Walth's World

Blondas poznaje świat

Mój krzyk. Moje veto.

Pamiętacie jak mieliście 14 lat? Ja tak średnio. To raczej były nieciekawe dla mnie lata. Byłem zbyt cichy, nieśmiały i zbyt spokojny. Nie umiałem się bić, nie chciałem się bić z “kolegami”, więc często musiałem przed nimi uciekać, albo szukać sobie obrońców. W każdym razie zamknąłem gdzieś ten okres i niezbyt wiele chcę z niego wspominać.

Czternastolatek to dręczyciel. Dzieci w ogóle potrafią uderzyć w czuły punkt. Jednak to, co się dzieje teraz w szkołach przyćmiewa najgorsze nasze wybryki kiedy to my uczęszczaliśmy do podstawówek. Czy ktoś wtedy pomyślałby o rozebraniu koleżanki na oczach całej klasy? Ja sobie czegoś takiego nie umiem wyobrazić. Bijatyki za naszych czasów to mały pikuś przy tym, co ustawiają teraz dzieciaki z gimnazjum. Dzieci straciły swoją niewinność. To przerażające.

Coraz dokładniej widać, że brakuje rodziców. Brakuje takich rodziców, którzy umieją i karać i nagradzać, którzy wiedzą kiedy należy docenić wysiłek dziecka a kiedy zmusić go do jeszcze większej pracy. Rodzice nie mają swoich zainteresowań. Praca, dom, praca, dom…. i tak w koło. Kierat. Rozrywka to uchlanie się, pobicie żony lub inne “przyjemności”. A dzieci patrzą. I uczą się...
Mamusia zabiegana, zarzucona obowiązkami nie ma czasu dla swoich pociech. Tatuś po pracy włącza TV, piwo w rękę i… i tak w koło. Dzieciak dostaje komputer. Internet. Rodzic myśli, że szkoła i nauczyciele wychowają jego malca, ale to komputery przejmują teraz role wychowawcze. Czy taki rodzic potrafi zauważyć, że coś jest nie tak? Jak pokazało ostatnio życie – nie potrafi…

Ania nie chciała powiedzieć rodzicom co się stało w szkole. Rodzice wiedzieli, że coś się stało, ale nie wiedzieli co. A może wystarczyłoby podejść i przytulić tę swoją pociechę? Ale kto na to ma teraz czas? Zewsząd atakuje nas “zły dotyk”, więc jak tu okazać miłość rodzinie?
Brak słów na to co się stało. Jedni swoje nerwy prezentują w bardzo ostrej formie, inni również nie ukrywają wzburzenia jakie na nich wywarła cała sprawa. Długo się zastanawiałem nad tym czy pisać coś o tym czy nie. Stwierdziłem jednak, że jak nie napiszę, to tak, jakby powiedział:
“O.K. Nic się takiego nie stało. Nie ma o czym mówić, pisać”
A to nieprawda, bo jest o czym i mówić i pisać.

Jako, że dzieci nie mam moje podejść do tego tematu może nie być w zgodzie z podejściem tych, którzy dorobili się własnych pociech. Nie można powiedzieć, że chłopcy napastujący dziewczynkę nie są winni. Nie zgodzę się, że to tylko taka zabawa była! Bo nie była to tylko zabawa! Nie zgodzę się też z tym, że nie ponoszą oni winy za śmierć Ani. Ponoszą. To nic, że nikt nie mógł przewidzieć, że dziewczyna tak ekstremalnie zareaguje na tę ich “zabawę”. Nikt! Powtarzam – nikt – nie ma prawa naruszyć cudzego świata tak, jak ci gówniarze zniszczyli świat Ani. Nie przekonuje mnie argument, że ktoś inny pewnie zareagowałby mniej skrajnie. Piję tutaj do komentarza Olgierda na blogu CoSTy. Mam pytanie w takim razie do Ciebie Olgierd (pewnie nie uzyskam odpowiedzi, ale to nic). Jak Ty byś się zachował, gdyby grupa Twoich rówieśników rozebrała Cię do naga przed Twoimi znajomymi, i symulowała gwałt? Gdyby ta ich “zabawa” była kulminacją tego, co działo się już od kilku tygodni… Porównujesz ten przypadek do samobójstwa w wyniku zawodu miłosnego. Chybione porównanie. Dlaczego? Niech będzie, że chłopak zdradził dziewczynę, ona się zabiła. On jest palantem, owszem, jednak nikomu by nie przyszło do głowy w naszym kraju karać za zdradę dziewczyny. Nie karze się za zdradę małżonka a co dopiero dziewczyny. Owszem to drastyczne, ale nikt nie szarpnął się na jej godność. Ona to mogła tak odczuć i tak zareagowała, jednak to zupełnie inna sprawa niż rozebrać tę dziewczynę, symulować gwałt i nagrać z tego filmik. Czujesz różnicę? Bo ja tak. Tekst o rolnikach pomijam bo różnica jest tak samo znacząca jak wcześniej.

Gdzie kryją się winni? Winne jest całe społeczeństwo, które pędzi przed siebie w owczym pędzie. Brak umiaru, generalizowanie i uogólnianie, czcza demagogia w poszukiwaniu wrogów, winni są politycy, którzy politykami nie są, a dbają tylko o swoje interesy i o zaspokojenie swoich słabostek… Winni są rodzice, którzy nie mają czasu porozmawiać z dzieckiem. Nie mają zainteresowań, które mogliby przekazać dziecku. Oddają bezmyślnie dziecko na wychowanie do szkoły, oddają je na wychowanie komputerowi. Zapytają jak było w szkole, dostaną odpowiedź “Dobrze” i na tym koniec. Pokrzyczą, żeby dzieciak nie grał tyle na komputerze i wsio. Po co sobie tym głowę zaprzątać, przecież mają takie inteligentne dziecko. To inni powinni dbać o swoje “bachory”, ich nikt nie będzie uczył jak wychowywać swoje. Dzisiaj przed rodzicami stoi wyzwanie jakie nie stało przed naszymi tatusiami i mamusiami ani przed dziadkami. Dzisiaj wiedza jest tak powszechnie dostępa, tak łatwo dostępna, że na barkach rodziców spoczywa ogromna odpowiedzialność. Nie mogą odwrócić się od tej odpowiedzialności, bo dzieci nie umieją jeszcze prawidłowo wartościować. Skąd mają umieć? Ściągają filmy z sieci, ich rówieśnicy nagrali ustawioną bójkę albo walenie konia w kiblu, nagrajmy i my coś. Ale co? Trudno tutaj o głupi pomysł?

Nieznajomość komputera to jedna sprawa. Drugą są gry w jakie pogrywają tatusiowie wraz ze swoimi pociechami. Oczywiście w tym wypadku wszystko jest ok. Ale czy na pewno? Czy taki tatuś grający w jakiś klon quake czy inne mordobicie wraz ze swoją pociechą zastanawiał się co ona tak naprawdę widzi? Ale przecież nic złego, bo jego dzieciak jest taki wspaniały i dojrzały nad wiek…
No i nie zapominajmy o filmach. Ale to już tematy tak oklepane. Każdy wie gdzie jest Szatan ukryty.

Pamiętajmy, że nikt nie wychowa za nas naszych dzieci. Szkoła może próbować, ale jeśli my sami nie nauczymy naszych dzieci szacunku do innych to szkoła nas w tym nie zastąpi.

A może moja Gabcia ma rację i lepiej żebyśmy nigdy nie mieli dzieci…?

Brak Odpowiedzi

Wypowiedz się jeśli chcesz.


Track with co.mments

Wasze komentarze