro tak, a wiemy, że mamy Gentoo najpierw należy uruchomić:
revdep-rebuild - p
i poczekać na wynik.
Wynik był taki, że należało przekompilować kilka programów bo nie dość, że aktualizacji uległ baselayout to popaprało się takowoż w różnych biblioteczkach systemowych. Dobrze, że mam dwa rdzenie to poszło sprawnie, mimo, że kompilował się także nieśmiertelny openoffice :D
Co więcej?
Ano okazało się, że kurka jeszcze nie zainstalowałem do tej pory żadnego grajka pod konsolę... Skandal! Ale
emerge mpd ncmpd załatwiło sprawę i dalsze płacenie rachunku przebiegało już przy dźwiękach muzyki. Nie obyło się bez startu /etc/init.d/alsasound start ale to oczywiście nic nowego :)
Dalej okazało się, że zegar wskazuje niewłaściwą porę. Oczywiście trzeba było dokonać zmiany w /etc/conf.d/clock i w linii CLOCK=“UTC” zmienić owo paskudne UTC na local, ponieważ posiadam sobie Łindołsa. Zmiany dokonałem, zrobiłem:
/etc/init.d/clock restart
i okazało się, hehe, że openoffice kompiluje się 6 dni :D
Po skończeniu revdep-rebuild zemergowałem xdm:
emerge xdm
Wesół i dumny ze swojego sprytu uruchamiam:
/etc/init.d/xdm start
a tu na ekranie pojawia się ohydny ekran logowania xdm.
Wróć!
vim /etc/rc.conf
oczywiście plik został zmieniony… ach ta niedbałość z mojej strony… ;-)
Zmieniłem z powrotem co trzeba, dałem w XSESSION=“kde-3.5”, co by się moje kde odpalało ale okazało się, że xdm teraz jest w
/etc/conf.d/xdm
No więc udałem się pod wskazany adres, dokonałem wymaganych przeróbek (czyli zmieniłem “xdm” na “kdm”) i wszystko już jest tak jak być powinno.
No cóż, nie da się ukryć, że Gentoo lubi zaskoczyć, aż strach się bać co by było, gdybym tak z miesiąc nie aktualizował systemu… hehe :D





Brak Odpowiedzi
Wypowiedz się jeśli chcesz.