Walth's World

Blondas poznaje świat

"Cień wiatru" - Carlos Ruiz Zafón

Cień wiatruJakoś nigdy Hiszpania nie kojarzyła mi się z pisarstwem. Fotografia i malarstwo jak najbardziej. Jednak moja ignorancja w tej materii została naprawiona :)

Oto chciałem zaprezentować "Cień wiatru" Carlosa Ruiza Zafóna. Z różnych źródeł wiedziałem już wcześniej, że to książka godna uwagi. I faktycznie, warto jest ją przeczytać. Książka ilustrowana jest fotografiami Francesci Catala-Roca. Co prawda fotografia na papierze to już nie to samo, ale mimo wszystko dodają  mocy fabule.

Jak zwykle nie napiszę o czym książka jest bo moim zdaniem nie warto psuć przyjemności z czytania i odkrywania tajemnic jakie autor przygotowuje dla czytelnika.
Napiszę jednak o moich wrażeniach.
Zacząłem czytać tą książkę na głos, wieczorem, tak, żeby i Gabcia mogła posłuchać. Jednakże moja kobieta przykłada głowę do poduszki i śpi. A ja nie umiałem przestać czytać mimo braku słuchacza :) Czytałem dalej. Przez jakiś czas jeszcze na głos, bo zdania w tej książce są naprawdę doskonale skonstruowane i czyta się je z przyjemnością. Później jednak w gardle mi zaschło a ciekawość goniła do przodu, więc czytałem już po cichu. Naprawdę nie mogłem się oderwać. Intryga za intrygą, zagadka za zagadką, emocja za emocją... I gna i pędzi a człowiek nie wie gdzie, ale też gna i pędzi aby w tyle nie zostać. Właśnie, co mi się podobało w tej książce, to to, że naprawdę ciężko było przewidzieć co się stanie dalej. A wszystkie przewidywania przeważnie okazywały się nie do końca trafione. Już dawno nie czytałem tak dobrej pod tym względem książki. Zastanawiam się jak to możliwe, że książka ta ma już znacznie ponad rok na naszym rynku, a ja ją przegapiłem...
Autor wkłada swoim bohaterom w usta myśli tak sentencjonalne, że czytając te wypowiedzi spodziewałem się iż zaraz przeczytam imię i nazwisko tychże. I co ważniejsze nie brzmią one patetycznie i górnolotnie. W jakiś magiczny dla mnie sposób Carlos sprawia, że to, co w innych książkach zawsze mnie raziło i odstręczało tutaj jest jak najbardziej na miejscu. Bohaterowie nie są plastykowi, są jak najbardziej z krwi i kości i wychodzą do nas z kart książki, tak jakby byli naszymi przyjaciółmi od lat. Ich życie nie jest skupione tylko wokół jednej intrygi, nie wszystko się układa po ich myślach. Bardzo często czujemy jak mali, marni i nieważni są w porównaniu z polityką, władzą i pieniędzmi, ktore rządzą światem wokoło...

Na początku jest wkroczenie na tory, później zauważenie nadjeżdżającego pociągu widma, próba ucieczki i wreszcie konfrontacja z lokomotywą... Ale to warto samemu przeczytać. Naprawdę warto.

1 Odpowiedź

  1. Sylwia

    październik 20, 2007 at 02:59

    1

    Skoro nie wolno mi zdradzić ani troszkę fabuły, to jedynie przytaknę i od siebie dopowiem, że w moim przypadku podczas czytania tej książki uwolniły sie ze mnie chyba wszystkie możliwe emocje… Między innymi śmiałam się głośno, aby za chwilkę nie móc powstrzymać się od płaczu, bałam się, dziwiłam, współczułam i złościłam… Ta książka niewątpliwie jest tą pierwszą, która trafiła do mego serca ;)

Wypowiedz się jeśli chcesz.


Track with co.mments

Wasze komentarze