Walth's World

Blondas poznaje świat

No i w końcu wybrałem!

Wstęp.

Pamiętacie jak to, ponad pół roku temu, wypytywałem szanownych odwiedzających mnie Czytelników i Czytelniczki jaki bank polecają? Gdzieś tutaj o to pytałem.

Korciło mnie do mBanku, złożyłem nawet przez Internet podanie o założenie konta, jednak przez drobne niedopatrzenie w adresie nie udało mi się z kurierem umówić. Zadzwoniła później do mnie miła Pani z mLinii pytając czy może mi jakoś pomóc. Umówiliśmy się, że dostawa przesyłki nastąpi pod inny adres… I to by było na tyle. Przez jakiś czas na dokumenty czekałem a później sprawę olałem i już…

Rozwinięcie.

Generalnie co jakiś czas nachodziło mnie, żeby zobaczyć to tu to tam, jakie banki dają możliwości w tej materii, ale w końcu przemogłem się i poszedłem do najbliższego oddziału mojego dotychczasowego banku (Bank PEKAO SA), celem aktywowania usług internetowych na kocie. Wybierałem się dobre 5 miesięcy (Gaba na pewno potwierdzi z ochotą). W końcu jednak nadszedł ten DZIEŃ.

Rozwinięcie...

Duże, grube, ciężkie książki

Czy też tak macie podróżując środkami komunikacji miejskiej, że współpasażerowie czytają podczas drogi jakieś książki? Ja mam tak często. Sam nie rzadko czytam w tramwaju. Zaobserwowałem jednak, że sporo osób wyciąga z toreb czy plecaków duże, grube i ciężkie książki i otwiera je na pierwszych stronach, ewidentnie dopiero co zaczynając z nimi przygodę. Chyba nigdy jeszcze nie widziałem, żeby ktoś kończył czytać taką wielką, grubą i ciężką książkę w tramwaju, autobusie czy metrze. Ciekawe co jest tego przyczyną? Ja znalazłem takie oto możliwe wyjaśnienia:

  1. Właśnie co, ktoś sobie kupił/pożyczył taką dużą, grubą i ciężką książkę, dlatego zaczyna ją czytać.
  2. Kiedy się zaczyna czytanie takiej książki to opłaca się ją wozić ze sobą, bo przecież jest jeszcze jej tyle do przeczytania. Jak się już kończy czytać, to nie chce się człowiekowi takiej cegły targać bo do przeczytania zostało już tylko kilka/kilkadziesiąt stron, które stanowią jakiś niewielki ułamek całej wagi.

Dodatkową ciekawą obserwacją w tej materii było dla mnie to, że często takimi książkami mogły pochwalić się kobiety, które wyciągały je nawet w zatłoczonych tramwajach w godzinach szczytu i próbowały przewracać kartki jedną ręką, drugą trzymając się jakiejś rurki. Różnie się to kończyło i czasami było nawet zabawnie te wysiłki obserwować :)
Tak sobie myślę, że dla takiej kobitki taka cegła w torbie może stanowić dodatkowy atut obronny, co pewnie jest niebagatelne w dzisiejszych czasach ;-)

Ech…
Jak ja lubię obserwować ludzi. Jeżdżenie samochodem po zatłoczonym mieście na pewno nie dałoby mi tyle frajdy co prosta przejażdżka tramwajem w godzinach szczytu…

Co jest takiego złego w tym całym seksie?

Dni temu kilka Mr. Brocha poruszył na swoim blogu ciekawy temat. Otóż we wpisie Nie pożądaj żony swojej odniósł się do artykułu z Polityki. Tego artykułu. Warto go przeczytać.

Szczękę z kolan zbierałem. Naprawdę. Mimo całej mojej dobrej woli nie jestem w stanie zrozumieć, jak można oddawać cześć istocie, która uważa, że seks z kimś, kogo się kocha, jest złem? Skoro instytucja Kościoła jest tak skostniała i w ogóle nie bierze pod uwagę, że człowiek może się pomylić i wybrać za pierwszym razem źle, to jaki jest sens tego całego sakramentu? Czy ma sens mówienie o Miłości i Przebaczaniu w takim kontekście? Czy ma sens mówienie o Zrozumieniu?

Zawsze mnie zastanawiało dlaczego w Chrześcijaństwie cielesność jest czymś grzesznym, dlaczego seks z kimś, kogo się kocha ma być niemiłym tak – podobno – dobremu Bogu jakim jest Bóg Chrześcijański? Strasznie mi szkoda tych ludzi z tego artykułu. Szkoda mi ich, ponieważ dali się zmanipulować instytucji, która wcale o nich nie dba. Stali się powolni ludziom, którzy tak naprawdę nie mogą niczego zagwarantować, jedynie wierzą, że ich Bóg byłby niezadowolony gdyby uprawiali seks nie ze swoim współmażonkiem. Takie manipulowanie czyimś życiem powinno być zakazane przez państwo. Powiedzcie mi proszę, czym różni się to, co zrobiono tym ludziom z artykułu, od tego, co robią różne sekty, swoim wyznawcom? Przecież tak jedni jak i drudzy piorą mózgi ludziom! Mieszają w cudzych duszach do tego stopnia, że ludzie stają się marionetkami w ich rękach. Skoro możesz komuś wmówić, że seks z ukochaną osobą jest grzechem i doprowadzić do tego, że ta osoba będzie się przed tym seksem powstrzymywała a każde seksu uprawianie opłaci ogromnym poczuciem winy, to możesz sprawić, naprawdę wiele. Czy ludzie naprawdę tego nie widzą? Czy tak ciężko dostrzec, że ktoś gmera w naszej osobowości?

Rozwinięcie...

« Previous Entries